niedziela, 13 stycznia 2019

Grey rhapsody



Straszliwie kocham wielkie, zimowe swetrzyska!
Takie o dwa rozmiary za duże, cieplutkie, w splot typu warkocze albo zwyczajne prążki. I byłaby to miłość wielka i spełniona, gdyby nie jeden zasadniczy fakt - wyglądam w takich jak klasyczna buła... Gwoli ścisłości, buła z głową i nóżkami :)
Przy dużym biuście i dość szerokich ramionach fason oversize mogę podziwiać wyłącznie na innych dziewczynach, u mnie totalnie zaburza proporcje sylwetki.

Co więc najbardziej lubię i noszę zimą do spodni czy spódnic?
Dopasowane, cienkie wełniane golfy lub kaszmirowe sweterki z dekoltem "v". Oba kroje optycznie wyciągają mi górę sylwetki i wyglądam dobrze (a że przy tym seksownie, cóż, w końcu jestem kobietą :)

Dziś zestaw z takim właśnie golfem, połączonym z kraciastymi szerokimi spodniami oraz długim płaszczem. Jako jedyna plama koloru wielki szal w tonacji różu oraz czerwieni wpadającej w pomarańcz. Uwielbiam takie przełamanie całości jednym mocnym elementem!










 Zdjęcia by Aga S.


Golf/turtleneck - H&M
Spodnie/trousers - Diesel
Płaszcz/coat - Zaful
Szal/scarf - H&M
Kopertówka/clutch - PlayWorkCreate
Botki/boots - Zara

niedziela, 6 stycznia 2019

Same przypadki



Zawsze chciałam mieć długi płaszcz w tzw. "jodełkę" o męskim fasonie, hit elegantów lat 80 i 90.
Nie wiem jak u Was, u mnie w domu mówiło się o nim "jesionka".
No więc takiej właśnie jesionki moja modowa dusza pragnęła mniej więcej od czasów liceum (czyli już bardzo mocno od dawna :)

Jak wiadomo najlepszym źródłem ubrań vintage jest second-hand więc przez te wszystkie lata poszukiwałam namiętnie we wszystkich, które odwiedzałam. Tyle, że nawet znalazłszy coś w dobrym gatunku i fasonie, przy moim wzroście i gabarytach wszystko było zbyt duże.
I sobie w końcu odpuściłam, no ileż można polować :)

Zasada "nie szukajcie, a znajdziecie" w moim przypadku znów zadziałała bez pudła.
Wiosną podczas spaceru z przyjaciółką przez częstochowskie Aleje, weszłyśmy poszperać do dawnej Vero Mody, dziś chyba przemianowanej na Only (Częstochowianki wiedzą, o którym sklepie piszę).
Jest to salon typu outlet, można więc znaleźć ciuchy w bardzo dobrych cenach, ale niekiedy są to pojedyńcze sztuki, nie ma pełnej rozmiarówki.
Tak właśnie było z moim płaszczem. Jeden, jedyny, samiutki jak palec :)
Zmierzyłam i już wiedziałam, że właśnie jego szukałam przez całe życie :)

Dziś zestaw z nowościami w ogóle, bo ani kozaków ani torebki czy czapki nie pokazywałam Wam do tej pory. Kupiłam te wszystkie rzeczy w okolicach grudnia, choć kozaki śniły mi się po nocach dobre dwa miesiące, odkąd pojawiły się w jesiennej kolekcji Zara. W końcu zamówiłam on line i okazały się idealnie takie, jak to sobie wymyśliłam.
Torebkę miałam wybraną na Zalando, ale najpierw chciałam sprawdzić, czy kozaki będą mi pasować i w międzyczasie się sprzedała :(
Może to i lepiej bo tania nie była, w przeciwieństwie do tej, którą widzicie na zdjęciach.
Jest to kolekcja by Łukasz Jemioł, ale dla sieci Rossmann, trafiłam dodatkowo na 50% przeceny (chyba szału nie zrobiła ;) i suma sumarum wydałam 79,99 zł, bardzo przyzwoicie. Poszłam po karmę dla kota, wróciłam dodatkowo z idealnie pasującą mi fasonem i kolorem torebką, to jest dopiero fart!

Czapka z Takko, mam ten sklep po drugiej stronie ulicy i czasem wpadam, wiecie, jakie fajny ciuchy można znaleźć? I zawsze jakaś promocja jest!

I to całość jest, szaro - bordowy miks, w którym czuję się bardzo bardzo :)
A co Wy sądzicie?











Zdjęcia by Lilly Marlenne


Płaszcz/coat - Vero Moda
Sukienka/dress - Marc O'Polo
Kozaki/boots - Zara
Torebka/bag - By Jemioł dla Rossmann
Czapka/hat - Takko
Rękawiczki/gloves - Mohito