FBInstagramlinkemaillink

środa, 17 grudnia 2014

Underneath your clothes...



Odkąd pamiętam, zawsze miałam słabość do pięknej bielizny.
Z haftem czy dodatkiem koronki, najlepiej czarnej lub w innym ciemnym kolorze. Dobrej jakości, pięknie odszytej i wyprofilowanej. Niekoniecznie zagranicznych marek, bowiem ceny bywają zawrotne, a poza tym polska branża bieliźniarska stoi naprawdę mocno i oferuje całą gamę produktów, od skromnej bawełny, po ekskluzywne modele, w bardzo przyzwoitych cenach.
Dzisiaj więc o bieliźnie słów kilka.

Piękną bieliznę nosimy przede wszystkim dla siebie.
Jest to część ubrania, która w 99% jest poza zasięgiem wzroku innych, a przynajmniej tak być powinno (wykluczając sytuacje we dwoje oczywiście :) Niemniej jednak, dobrze dobrana powinna nie odznaczać się pod odzieżą i nie być widoczna, choćby nie wiem jak markowa była. Jest to chyba zresztą dość naturalne, a przynajmniej dla większości kobiet. Sama miałam pewne opory przed publikacją dzisiejszych zdjęć, choć są najbardziej "grzeczne" jak tylko się da. A potem pomyślałam - zaraz, zaraz, w bikini pokazuję więcej ciała i nie ma problemu z wrzucaniem fotek z wakacji. A te piękne koronki mają pozostać w ukryciu? Zrobiłam więc wyjątek i dzisiaj widać dużo więcej niż normalnie :) Ale nie zmienia to faktu, że na co dzień w tak rozpiętej koszuli mnie nie zobaczycie :)

Kobieta w kunsztownej bieliźnie czuje się bardziej seksowna.
To chyba już tkwi w naszej podświadomości, nie wiem czy u Was też tak to działa, ale u mnie sprawdza się zawsze.

Nie ma lepszego prezentu dla kobiety, niż bielizna od własnego mężczyzny.
Możecie nie podzielać mojego zdania, ale lata doświadczeń własnych i rozmów z przyjaciółkami utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Jest to podarunek z gatunku tych podnoszących nie tylko temperaturę związku ( w końcu potem trzeba to zaprezentować na sobie wybrankowi :) ale i samoocenę kobiety - skoro On kupił mi takie cudeńko, to znaczy, że jestem sexy i chce mnie w tym oglądać.

Zestaw, który mam na sobie to model RITA, dokładniej można go obejrzeć TUTAJ.
Delikatna koronka w kolorze szarym z kropelką jasnego beżu, nowa kolekcja na jesień - zimę 2014/2015.
Mnie bardzo przypadł do gustu, oczywiście na stronie jest wiele innych modeli, bardziej klasycznych lub z nutką ekstrawagancji, każdy znajdzie coś dla siebie.
Mamy do wyboru rozmiarówkę standardową lub w wersji BIG, dla Pań z pełniejszym biustem. Ponadto do kompletu można dobrać figi lub stringi, jak również koszulkę nocną.

Panowie to ostatnia chwila przed Gwiazdką, jeśli więc chcecie uszczęśliwić swoje wybranki, kupcie im taką właśnie piękną bieliznę!





 foto by BAMBI BOHO

Bielizna  - NIPPLEX


niedziela, 14 grudnia 2014

Good news, bad news...


Znalazłam wionowajcę. Obiektyw. Uszkodzony obiektyw konkretnie.
Od pewnego czasu nie jestem zadowolona z jakości zdjęć, ale kładłam to na karb wiecznego pośpiechu na sesjach, tudzież jakichś zmian w ustawieniach aparatu. Później doszłam do wniosku, że niemożliwe jest jednak, żeby każdorazowo były problemy z wybraniem ostrych fotek, bo takowych jak na lekarstwo.
Wniosek nasunął się sam - uszkodzony obiektyw lub body. Trochę mi skóra ścierpła, bo aparat to u mnie przedmiot ciągłego użytku więc oddanie do serwisu na miesiąc średnio mi się uśmiechało. O zakupie nowego nie wspomnę.
Podczas ostatniego spotkania blogerek zaprzyjaźniony fotograf podpiął mój obiektyw pod swój sprzęt i niestety lub stety, szlag trafił właśnie szkło. Trochę mi ulżyło, ale tylko trochę :) Jest to zwykła 50 Canona, naprawiać nie ma sensu, lepiej kupić nową. Tyle, że to znowu 500 zł, a obecną używałam niecały rok. Lepsze to jednak niż uszkodzone body.
To tyle gwoli tłumaczenia co do jakości zdjęć. Jestem perfekcjonistką i mnie to przeszkadza.
A teraz zestaw. Wszystko co mam na sobie już widzieliście, poza sweterem i kopertkówką. Oba to łupy z secondhandu.
Cekinowy srebrniak kupiłam jeszcze jesienią, ale jakoś nie było okazji go założyć, choć nie mam oporów przeciwko migoczącym dżetom na co dzień.
Kopertówka upolowana w zeszłym miesiącu podczas pobytu we Wrocławiu, skórzana, za całe 5 zł. Uwielbiam takie okazje!




Foto - BAMBI BOHO


Botki/boots - Bershka
Jeansy/jeans - Bershka
Sweter/sweater - H&M (sh)
Kurtka/jacket - Top Secret
Czapka/hat - no name
Kopertówka/clutch - no name (sh)

czwartek, 11 grudnia 2014

Świąteczne spotkanie blogerek Częstochowa



W ubiegłą niedzielę miałam okazję współorganizować spotkanie blogerek w Częstochowie. Była to impreza podsumowująca rok, a zaproszone na nią zostały osoby najaktywniejsze w częstochowskiej blogosferze w 2014 roku.
Zaplanowałyśmy udział 6 przedstawicielek branży fashion oraz 6 dziewcząt z działu urodowo-makijażowego. Niestety, wirusy krążą w powietrzu więc stawił się skład okrojony, zabrakło również współorganizatorki Marty.
Impreza odbyła się oczywiście w BOULANGERIE przy ul. Śląskiej - tutaj wielkie podziękowania za przygotowanie dla nas poczęstunku - desery jogurtowe były powalające, a pierniczki i babeczki rozpływały się w ustach. Przy okazji wzięłyśmy udział w kręceniu filmiku świątecznego lokalu więc gdy tylko się ukaże będziecie mogli nas zobaczyć i posłuchać :)
Czy więc w takim miejscu i takim towarzystwie spotkanie mogło się nie udać?
Oczywiście, że nie! Ploteczkom przy kawie nie było końca, a rozmowy nie dotyczyły tylko mody czy urody, ale i tematów tak egzotycznych jak egzorcyzmy i demonologia na przykład. To świadczy tylko o tym, że my naprawdę się wszystkie lubimy i mamy o czy debatować bez końca!
Oto kilka moich fotek z owej imprezy (poza pierwszą poniżej od Ewy), w której udział poza mną wzięły:

Sylwia - BAMBI BOHO
Aga - GNESHKA
Ewa - VIOSNA
Kalina - MIKALAFASHION
Angel - KOSMETYKI BEZ TAJEMNIC
Ania - 45 STOPNI




poniedziałek, 8 grudnia 2014

Queen of Hearts


Czerwony płaszcz. Mój sposób na walkę z szaro-burością, jakby żywcem wyjętą z jakiegoś listopadowego dnia.
Nie przepadam za zimą, a tym bardziej kiedy nie ma śniegu, wolę ją jednak od jesieni. Miasto jest już pięknie oświetlone, na wystawach Mikołaje i renifery, przed Ratuszem wielka choinka, a białego puchu, który nadaje całości klimatu niestety brak.
Jak na złość, a tym roku wyjątkowo mocno dopadł mnie nastrój świąteczny. Zastanawiam się nad dekoracjami, planuję jakąś sesję foto z tym związaną (nigdy nie robiłam) no i przede wszystkim problem jak co roku - prezenty. Zaczęłam myśleć nad tym już teraz, nauczona smutnym doświadczeniem lat poprzednich, kiedy tuż przed Wigilią z rozwianym włosem i mordem w oczach przedzierałam się przez tłumy w Galerii. Po czym okazywało się, że to co wymyśliłam jest już albo wyprzedane, albo niedostępne. 
W tym roku racjonalnie podchodzę do tematu, zamierzam zrobić kilka rund, jak w meczu bokserskim :) Choć nie ukrywam, marzy mi się nokaut, gdybym od razu za pierwszym ciosem kupiła wszystko. Życzcie mi powodzenia!



 Zdjęcia VIOSNA

Kapelusz/hat - H&M
Płaszcz/coat - Zara
Torebka/bag - H&M
Kozaki/boots - Ann Field by Zalando

sobota, 6 grudnia 2014

Dieta białkowa OXY - to działa!



Organizm ludzki reaguje na stres dwojako: albo z nerwów objadamy się wszystkim, co wpadnie pod rękę, lub też odwrotnie, przez usta nie przejdzie nam nic poza kawą czy innym napojem. Oczywiście nie należy dodawać, że ani jedna ani druga forma nie są zdrowe, bo i nadwaga i nagła nadmierna utrata kilogramów to dla naszego ciała albo obciążenie tłuszczem i toksynami, albo odwitaminizowanie i pozbawienie podstawowych składników odżywczych.
Ja należę do grupy drugiej - w momencie chudnę. Kilka lat temu doświadczyłam tego w pełnej okazałości, kiedy niespodziewane zmiany w życiu spowodowały, że praktycznie przestałam jeść. Żyłam na herbacie i to przez kilka tygodni. Efekt był taki, że najgorszym momencie ważyłam 45 kg, włosy wychodziły mi garściami a dentysta zgarnął niezłą sumkę... Nie było to zależne ode mnie - tak po prostu mam, po pewnym czasie wszystko, łącznie z wagą wróciło do normy, ale dało mi to przy okazji do myślenia.
Każda kobieta marzy o sylwetce supermodelki, a przynajmniej większość. Również większość stara się ją osiągnąć różnymi sposobami, od mądrego podejścia do tematu, po metody drastyczne.
"Wydaje mi się" to najgorsza z możliwych diet - a prym wiedzie tutaj właśnie: wydaje mi się, że jak zacznę się głodzić to szybko schudnę. Owszem, ale cena dla organizmu zabójcza, poza tym nasze ciało broni się przed utratą masy i zaczyna magazynować tłuszcz z wszelkich pokarmów, jakie będziemy przyjmować, nawet w ilościach śladowych. A gdy głodówki zaprzestaniemy, murowany efekt jo-jo z bonusem kilku kilogramów.
Jak więc osiągnąć wymarzoną sylwetkę ZDROWO i EFEKTYWNIE?
Wszystko należy robić, jak to mówi się potocznie, z głową. Podstawa to ruch (tak, nie oszukujmy się, nie da się mądrze chudnąć cały dzień siedząc przy biurku czy leżąc na kanapie) oraz zbilansowana dieta.
Właśnie ta ostatnia będzie dzisiaj słowem kluczowym i o tym będzie dzisiejszy post.



Po pierwsze i najważniejsze, jest to dieta spersonalizowana, a więc dopasowana do Ciebie, do Twojego trybu życia. Rozpoczynając ją określamy ile chcemy schudnąć i wypełniamy test psychometryczny, który pozwala określić jakie potrawy w jakich ilościach będą dla nas odpowiednie.
Czas stosowania podzielono na cztery etapy, organizm usunie toksyny (DETOX), następnie spali zbędny tłuszczyk (FAT BURNING), po czym utrwali dotychczasowe efekty (STEP) a Ty nadal będziesz chudnąć (BALANCE)! Ważne, że na zakończenie, jest etap dodatkowy - STABILIZACJA, dzięki czemu Twoje ciało bezpiecznie wróci do "normalnego" odżywiania, bez efektu jo-jo.
Proste prawda?
Stosuję ją już od jakiegoś czasu, dlatego opiszę Wam moje subiektywne odczucia.
Przede wszystkim, jako człowiek, który kocha jedzenie, stwierdzam jedno - jest smaczna! Tak po prostu! Potrawy urozmaicone, ale nieskomplikowane, nie trzeba ich przygotowywać godzinami, produkty dostępne w normalnych sklepach. Dla mnie to bardzo ważne, bo zwyczajnie nie lubię gotować :)

Przykładowe danie, making- off :)
I voila, gotowe!

Poza tym, klasyczne pięć posiłków dziennie - śniadanie, potem jako lunch zdrowy shake (różny, w zależności od fazy), obiad, przekąska zwana również podwieczorkiem :) i kolacja. Nie mamy tu więc fazy głodowania, czekając z wytęsknieniem na kolejny posiłek.
Funkcjonalność - dieta jest dostępna on-line, mamy tam również LISTĘ ZAKUPÓW, którą możemy dzielić dowolnie, na konkretny dzień czy też cały tydzień. W dzisiejszej dobie smartfonów i tabletów, wystarczy zalogować się podczas wizyty w sklepie i po prostu wrzucać do koszyka to, co nam owa lista podpowiada.



Efekty, na pierwszy rzut oka zapewne dla Was niewidoczne, zwłaszcza teraz, kiedy wrzucam głównie zimowe zestawy ciuchów, przeważnie na cebulkę, grube swetry i płaszcze.
Ja jednak widzę różnicę. Fakt, nosząc rozmiar XS/S bardziej zależało mi na zdrowym odżywianiu niż na chudnięciu, dlatego efektem jest bardziej moje dobre samopoczucie, powstrzymanie wypadania włosów czy rozdwajania paznokci, ogólna poprawa wyglądu skóry, niż utrata kilogramów. Niemniej jednak 2 kilo już poleciało, zgodnie z planem :)

środa, 3 grudnia 2014

Miss Onion...



Płaszcz w kratę to jedna z tych rzeczy w szafie, nad którymi myślałam długo, ale wciąż nie mogłam się zdecydować. W końcu nie jest okryciem aż tak uniwersalnym, jak te jednobarwne, pasujące praktycznie do wszystkiego. Szalika w kratę do niego nie założę, paski również są ryzykowne, a motywów kwiatowych zimą nie noszę.
W końcu jednak znalazłam taki, który spodobał mi się nie tylko za sprawą stonowanej kolorystycznie kratki, ale i fasonu. Rzadko spotyka się w płaszczach reglanowe rękawy, a to akurat forma, która najbardziej mi odpowiada we wszystkim, czy to sweter czy sukienka czy właśnie okrycie wierzchnie.

Jest więc sobie dzisiaj Panna Cebula, uprzedzając pytania - więcej warstw nie mogłam już na siebie wcisnąć :)




Pics by Bro

Czapka/hat - handmade by Mum
Szalik/scarf - no name
Płaszcz/coat - OASAP
Golf'/turtleneck - no name
Spodnie/trousers - C&A
Botki/boots - Bershka
Torebka/bag - Wittchen