niedziela, 27 stycznia 2019

Winter's tale



Też już czujecie zimowe przesilenie (czytaj: ruszacie się jak mucha w smole, bez kawy ani rusz a łóżko przyciąga Was co rano z siłą tsunami)?
Ja niestety tak.

Mam dość śniegu!
Mam dość spadków ciśnienia!
Mam dość skrobania rano samochodu!
Mam dość elektryzujących się włosów!
Mam dość kurtek i płaszczy!

Brakuje mi słońca i długich dni, opalania i świeżych truskawek, jestem zdecydowanie istotą ciepłolubną :)
Gdyby nie takie dni, jak ten na zdjęciach, chyba całkiem wyemigrowałabym na Majorkę na przykład.

Stylizacyjnie dziś kontynuacja sagi z bordo i szarością w roli głównej.
Tym razem jednak gładki płaszcz, zaś sukienka w paski. Całość wykończona oczywiście gładkim szalem w kolorze czerwonego wina i moimi ulubionymi kozaczkami oraz torebką.

Jak Wam się podoba taka miejska elegancja?











Zdjęcia - Lilly Marlenne


Sukienka/dress - H&M
Płaszcz/coat - Zaful
Szalik/scarf - no name
Kozaki/boots - Zara
Okulary/sunglasses - Ray Ban
Torebka/bag - by Jemioł dla Rossmann

niedziela, 20 stycznia 2019

5 powodów dla których warto mieć kota




Nigdy nie lubiłam kotów. Wydawały mi się dzikie, zbyt introwertyczne i humorzaste. Za bardzo skryte, egoistyczne i władcze.
A to przecież ja mam naturę dyktatora jakiegoś małego państewka tudzież cesarzowej wszystkiego i to mnie trzeba okiełznywać :)

W którymś jednak momencie zapragnęłam mieć jakieś żywe stworzonko, do którego można pogadać i nawiązać interakcje bliższe niż z roślinką czy rybką.
Z racji mieszkania w mieście, w bloku i pracy na etacie (czyli nieobecności w domu średnio 9-10 godzin dziennie) z góry skreśliłam posiadanie psa. Mamy jednego w domu rodzinnym na wsi i wiem, jak tęskni, gdy zostanie sam choćby na godzinę, poza tym pies powinien mieć gdzie się swobodnie wybiegać, w Częstochowie jakoś mi to nie pasuje.

Padło więc na kota...

I pojawił się Imbir.
Tak samo jak nasz pies, #adopciak oczywiście.

Od razu przyznaję się, że wychowałam go jak owego psa, co podobno widać :) Po prostu nie umiem inaczej, kocura nigdy nie miałam, nie licząc tych półdzikich na wsi, które przychodzą tylko jeść i znikają na całe dnie.
Imbir jest tymczasem bardzo przyjacielski, reaguje na swoje imię i przybiega od razu, jest poza tym okropną gadułą. Komunikuje różnym tonem mruczenia i miauczenia absolutnie wszystko.

Zmieniłam kompletnie zdanie na temat kotów w ogóle i dlatego dziś i Was chcę przekonać, że kociak w domu to bardzo fajna sprawa!




1. Towarzysz
Miło jest wracać do domu, w którym ktoś na Ciebie czeka. Nawet jeśli ten ktoś waży tylko 3 kg i ma ogon oraz futerko :) Mój Imbir czeka zawsze w drzwiach wejściowych, gdy tylko je otworzę przymila się i nadstawia do pieszczot. W ciągu dnia również jest blisko, podpatruje co robię, musi wszystko obejrzeć i obwąchać, jako kompan sprawdza się idealnie!


2. Lek na smutki
Wiecie, że koty to świetni terapeuci? W psychologii funkcjonuje już nawet określenie felinoterapia, czyli po prostu kototerapia.
Te małe futrzaki są doskonałym remedium na smutki, stres, a nawet depresję - potwierdzam, sprawdzone na własnej skórze! Kiedy Imbir wskakuje i żąda pieszczot i przytulania automatycznie skupiam się na nim, zaczynam go głaskać, ten błogo drzemie i nagle łapię się na tym, że ta błogość udziela się również mnie. Rozluźniam się. Z kolei szaleństwa z ulubionymi zabawkami, bieganie za piłeczką zawsze doprowadzą mnie do śmiechu, humor od razu szybuje w górę.


3. Kołysanka
Od kilku lat mam dość duże problemy z zasypianiem, niestety ale stres i tempo życia robią swoje.
Odkąd pojawił się Imbir, problem po woli znika. Futrzana przytulanka, która wchodzi na Ciebie i zaczyna mruczeć działa na mnie niczym miś szumiś na dziecko. Wycisza i koi emocje, jakoś łatwiej zatrzymać gonitwę myśli i również odpłynąć w sen.


4. Jest do kogo pogadać
I masz pewność, że choćby nie wiem co się działo, kot wysłucha, nie skrytykuje, nie nakrzyczy na Ciebie, nie pokłócicie się. Możesz opowiedzieć mu naprawdę wszystko, zdradzić największe tajemnice i największe głupoty. O tym, że potrzebujesz kolejnych szpilek (tym razem fuksjowych), że Brat Pitt to ciągle piękny i nie pogardziłabyś :) a w ogóle to chyba trzeba pomalować sufit w łazience... Na wszystko pełna kocia aprobata!


5. Jest kogo kochać i kim się opiekować
Pewnie dla części z Was powód bardzo banalny, tudzież dziwny. Ale kobiety lubią się opiekować kimś lub czymś, taką mamy naturę. A jeśli jesteś w sytuacji podobnej do mnie (czyli trójka z przodu, po pierwszym ex-mężu już dawno słuch zaginął, drugi się jeszcze nie pojawił i potomek również dopiero w planach) to też pewnie masz tą potrzebę pomatkowania. Taki kociak jest idealny jako swego rodzaju kompensacja a jednocześnie trening przed czymś poważniejszym.




niedziela, 13 stycznia 2019

Grey rhapsody



Straszliwie kocham wielkie, zimowe swetrzyska!
Takie o dwa rozmiary za duże, cieplutkie, w splot typu warkocze albo zwyczajne prążki. I byłaby to miłość wielka i spełniona, gdyby nie jeden zasadniczy fakt - wyglądam w takich jak klasyczna buła... Gwoli ścisłości, buła z głową i nóżkami :)
Przy dużym biuście i dość szerokich ramionach fason oversize mogę podziwiać wyłącznie na innych dziewczynach, u mnie totalnie zaburza proporcje sylwetki.

Co więc najbardziej lubię i noszę zimą do spodni czy spódnic?
Dopasowane, cienkie wełniane golfy lub kaszmirowe sweterki z dekoltem "v". Oba kroje optycznie wyciągają mi górę sylwetki i wyglądam dobrze (a że przy tym seksownie, cóż, w końcu jestem kobietą :)

Dziś zestaw z takim właśnie golfem, połączonym z kraciastymi szerokimi spodniami oraz długim płaszczem. Jako jedyna plama koloru wielki szal w tonacji różu oraz czerwieni wpadającej w pomarańcz. Uwielbiam takie przełamanie całości jednym mocnym elementem!










 Zdjęcia by Aga S.


Golf/turtleneck - H&M
Spodnie/trousers - Diesel
Płaszcz/coat - Zaful
Szal/scarf - H&M
Kopertówka/clutch - PlayWorkCreate
Botki/boots - Zara

niedziela, 6 stycznia 2019

Same przypadki



Zawsze chciałam mieć długi płaszcz w tzw. "jodełkę" o męskim fasonie, hit elegantów lat 80 i 90.
Nie wiem jak u Was, u mnie w domu mówiło się o nim "jesionka".
No więc takiej właśnie jesionki moja modowa dusza pragnęła mniej więcej od czasów liceum (czyli już bardzo mocno od dawna :)

Jak wiadomo najlepszym źródłem ubrań vintage jest second-hand więc przez te wszystkie lata poszukiwałam namiętnie we wszystkich, które odwiedzałam. Tyle, że nawet znalazłszy coś w dobrym gatunku i fasonie, przy moim wzroście i gabarytach wszystko było zbyt duże.
I sobie w końcu odpuściłam, no ileż można polować :)

Zasada "nie szukajcie, a znajdziecie" w moim przypadku znów zadziałała bez pudła.
Wiosną podczas spaceru z przyjaciółką przez częstochowskie Aleje, weszłyśmy poszperać do dawnej Vero Mody, dziś chyba przemianowanej na Only (Częstochowianki wiedzą, o którym sklepie piszę).
Jest to salon typu outlet, można więc znaleźć ciuchy w bardzo dobrych cenach, ale niekiedy są to pojedyńcze sztuki, nie ma pełnej rozmiarówki.
Tak właśnie było z moim płaszczem. Jeden, jedyny, samiutki jak palec :)
Zmierzyłam i już wiedziałam, że właśnie jego szukałam przez całe życie :)

Dziś zestaw z nowościami w ogóle, bo ani kozaków ani torebki czy czapki nie pokazywałam Wam do tej pory. Kupiłam te wszystkie rzeczy w okolicach grudnia, choć kozaki śniły mi się po nocach dobre dwa miesiące, odkąd pojawiły się w jesiennej kolekcji Zara. W końcu zamówiłam on line i okazały się idealnie takie, jak to sobie wymyśliłam.
Torebkę miałam wybraną na Zalando, ale najpierw chciałam sprawdzić, czy kozaki będą mi pasować i w międzyczasie się sprzedała :(
Może to i lepiej bo tania nie była, w przeciwieństwie do tej, którą widzicie na zdjęciach.
Jest to kolekcja by Łukasz Jemioł, ale dla sieci Rossmann, trafiłam dodatkowo na 50% przeceny (chyba szału nie zrobiła ;) i suma sumarum wydałam 79,99 zł, bardzo przyzwoicie. Poszłam po karmę dla kota, wróciłam dodatkowo z idealnie pasującą mi fasonem i kolorem torebką, to jest dopiero fart!

Czapka z Takko, mam ten sklep po drugiej stronie ulicy i czasem wpadam, wiecie, jakie fajny ciuchy można znaleźć? I zawsze jakaś promocja jest!

I to całość jest, szaro - bordowy miks, w którym czuję się bardzo bardzo :)
A co Wy sądzicie?











Zdjęcia by Lilly Marlenne


Płaszcz/coat - Vero Moda
Sukienka/dress - Marc O'Polo
Kozaki/boots - Zara
Torebka/bag - By Jemioł dla Rossmann
Czapka/hat - Takko
Rękawiczki/gloves - Mohito