piątek, 13 grudnia 2013

Inspiracja, kopia, podróbka...

STELLA MCCARTNEY

Gdzie leży granica między inspiracją a kopią? I czym się różni kopia od podróbki?
Inspiracja to luźne skojarzenie, jednak związane z danym tematem. Kopia i podróbka to krótko pisząc produkty identyczne jak pierwowzór. Tym, co według mnie stawia je po dwóch przeciwstawnych stronach, jest uświadomienie potencjalnego nabywcy. Kopia, czyli replika - są sklepy sprzedające repliki torebek Hermes czy zegarków Rolex - wiem więc o tym, że nie kupuję produktu oryginalnego. W przypadku podróbki, klient jest nieświadomy, że towar jest nieoryginalny, wciska mu się więc kuferek pseudo - Louis Vuitton (najczęściej podrabiana marka na świecie) czy słynną 2.55 Chanel za pół ceny. Taki "okazyjny zakup" można zrobić najczęściej na Allegro czy innym portalu aukcyjnym, gdzie nie mamy możliwości weryfikacji źródła pochodzenia towaru.
W świecie mody inspiracja to temat-rzeka, a jednocześnie materia bardzo delikatna. Możliwym jest, że dwie (lub więcej osób) wpadnie na podobny pomysł? Teoretycznie owszem, zwłaszcza wiemy to my, zwykli ludzie. Mając dostęp do ubrań z sieciówek - które nie dają aż tak wielkiego pola manewru - często trafiamy na rożnych blogach czy na ulicy na stroje niezwykle podobne, a wręcz indentyczne. Tajemnicą autorów jest, czy ktoś po kimś skopiował świadomie, czy też idąc tym samym torem myślenia, stworzył identyczny zestaw. Na poziomie wielkiej mody zaczynaja się schody... Kolekcje są sygnowane konkretnym nazwiskiem i logo, ogólnodostępne w sensie wizualnym, możemy je oglądać w czasopismach, telewizji, internecie. O ile w przypadku stylizacji jak najbardziej można nie wiedzieć, że inny bloger zestawił ubrania tak samo, o tyle ciężko twierdzić, że jakiś projektant "przypadkowo" stworzył modele jak Dior czy Balmain, czy inne słynne marki. Jeszcze niedawno portale modowe huczały aż o jednej z ekskluzywnych polskich linii, której suknie dziwnym przypadkiem są niemal identyczne w fasonie jak te z pokazu Giambattista Valli. Kultowe już lity JC (których osobiście nie trawię!) również nie uniknęły takich porównań, są niemal identyczne jak model Dungeon Charles'a Anastase'a, który powstał w 2009 roku, a więc wcześniej. Takie przykłady można by mnożyć.
Wiadomo, że każda kobieta, dysponująca oczywiście odpowiednio zasobnym kontem bankowym, chciałaby ubierać oryginalne ciuchy wielkich domów mody. Na ten przywilej mogą sobie jednak pozwolić tylko nieliczne. Pytanie, czy w takim razie kupować dużo tańsze kopie i podróbki? Sieciówki inspirują się dość mocno światowymi trendami, więc pewnie nosimy je nawet czasem nieświadomie. Ale czy z pełnym przekonaniem nabyłybyście taki fałyszywy kuferek w słynny wzorek LV czy kopię kultowej Kelly Bag Hermes'a? Ja nie. Byc może to moja własna awersja do Louis Vuitton jako tak, bo irytuje mnie ten krzyczący monogram, obecny na ich produktach. Wszelkie rzeczy logowane, które oryginałami nie są, odpadają u mnie w przedbiegach. Z drugiej jednak strony, w materii stricte odzieżowej, gdzie logo nie jest widoczne, a twórcę mozna poznać po metce wewnątrz ciucha, taka zdecydowana już nie jestem. Wiele zagranicznych sklepów internetowych oferuje ubrania, które są replikami modeli od wielkich projektantów lub są nimi dość mocno inspirowane. Poniżej widzicie oryginały, te najczęściej obecnie kopiowane, które niejednokrotnie rzuciły mi się w oczy podczas buszowania w sieci. Głównie Givenchy i Stella Mccartney. Przyznaję się, czekam na przesyłkę z bardzo podobnym kraciastym sweterkiem i drugim, z biało - szafirowymi motywami jak na strojach modelek, oba szalenie mi się podobają i to gra tutaj znaczącą rolę.

A Wy jak podchodzicie do tematu? Akceptujecie, totalnie odrzucacie czy tez trochę wybiórczo, jak ja? :)

GIVENCHY

P.S Gwoli informacji, bo jestem na bieżąco - obecnie na Allegro jest masa nieoryginalnych torebek i zegarków Michael Kors, nawet metka wygląda dość nieźle, chodź czcionka się trochę różni. Poza wspomnianym LV dużo jest również podróbek Marc'a Jacobs'a. Nie dajcie się nabrać! Za 100 zł naprawdę nie da się kupić oryginału!

Niestety w dzisiejszych czasach niezwykle ciężko ustalić autora zdjęć znalezionych w internecie, więc nie podaję, nie są one jednak mojego autorstwa.

27 komentarzy:

  1. nie wiem czemu, ale to drugi post w ciągu dwóch dni, który skojarzył mi się z serialem (może powinnam je na jakiś czas odstawić). :D dość luźno, ale jednak... w jednym z odcinków Mentalisty był motyw gościa, który tworzył "repliki" obrazów, ale w związku z tym, że uczciwy był z niego facet, to na każdym takim obrazie dodawał coś, jakiś malutki szczegół, od siebie. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seriale to straszny uzależniacz, wiem co mówię :) Mentalisty nie oglądam, za to uwielbiam Elementary, Once Upon a Time, Supernatural, Jak poznałem Waszą Matkę i Czystą Krew. A z zakończonych Seks w wielkim mieście i Przyjaciół.

      Usuń
  2. Uwielbiam jak piszesz dużo! Zawsze mądrze i na temat :) Zgadzam się z Twoimi słowami !

    Blackberryandblue.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że tak sądzisz! :) Mam czasem taką potrzebę podzielenia się pewnymi przemyśleniami :)

      Usuń
  3. Wiesz ze ja nawet nie wpadłabym na to by torebki MK szukać na Allegro ;) i z uśmieszkiem oglądam Stylizacje na polskich blogach kiedy studentka podpisuje torebka LV ;)
    W
    luskemburgu , gdzie mieszkam jest salon , ceny w okresie wyprzedaży to i tak około 4000 euro ... I jakoś nie chce mi sie wierzyć żeby w Pl zwykła dziewczyna mogła sobie pozwolić na taką ekstrawagancję ;)
    Ja pracuje i zarabiam i mogłabym sobie pozwolić na oryginał ... Ale uważam to za nadmiar zbytku ... Pomijając akurat to że "vitony " ;) mnie sie wogóle nie podobają ... Jeżeli za cenę torebki czy żakietu mogę pojechać na wakacje i to z cała rodzina ;) to .... Wybiore wakacje ;))
    Ale podróbek i kopii nie unikniemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, zgadzam się w zupełności! A już LV to mnie denerwuje maksymalnie - po jaką cholerę nosić podróbkę, skoro wiadomo, że w polskich realiach ciężko pozwolić sobie na oryginał. I śmieszą mnie dziewczyny, które po ogólnym wrażeniu widać, że córkami Kulczyka nie są, a paradują z taką speedy na przykład i widać z kilometra, że podróbka...

      Usuń
  4. na temat kopii / look like i podróbki mam dokładnie to samo zdanie , dopóki wiadomo że to tylko kopia i nikt nie używa nazwy firmy jest to dla mnie jak najbardziej do przyjęcia , natomiast kiedy logo się pojawia to już nic innego jak zwykła podróba i takim produktom mówię zdecydowane nie ...a co do Allegro czy IOffer ...no cóż nie jesteśmy dziećmi i powinniśmy wiedzieć że best things are not for free ;)

    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra maksyma o best things Daggi, zapiszę sobie :)

      Usuń
  5. Zdecydowanie nie mam parcia na metki dlatego jeśli mam mieć coś porządnego np zegarek czy torbę to nadwyrezam moja kartę kredytową i kupuję w pewnym miejscu i za konkretne pieniądze wtedy naprawdę mam satysfakcję i taki zakup mnie cieszy, podróbki to dla mnie taniocha i tandeta :), chodzi mi oczywiście o typowe bazarowe podroby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, są pewne rzeczy ponadczasowe, w które warto zainwestować, bo będą modne kilka sezonów, na przykład zegarek czy skórzana torba. Jednak jak mówię, lepsza oryginalna Zara niż podrobiony MK :)

      Usuń
  6. Dla mnie podróbka jednoznacznie kojarzy się z oryginałem, natomiast inspiracja jest jedynie luźną wariacją na temat danego fasonu czy wzoru - w dzisiejszych czasach trudno być odkrywczym jeśli chodzi o modę. Nie kupię w sieciówce ciucha budzącego natychmiastowe skojarzenia z konkretnym sezonowym projektem, przecież widać na pierwszy rzut oka, że to sieciówkowy badziew, a nie ciuch od Kenzo czy Jacobsa. Wniosek - nie zaspokoiłam tym potrzeby snobowania się - bo jestem świadoma, że to nie oryginał, wszyscy wiedzą, że noszę podróby iiii wydałam niepotrzebnie 300 zł np. na poliestrową bluzę z tygrysem i napisem "KENZO" z ZARY, chociaż mogłam mieć za to sweterek od polskiej projektantki. Nie opyla się kupować fejków, prosty rachunek ekonomiczny :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, o tygrysie Kenzo zapomniałam...

      Usuń
  7. podrobka to podrobka, ale wlasnie czy Zara podrobila tygrysa Kenzo???Ostanio na moim blogu pokazywalam uszyty przezemnie osobibiscie plaszczyk, zaraz na drugi dzien dostalam na priva wiadomosc ze skopiowalam ta rzecz od Monnari, ze musze uwazac, bo to grozi powaznymi konsekwencjami.a Ja uszylam ten plaszczyk na podstawie wzoru od Vouge. Troche lat wczesniej mialam taki okres ze, bardzo imponowalo mi miec taki ''orginal'' np. z ioffer, do czasu, jak kupilam orginal. Od tego momentu nie istnieja podrobki dla mnie nie dlatego ze to narusza prawo wlasnosci, nie, ale dlatego ze wykonanie i material jest inny.Tego nie da sie porownac jak niebo i ziemia. I moje snobistyczne ciagotki do takich ''orginalow'' sie zakonczyly
    nie imponuje mi posiadanie zakietu od Chanel z metka, ale chetnie uszyje sobie zakiet na podstawie wykroju, dlatego bo to sa wykroje przemyslane i wygladaja na ''ludziu'' idealnie. I z tym poslaniem zabieram sie do szycia...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się co do oryginału - wielkie marki to u mnie nie kwestia snobizmu (mam dwa swetry versace, nigdzie nie logowane, więc nie widać, że to V) ale jakości i wykonania - jest idealne. To się przede wszystkim liczy. Zazdroszczę Ci, że potrafisz sama uszyć, co chcesz!

      Usuń
  8. osobiście rozumiem jak ktoś chce, ma , lubi i kogoś stać na oryginały i zdecydowanie rozumiem, toleruję i nie przeszkadzją mi żadne podróbki, kopie itp.
    generalnie nie jestem fanką przepłacania i nie zależy mi na metkach, nazwiskach itp.. coś zwyczajnie musi mi się podobać...bez znaczenia czy jest to oryginał czy podróbka :) szczerze powiem, że nie robi na mnie większego wrażenia jak widzę, że ktoś ma oryginalne torebki, buty czy odzież wartą tysiące ....tym bardziej, że tak często te podróbki właśnie czy zwyczajnie tanie rzeczy robią na mnie większe wrażenie niż buty czy torebki za 5000 zł :)
    Pozdrawiam Paulina , świetny post :) :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy temat! Nie lubię słabych i oczywistych nawiązań takich jak 4 paski zamiast 3 itp. czy kupowanie tanich podróbek na Allegro. Z drugiej strony również nie jestem skłonna wydawać na ubrania fortuny, tylko i wyłącznie dla logo. Gdzieś musi być złoty środek i chyba większość z nas tak właśnie myśli? Lubimy rzeczy markowe, gdy niosą ze sobą jakieś wartości i dają gwarancję dobrego wykonania, ale z kolei czasem musimy iść na kompromis, no i nie chcemy chodzić ostentacyjnie ometkowani/ ometkowane ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja kupiłąm torebkę Chanel, replikę świadomie. Nawet jakby mnie było stać, nie dałabym za torebkę kilkunastu tysięcy. Podoba mi się 2.55 to sobie kupiłam i wcale nie mówię, że to oryginał, wręcz przeciwnie. Swoją drogą nie wiem jak to wygląda w przypadku MK czy LV ale Chanel podróbek nie wolno wystawiać na allegro. Sama próbowłam, bo mam jedną taką podróbkę na sprzedaż, to wycofali aukcję i zabronili wystawiać ponowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soniu, taka jest polityka Allegro wobec wszystkich podróbek, nie tylko Chanel. Ale jeśli ludzie w aukcjach piszą, że to tebka MK. oni nie mają jak zweryfikować przez zdjęcie, że tak nie jest.

      Usuń
    2. Ale chyba wyjątkowo na Chanel są wyczuleni. Byłam właśnie na allegro i Mk już za 119,99.

      Usuń
  11. mam dokladnie to samo zdanie - nalezy zawsze informowac ze cos co sie zrobilo na wzór czy identyczne

    OdpowiedzUsuń
  12. mądrze napisany post Mamusiu :) :* zgadzam się z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Idealny post moja droga...... zgadzam się


    pozdrawiam serdecznie:*
    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń