FBInstagramlinkemaillink

czwartek, 20 listopada 2014

Layers...


Warstwy.
Jedyne dobre rozwiązanie, kiedy robi się zimno. Nie wiem jak Wy, ale ja zimna nie znoszę, nie tylko z powodu marznącego nosa, czy wiecznie lodowatych dłoni. Wkurza mnie, że gdy wchodzę opatulona do sklepu, momentalnie jest mi za gorąco, a więc w drugą stronę. O ile zakup bułek w spożywczaku to chwila, kiedy jestem na przykład w Galerii Jurajskiej, tragedia. W takim H&M jest jak w piekle, zawsze! Mam ochotę nie tylko na zdjęcie płaszcza, ale i najlepiej całej reszty. A przeważnie tak się składa, że jestem tam ubrana w jakiś gruby sweter, pod którym mam tylko bieliznę. Po kilku minutach w głowie kołacze tylko jedna myśl - wyjść. Nie wiem czy to taka polityka firmy, ale jeśli tak to strzelają sobie w kolano. Dyskomfort fizyczny potrafi zniechęcić do wszystkiego, a już na pewno do czynności tak trywialnej jak buszowanie wśród ubrań... I nie jestem w tej opinii osamotniona!
Tym razem, zapobiegawczo, postawiłam na zestaw a la typowa "cebulka". Golf, na to żakiet, plus szalik. W zeszły weekend nie było jeszcze tak koszmarnie zimno więc nie zmarzłam, a zdejmując marynarkę w pomieszczeniach nie było mi zbyt gorąco.
Kolorystycznie króluje bordo, czerń i szarość, jedno z moich ulubionych połączeń na jesień. O spódnicy pisałam ostatnio, pochodzi z outletu Vero Moda, idealnie wpisała się w moje zapotrzebowanie odzieżowe na ten sezon, a i cena była przystępna - 40 zł. Pojawi się zapewne jeszcze kilka razy w innych stylizacjach, a dziś tak jak pisałam - warstwy.


Foto by BAMBI BOHO


Kozaki/boots - Ann Field
Spódnica/skirt - Only
Sweter/sweater - Strauss
Żakiet/marynarka - Zara Woman
Szalik/scarf - no name
Torebka/bag - Wittchen
Rękawiczki/gloves - Mohito

wtorek, 18 listopada 2014

Kreatywny blog

P.

Kilka tygodni temu Ola z bloga Szafa Aleksandry nominowała mnie w zabawie "kreatywny blog". Postanowiłam stworzyć tego posta z dwóch powodów - po pierwsze bardzo lubię Olę, systematycznie zaglądam na jej bloga i cenię styl oraz modowe wyczucie, jakie ma - po prostu kobieta z klasą!
Po drugie, zagadnienia dotyczą również tego, o co pytacie Wy w mailach czy wiadomościach na FB, dlatego załatwię to oficjalnie. Jak widzicie "za" są dwa punkty, "przeciw" był jeden - nie lubię łańcuszków typu ulubiony film, tutaj forma jest inna, postanowiłam zatem popełnić poniższy tekst.

Co też poniżej czynię :)

Żeby nie było nudno, skoro już jesteśmy na gruncie prywatnym, kilka niepublikowanych fotek z mojego archiwum na dokładkę!


Zrobione dokładnie 10 lat temu, zaraz po obudzeniu, no make up; tak, mam pasemka, ale pomimo fryzjerskiej katastrofy na głowie (wtedy bardzo trendy!) lubię to zdjęcie


Nad czym obecnie pracuję?
Mam w głowie kilka pomysłów na sesje, zdjęcia typowo "gazetowe", w danej konwencji, ale nie zdradzę w jakiej. Dwie na pewno trzeba odłożyć do wiosny, pierwsza będzie inspirowana znanym malarzem, druga ryczącym potworem, tyle na razie :) Na zimę chciałabym stworzyć coś w klimacie carskiej Rosji, zobaczymy jak wyjdzie, czekamy na śnieg :)
Poza tym na bieżąco tworzę stylizacje, które wędrują tutaj, niedługo pojawi się również post z dziedziny kulinariów - wiem, ewenement, zarzekałam się, w pierwszym tekście na blogu w kwietniu 2011, że z gotowaniem mi nie po drodze, ale... Zrobię wyjątek :)


Też stare, tu już wszedł etap grzywki, który po wielu perypetiach potem wrócił i został do dziś


Czy moje prace różnią się od innych?
 Nie mnie to oceniać, taką ocenę pozostawiam Wam, staram się, by tak było. Nie kopiuję innych, nie inspiruję się "żywcem", aczkolwiek prawda jest taka, że przy ilości blogów na całym świecie ciężko stworzyć coś zupełnie nowego, świeżego, na co nikt innym nie wpadł. No chyba, że jest się Lady Gagą i zakłada na siebie sukienkę z mięsa :) A na poważnie, mam swój określony, wyrobiony styl i każda stylizacja odzwierciedla mnie, nieważne czy akurat mam na sobie szpilki i elegancką sukienkę, czy potargane boyfriendy i golf. Lubię zmiany. To chyba właśnie mnie wyróżnia, nie trzymam się kurczowo jednej konwencji, lubię zaskakiwać, ale pozostaję sobą.


A to właśnie ten etap perypetii, po prostu poszłam i włosy do pół pleców obcięłam na krótko, źle nie było, ale dobrze też nie

Dlaczego tworzę i piszę bloga?
Pierwsza odpowiedź, jaka przychodzi mi na myśl - bo lubię! Bo daje mi to satysfakcję, niesamowicie wciąga, bo dzięki blogowaniu byłam na kilku fantastycznych imprezach i poznałam mnóstwo inspirujących ludzi, nie tylko w Częstochowie ale i całej Polsce.


A to zdjęcie wszyscy znacie, mój awatar tutaj i na wszelkich portalach modowych i social; zrobione w 2011, samowyzalacz


Jak wygląda mój proces tworzenia?
O tym pisałam niedawno, ale jeśli ktoś nie czytał, powtórzę. Na najlepsze pomysły wpadam przeważnie przed zaśnięciem, po prostu nagle widzę w głowie daną stylizację. I tutaj jeśli nie wstanę i nie zapiszę (poważnie, mam notesik, gdzie notuję pomysły :) to rano albo pamiętam, albo zapomnę i wtedy głowię się pół dnia, co to było... Czasem sobie przypomnę, czasem nie :)
Gdy mam pomysł, mierzę dany zestaw wcześniej, w połowie przypadków lepiej to wygląda w wyobraźni niż na żywo, wtedy albo coś zmieniam, albo danego zestawu po prostu nie zakładam. Notesik przydaje się przy totalnym "nie mam co na siebie włożyć" i udowadnia mi, że jednak moja szafa kryje całkiem ciekawe rzeczy :)
Zdjęcia robię z wyprzedzeniem, głównie w weekendy - niestety ale praca na etacie i życie prywatne nie pozwalają na inny tryb. Przeważnie są to fotki moim aparatem, robione przez kogoś z rodziny lub BAMBI, które potem sama obrabiam. Czasem udaje się zrobić sesję z zaprzyjaźnionym fotografami, wtedy jest w pełni profesjonalnie.
Tekst piszę wcześniej, kiedy mam wenę i słowa same przechodzą do głowy, przeważnie późno wieczorem lub w nocy, też ostatnio o tym wspominałam.
Sklejam wszystko do kupy i... gotowe :)


Moja ikona i inspiracja, Audrey Hepburn; foto wykonane przez Richarda Avedona


Chyba wyczerpałam temat skutecznie, jeśli są jeszcze jakieś pytania, proszę w komentarzach.
Nominuję osoby, które znam prywatnie i są dla mnie niezwykle inspirujące, nie tylko modowo i blogowo -  Sylwia czyli Bambi Boho, Nabil z NabilUnity, Wiktoria - Confassion oraz Gosia i Bohdan z BO4GO!
Poza tym, kto z Was dziewczyny i chłopaki blogerzy ma ochotę, zapraszam również do zabawy, czujcie się przeze mnie nominowani

sobota, 15 listopada 2014

A few words...



Jestem absolutną wielbicielką słowa pisanego.
I jako odbiorca i jako autor, aczkolwiek jedyne teksty jakie popełniam obecnie, to te na blogu. Lubię pisać, słowa same przychodzą mi do głowy i dyktafon w telefonie przydaje się nadzwyczaj często. A kiedy tylko mogę, staram się utrwalać dany tekst na bieżąco, zdarza się więc, że czasem w godzinach nocnych, zamiast spać, stukam w klawiaturę. Zresztą w jednym z ostatnich postów mogliście przeczytać, że najlepsze pomysły mam tuż przed zaśnięciem, taki biorytm. Jestem typową sową, mogę siedzieć do późna, a rano spać do południa. W tygodniu niechętnie, przestawiam się na skowronka, bo pracuję od 7 do 15. Ale gdy tylko przychodzi weekend, lub też jakieś inne wolne dni, mój organizm sam przeskakuje we właściwy sobie rytm. Tak, wiem, dla większości jest to niezrozumiałe, jak można tak marnować dzień itp. Cóż, ja podchodzę do tego z drugiej strony - iść spać o 22? Jak można tak marnować noc :)
Kochani, dzisiaj jednak pisać wiele nie będę, choć chcąc nie chcąc już naskrobałam kilka akapitów. Jednak nie tylko wielcy pisarze, ale i zwykli ludzie też mogą nie mieć weny twórczej. A moja wyjątkowo... poszła spać i się regeneruje :) Wy zapewne mieliście tzw. długi weekend, ja spędziłam go na inwentaryzacji w firmie, licząc różne ciekawe wyłączniki, przełączniki i inne pstryczki-elektryczki. Przy okazji odpowiadam na ostatnio zadane pytanie, czy pracuję w branży związanej z modą. Jak widać nie bardzo, elektroenergetyka to trochę daleko od nowych pantofli Prady, mogę pomóc dobrać, ale... transformator albo oprawę oświetleniową i gustowny słup do tego... Oczywiście,  do kompletu, jestem po studiach humanistycznych, wszystko więc idealnie do siebie pasuje :)
A wracając do tematu braku weny (który to brak wyprodukował już tekst na pól strony) - jestem po prostu zmęczona. Praca ciągiem przez 2 tygodnie, bez weekendu może czasem dać w kość, czego jestem żywym przykładem.
Zostawiam więc ze zdjęciami i odpoczywam!




Zdjęcia BAMBI BOHO

Golf/turtleneck - River Island
Czapka/hat - no name
Jeansy/jeans - Bershka
Botki/boots - Bershka
Rękawiczki/gloves - Mohito
Kopertówka/clutch - PlayWorkCreate

środa, 12 listopada 2014

Blue girl...





Kobaltowy płaszcz chciałam w swojej szafie już od zeszłej zimy. Najlepiej taki oversize, w którym można ukryć się jak w ciepły kokonie. Jest tylko jeden zasadniczy problem - przy moim wzroście i figurze, wyglądałabym w nim dosłownie jak w kokonie - bezkształtnie, szeroko po środku, wąsko na górze i dole :) Zrezygnowałam więc, bo dobrego dla mnie fasonu nie znalazłam.
Tej jesieni miałam więcej szczęścia i zdecydowałam się na klasyczny, dwurzędowy, o kroju marynarki. Idealnie pasuje do modnej szarości, a i z czernią całkiem się lubią.
Wczoraj, jak widzicie na foto zestawiłam go ze jasnosrebrnym sweterkiem oraz spodniami we wzór wężowej skóry. Do tego torebka z długimi frędzlami - ten motyw jak bumerang wraca co jakiś czas, obecnie znów jest na topie.


 

Foto by Mum


Botki/boots - H&M
Spodnie/trousers - Guess Jeans
Płaszcz/coat - OASAP
Sweter/sweater - H&M
Naszyjnik/necklace - H&M
Torebka/bag - H&M
Obrączki/rings - OASAP

niedziela, 9 listopada 2014

Prywatnie - fotomix

Trochę prywatnie, trochę o mnie, plus mix zdjęć, których na blogu nie było. Kto śledzi mój FB lub Instagram, część z nich widział, reszta zniknęła w czeluściach folderów w moim telefonie. Dziś ujrzały światło dzienne :)


Jesień... Nie przepadam, wygląda ładnie tylko na zdjęciach, zwłaszcza kiedy jest wczesna, ciepła i słoneczna. Trzeba jednak przyznać, że w tym roku jest wyjątkowo ładna.
Kasztany rosną koło mojego bloku, kiedyś wyczytałam, żę mają pozytywne działanie energetyczne - ale tylko w małych ilościach! Dwa, trzy wystarczą, noszę więc w torebce. Jesienią energia przyda mi się w każdej ilości!
Drugie foto to budynek gospodarczy przy rodzinnym domu. On oraz część ogrodzenia obrośnięte są jakąś odmianą pnącza, rozrasta się to jak dzikie, pnie po murze czy nawet drzewach, zaanaektowało nawet wysokie sosny. Wiosną i latem jest zielone, potem przyjmuje nadwyczaj dekoracyjną bordową barwę.


O - właśnie znalazłam powód, dla którego jesień jest do przeżycia! Grzyby!
Uwielbiam zbierać, uwielbiam jeść, zwłaszcza marynowane!


Książki przez ostatni kwartał dominowały w tematyce biografii oraz horrorów i kryminałów.  Ponieważ w październiku miałam imieniny, przyjaciółki obdarowały mnie pozycjami z ukochaną Audrey - po lewej album ze zdjęciami i faktami z jej życia, po prawej historia, jak powstawał film "Śniadanie u Tiffany'ego".


Jeśli zaś chodzi o ulubiony gatunek, czyli wspomniane wcześniej horrory i kryminały, to na tapecie był Dean Koontz - "Dom śmierci" oraz "Co wie noc". Pierwsza taka sobie, trochę futurystyczna i trochę dziwna. Druga doskonała, wciągająca jak diabli, autor po raz kolejny udowodnił, że jest nie bez powodu przedstawiany jako najgroźniejszy konkurent Stephena King'a.
"Zostań przy mnie" Harlana Cobena pochłonęłam w jeden wieczór i pół nocy - genialna. Zawiła, pokręcona, świetnie napisana. Nudzą mnie pozycje, gdzie już po pierwszych rozdziałach wiem, kto zabija, u Cobena nigdy mi się to nie zdarzyło.
Jeśli chodzi o kryminały jest on moim absolutnym nr 1 wśród pisarzy zagranicznych, dlatego było mi bardzo miło, kiedy dostałam od niego polubienie na Instagramie, dotyczyło oczywiście fragmentu owej książki.
Generalnie nie "kręcą mnie" zdjęcia z celebrytami, czy też jakimiś gwiazdkami, jakieś lajki od nich. Nie fotografuję się na Fashion Week ze znanymi blogerami, czy też tancerkami, które nagle zostały projektantkami mody Dla mnie gwiazdy to te przez duże "G" - osoby, które są ikonami swojej branży i osiągnęły pozycję swoją pracą. Gdybym więc spotkała Karla Lagerfelda, pewnie chciałabym mieć z nim foto, ale już ze wspomnianą "projektantką" niekoniecznie, choć z całym szacunkiem do niej, jest piękną kobietą i cudnie tańczy.



Pozostając w klimacie - co lubię - siatkówka. Od studiów chodzę na mecze częstochowskiego AZS, od kilku lat rzadziej, kiedyś byłam na każdym. To nasza rodzinna pasja, bo i moja Mama i Brat też są kibicami, robimy więc sobie wspólne wypady.


Wchodzimy po woli w świat mody, a w nim nieodmiennie kapelusze. Po lewej nabytek tej jesieni - wielki czarny z H&M. Po prawej, moja kolekcja, wszystkie (poza bladoróżowym) widzieliście już na blogu.
Swoją drogą nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, jak bardzo owa część garderoby zwraca uwagę i wywołuje konktrowersje. Idę przez miasto w czerwonej sukience, ogląda się za mną część ludzi, wiadomo, czerwień kontrastuje z włosami i zwraca uwagę. Założę do tego kapelusz - obejrzy się KAŻDY. Młody, stary, pojawiają się komentarze skrajne od "czarownica" do "ale pani pięknie wygląda". A to przecież tylko kapelusz!


Bordo to kolor typowo jesienny, zawsze więc o tej porze roku mam ochotę na jakieś nowości a tym odcieniu. W tym roku zapałałam miłością do...
 O ile z lakierem czy pomadką nie ma problemu, a granicą wyboru jest tylko zasobność portfela, o tyle z tymi pięknymi lordsami z H&M całość spełzła na niczym. W Częstochowie ich brak, a w Warszawie były tylko czarne. Obyłam się smakiem.
W szafie wylądowała za to bordowa spódnica z ekoskóry, którą widzicie poniżej. Świeży zakup, z czwartku - okazuje się, że dawna częstochowska Vero Moda w III Alei została przekształcona w outlet, także za to cudeńko zapłaciłam całe 40 zł. Wkrótce na blogu stylówka!


Żal po bordowych butach trwał chwilę, ale łzy zostały otarte, gdy na Zalando trafiłam na idealne kozaczki za kolano. Przymierzałam się do takich już od wiosny, ale zanim znalazłam zrobiło się ciepło. Jesienią zrobiłam drugie podejście, jak widać trafione. Uwielbiam je, zresztą widzicie po ostatnich stylizacjach, pasują mi prawie do wszystkiego! Zła wiadomość dla was jest taka, bo dużo czytelniczek i blogerek o nie pytało, że są już na stronie wyprzedane.


Kocham jeść - informuję, gdyby ktoś nie wiedział! Przeważnie staram się odżywiać zdrowo, dużo warzyw i owoców, uwielbiam ryby w każdej postaci (sushi!!) zaś nie przepadam za typowo polskim "kotlet-ziemniaki-surówka". Zjem, ale raz na jakiś czas. Za to zupy (oprócz pomidorówki) mogłabym konsumować codziennie.
Słodycze rzadko, jedyną słabością są żelki Haribo. Jednak gdy na imprezie firmowej serwowane są takie pyszności ja te z lewej, nie da się nie spróbować :)


To foto uświadomiło mi, że oprócz żelków uwielbiam jeszcze deser Oro serwowany w Caramelito. Świeże owoce, na to dwie gałki lodów, bita śmietana... i jeszcze trochę owoców - pychota! A potem godzina wyrzutów sumienia :)
BAMBI BOHO jak widać na foto po prawej próbuje mnie przeciągnąć na swoją disneyowską bambi-stronę :) Jakkolwiek przyjaźnimy się i jesteśmy bardzo zżyte, bluzę z jelonkiem zostawię jednak dla niej. Jeśli już miałabym wybierać, to wolałabym na przykład z ... Batmanem :) Jest to ulubiony superbohater, uwielbiam starego "Batmana" z Michaelem Keatonem i Jackiem Nicholsonem w roli Jocker'a, potem na kolejne części spuszczamy zasłonę milczenia aż do rewelacyjnej trylogii Christophera Nolana z Christianem Bale w roli głównej.


Pozostając w klimacie różnych postaci, mniej lub bardziej bajkowych, mój kostium na Haloween. Święto przywędrowało do Nas niedawno, ale chętnie się przyjęło, zwłaszcza wśród młodzieży i dzieciaków, które mają okazję na świetną zabawę i zebrani trochę słodyczy. Opinie są skrajne, jedni są na tak, inni na nie, bo to przecież przeddzień Wszystkich Świętych... Ja uważam, że nie ma w Haloween nic złego, a pamiętać o naszych zmarłych powinniśmy przez cały rok, a nie tylko 1 listopada. Pomijając już cmentarny pokaz mody, odbywający się wszędzie w tym dniu...
Kostium Lady Draculi powstał przypadkiem, trafiłam na niego w sh. O kłach wypowiadać się nie będę, nie kupujcie tych z Kryolan które mocuje się mocząc końcówki we wrzątku. Trzymały się kwadrans, Bambi zaczęły odpadać jeszcze szybciej. Na imprezę poszłyśmy jako wampiry bez zębów :)

czwartek, 6 listopada 2014

Jesienne trendy, czyli blogerki i Galeria Jurajska...


W ostatnią sobotę października, a dokładnie 25-ego, miałam przyjemność wziąć udział w evencie modowym, organizowanym w Galerii Jurajskiej w Częstochowie.
Cała impreza odbywałam się poda hasłem mody jesiennej, zaś sklepy biorące udział (ponad 20) w tym dniu udzielały swoim klientom bardzo korzystnych rabatów.
Razem z koleżankami blogerkami: BAMBI BOHO, GNESHKA i MARCHERRY, oraz stylistą i projektantem Dawidem, mieliśmy za zadanie przygotować zestawy dla modnej Pani i Pana, zgodnie z ofertą zgłoszonych marek. Dzięki różnorodności tych ostatnich, udało nam się przygotować propozycje sportowe, casualowe na co dzień, biurowe, a także eleganckie, na wieczór.
Zabawa była przednia, nasze modelki i modele spisali się na medal, wielkie słowa pochwały należą się również konfenansjerowi - Arkowi, który z wielkim profesjonalizmem poprowadził całą imprezę.
Były również przerywniki muzyczne, zapewniła je pochodząca z pobliskiego Kłobucka Iga Kozacka, która występuje obecnie w programie The Voice of Poland, w teamie Edyty Górniak. Iga to dziewczyna z niesamowitym głosem i charyzmą, o czym mieliśmy się okazję przekonać na owym evencie, a osoby śledzące program pewnie wiedzą o tym od dawna.

Podziękowania dla salonu HairCoif za fryzurę, a także INGLOT za makijaż.

Zdjęcia WHITE BOX STUDIO


Jurajski Dream Team :)