środa, 10 lutego 2016

Bee like...




Dzisiaj przy okazji posta małe przechwałki :)
W najbliższy piątek 12 lutego o godz. 18 w Galerii Krakowskiej odbędzie się finał konkursu "Stylowe zakupy z Dorotą Wróblewską". Będę brać w nim udział.
Cieszy mnie to bardzo w dwójnasób - zawsze miło jest być wyróżnionym przez profesjonalistkę i dostać się finałowej 20, ponadto będę miała okazję spotkać na żywo kilka sympatycznych babeczek, które znam z blogosfery. Jak dla mnie, same plusy!

Stylizacja na dziś to luz, luz i jeszcze raz luz.
Czarny golf i rurki ACNE, które noszę namiętnie, tym razem ożywiłam kanarkowym płaszczem i kolorowymi butami.
Po woli odstawiam kozaki i botki do szafy, a najchętniej wskoczyłabym już w cienkie kurtki i szpilki. Każdego dnia wychodząc z domu wciągam mocno powietrze do płuc licząc, że to właśnie dziś poczuję ten zapach.
Zapach wiosny.
Oby jak najszybciej!





Foto by Bambi Boho


Golf/turtleneck - Catalina
Jeansy/jeans - ACNE
Płaszcz/coat - Mohito
Torebka/bag - Michael Kors
Adidasy/shoes - Nike

niedziela, 7 lutego 2016

I've got You under my skin...



Czasem mam wrażenie, że jestem bardzo skomplikowanym człowiekiem. Podobno zołzą :)
Takim z nadmiarem temperamentu i charakteru, którymi spokojnie dałoby się obdzielić jeszcze ze dwie inne osoby.
Jedna słuchałaby Beyonce, Rihanny, nosiła potargane portki i botki w panterkę, sprawiając wrażenie kompletnie beztroskiej. Wyluzowanej. Takiej, której szczytem marzeń są zakupy w galerii i markowe ciuchy.
Druga mogłaby nie wyściubiać nosa z książek, a dla relaksu puszczać stare kawałki Sinatry. Nosić okulary, golfy, kochać klasykę i oglądać programy o wyprawach krzyżowych. Albo II wojnie światowej. O Wikingach.  Typowa "sztywniara".
Trzecia z kolei to Królowa Śniegu. Ona chowałaby miękkie serce za lodowatym spojrzenie niebieskich oczu (lekko wyniosłym), po cichu dokarmiając bezdomne psiaki i stale przekonując siebie, że świat wcale nie jest zły. To tylko z ludźmi coś nie tak.

Wszystko w jednym :)






Zdjęcia by Bambi Boho



Kurtka/jacket - Banggood
Golf/turtleneck - Catalina
Jeansy/jeans - Hoolister
Botki/boots - Zara
Torebka/bag - Benetton
Okulary/sunglasses - H&M

czwartek, 4 lutego 2016

Quality or quantity



Jakość a nie ilość, w tym roku postanowiłam trzymać się tej zasady szczególnie mocno.
Być może wpływ na to miała ilość ubrań, które zostawiłam ostatnio pod śmietnikiem - nie chcę takich zasobów zgromadzić na nowo.
Być może umiem już sobie radzić z wyprzedażowo - ciucholandową pułapką niskiej ceny/przeceny, która sprawia, że nagle chcę wykupić połowę sklepu bo to taka okazja!
A być może połączenie wszystkiego...

Nie mniej, dziś jestem bardzo, bardzo jakościowa :)
I to w dużej mierze zasługa Ewy!
Góra to 100% wełny, zarówno golf jak i płaszcz. Oba pochodzą z second handu, tyle, że okrycie wierzchnie upolowała mi Ewcia właśnie, idealnie wstrzeliwując się w to, czego szukałam. Czyli wspomniany w jednym z poprzednich postów militarno - marynarski hit sezonu. Przepięknie uszyty, z wysokogatunkowego materiału i z genialnymi guzikami.  Dodając do tego cenę (30 zł) i fakt, że był nowy... Sprawdziłam na stronie, bo marki kompletnie nie znam i o mało nie padłam z wrażenia. Zaoszczędziłam tak na oko ze dwa tysiące złotych!
Plus dodatkowy tysiąc na jeansach ACNE, które mam również dzięki mojej przyjaciółce, tutaj kwota wynosiła całe 15 zł.
Golf sama kupiłam, czysta wełna merynosów, klasyka na lata. 14 zł, a kilka stówek na plusie na pewno :)

Szaleństwa fasonowego nie ma, kolorystycznego również, ale...
Jestem ubrana w szlachetne tkaniny i to w sumie za 69 zł - to lubię!




Foto by Ewa - Viosna

Golf/turtleneck - Catlina
Płaszcz/coat - Busnel
Jeansy/jeans - ACNE
Torebka/bag - Michael Kors
Botki/boots - Dee Zee

wtorek, 2 lutego 2016

Książkowe podsumowanie stycznia - Miłoszewski, Nesbo i Dziewczyna z pociągu...


Postanowiłam wprowadzić na blogu nowy cykl - książkowe podsumowanie miesiąca.
Czytanie to jedna z tych przyjemności, dla których potrafię zarwać noc i zrezygnować z wielu innych rzeczy.
Paradoksalnie jednak, proza życia sprawia, że mam na nie coraz mniej czasu.
Najwyższa pora to zmienić!
Obecnie nadrabiam zaległości w każdej wolnej chwili.

Styczeń upłynął pod znakiem Zygmunta Miłoszewskiego i Jo Nesbo a także Pauli Hawkins.
Obu autorów "odkryłam" pod koniec roku ubiegłego, aczkolwiek słyszałam o nich wiele dobrego dużo wcześniej. Jednak nie mieliśmy okazji się poznać :) O Pani natomiast nawet nie słyszałam, dopiero niedawno, gdy książka z pociągiem w tytule stała się tematem wielu dyskusji.
Chronologicznie zatem...



"Bezcenny" pochłonęłam w noc sylwestrową i Nowy Rok, leżąc w łóżku z grypą. Jedna z najlepszych powieści z historią w tle, na dodatek naszą, polską historią. Niech się schowa Dan Brown czy nawet Umberto Eco!
Głównym motywem są poszukiwania słynnego "Portretu Młodzieńca" Rafaela Santi, skradzionego przez Niemców w czasie II wojny światowej. Zadania na zlecenie polskiego rządu podejmuje się doktor Zofia Lorentz, historyk i pasjonatka sztuki. Pomaga jej w tym marszand (i jednocześnie dawny kochanek), tajny agent wywiadu i międzynarodowej sławy... złodziejka. Okazuje się jednak, że nie chodzi o sam obraz, a i tajemnicę... Tak wielką, że zmieniłaby oblicze historii świata. Wielu politykom zależy na tym, by nigdy nie ujrzała światła dziennego więc nasi bohaterowie mają przeciw sobie służby obcych mocarstw...
Nie będę zdradzać więcej, to trzeba przeczytać! Wartka akcja, świetne przygotowanie merytoryczne, ale bez dłużyzn. No i wielka miłość w tle!




Z kolei "Czerwone Gardło"  Jo Nesbo to kolejna część o przygodach Harrego Hole, norweskiego policjanta z barwną przeszłością (jego poprzednie sprawy kryminalne to pozycje: "Człowiek - nietoperz" i "Karaluchy").  Serie czytam zawsze chronologiczne, ale wspomniane dwie poprzednie książki pochłonęłam w grudniu, poza ty dzieją się jedna w Australii druga w Tajlandii więc poza zachęceniem do lektury nie będę ich opisywać. Skupię się na "Czerwony gardle", gdyż jest to pierwszy tom tzw. sagi z Oslo - akcja rozgrywa się już w rodzimym mieście policjanta a w kolejnych częściach pewne wątki są połączone.
Kim jest Harry Hole? Alkoholikiem, który właśnie próbuje na nowo poukładać sobie życie, a przy tym genialnym śledczym. Nie sposób go nie lubić, to taki dwumetrowy cynik - macho, z blizną na twarzy i z zasadami. Ma "nosa" i instynkt, które sprawiają, że nawet przydzielony do wydziału spraw wewnętrznych i "papierkowej roboty" wpada na trop planowanego zabójstwa. Ślad wiedzie od nielegalnie sprowadzonego do Norwegii rzadkiego karabinu marki Marklin, a historia zatacza krąg sięgając swymi korzeniami do czasów II wojny światowej. Kto wtedy właściwie zginął? Dlaczego zwłoki, które pochowano znów się pojawiły? Kim jest tajemniczy handlarz bronią? I kto zabija obecnie?
Na wszystkie pytania znajdziecie odpowiedź w książce!
Ja jestem już w trakcie kolejnej części "Trzeci klucz".




Najświeższą pozycją, pochłoniętą w piątkowe popołudnie i wieczór był "Domofon" czyli... horror Miłoszewskiego.
Przyznam szczerze, jak lubię autora, tak miałam obawy, czy poradzi sobie z gatunkiem.
Stephen King ustawił poprzeczkę bardzo wysoko, a przy tym jestem jego wielką (prawie bezkrytyczną!) fanką...
Moje obawy okazały się bezzasadne - książka napisana jest lekko, świetnie się czyta, bohaterowie ciekawi i bardzo ludzcy.
Akcja rozgrywa się w jednym z warszawskich bloków. Mieszka tu nastoletni Kamil z rodzicami, a także redaktor Wiktor, który kocha dwie rzeczy na "p" : pisanie i picie. Wprowadzają się również Agnieszka i Robert, młode małżeństwo, zaczynające nowe życie. Trup pojawia się, zanim jeszcze  zdążą wnieść meble, a kilka dni potem okazuje się, że cały blok jest odcięty... Nikt nie może go opuścić... Nikt nie może do niego wejść... A mieszkańcy boją się usnąć, bo śnią im się najgorsze koszmary... Czy spełnią się one również na jawie?
Tego Wam nie powiem, dowiedzcie się sami!




"Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins. Przyznaję się, że dopisuję tą pozycję teraz, kilka godzin po publikacji tekstu. Po prostu o niej zapomniałam! Kiepsko to chyba świadczy o dziele, ale nie jest tak źle, znalazło się po prostu w zbyt silnym gronie literackich konkurentów, poza tym czytałam ponad tydzień temu, obecnie jestem już jedną i pół książki dalej :)
 To pozycja ciekawa, napisana z punktu widzenia trzech kobiet. Pomysł z pociągiem bardzo trafiony. Czyta się fajnie, akcja wciąga, tyle, że... no właśnie. Namiętni pochłaniacze kryminałów mają to zboczenie, że pomijając mistrzów typu Conan Doyle czy Agatha Christie, w literaturze nieco niższych lotów potrafią przewidzieć kto zabił mniej więcej w połowie książki. Albo i wcześniej. Tak było tutaj. Zakończenie poza drobnymi detalami nie było dla mnie zaskoczeniem. A szkoda, bo o pozycji jest bardzo głośno i spodziewałam się czegoś więcej. Choć odrobinę. Co nie zmienia faktu, że nadal jest to fajny zabijacz czasu. Do poczytania... w pociągu na przykład :)


Zdjęcia ze strony empik.com, kolaż mojego autorstwa.

niedziela, 31 stycznia 2016

Leopard print



Panterka to trudny print. Kojarzony z tandetą, nadmiarem różu i falbanek. Drapieżny i wyrazisty.
Jednak umiejętnie zestawiony, może być najmocniejszym elementem stroju.
Dwa dni myślałam nad tymi botkami - nie dość, że wzór, to jeszcze wykonane ze skóry z włosiem. Jak bardzo niepraktyczne, tak bardzo piękne!
Ostatecznym argumentem, który zadecydował o zakupie, był obcas. Niewysoka kaczuszka, wygodna i dodająca butom "tego czegoś". Szpilka byłaby w tym wypadku zbyt... oczywista.
Zamówiłam.
Po odebraniu z salonu kolejne dwa dni zastanawiałam się, czy ich nie oddać.
Postanowienie o inwestowaniu w klasyki tłukło mi się po głowie z siłą tajfunu, drugą myślą zaś było jakże prozaiczne "miałaś odkładać na wakacje". Oba argumenty racjonalne i niestety prawdziwe.
A potem pomyślałam, że przecież one są klasyczne! Klasyczne botki w panterkę!
Jeśli na poczekaniu jestem w stanie stworzyć co najmniej trzy zestawy z tymi butami, to znak, że wykorzystam je dość często. Idealnie komponują się z czernią i bielą, a także bordo i naturalnym jeansem.
Zostały.




Foto Ewa -Viosna


Koszula/shirt - Benetton
Sweter/sweater - H&M
Spodnie/trousers - ACNE
Płaszcz/coat - Marc O'Polo
Botki/boots - Zara
Torebka/bag - Michael Kors

środa, 27 stycznia 2016

Trend alert - militarny dwurzędowy płaszcz



Dwurzędówka to klasyka, zwłaszcza w modzie męskiej.
Jednak kobiety bardzo chętnie zaadaptowały płaszcze z takim zapięciem. Stały się one niezbędną podstawą garderoby również i w naszych szafach.
Tej wiosny nosimy je jednak w stylu marynarsko - militarnym, to znaczy z ozdobnymi złotymi guzikami. Koniecznie takimi jak w mundurach, to znaczy na "nóżce", okrągłymi, najlepiej z jakimś ładnym herbem. Jak w kolekcji Balmain, Chloe czy Michael Kors.
W wersji wysokobudżetowej, warto zainwestować w takie okrycie wierzchnie dobrej jakości i w jakimś neutralnym kolorze - beżu, czerni czy granacie. Pożądana szlachetna wełna lub choćby jej dodatek, oraz prosty fason - daje nam to gwarancję, że ciuch posłuży przez lata.
W opcji tańszej natomiast, jeśli już dysponujemy jakąś dwurzędówką, wystarczy wymienić zapięcie na wspomniane wyżej guziki. Powinnyśmy się zamknąć w koszcie ok. 10 - 20 zł, w zależności od pasmanterii .
To niesamowite, jak mały detal może zmienić wygląd całego stroju!

Do czego nosić taki płaszcz?
Jak widać na załączonych inspiracjach, do wszystkiego. Co nam tylko modowa wyobraźnia dyktuje.
Mnie najbardziej przypadły do gustu zestawienia a la lata 70 - z prostym golfem, spodniami i botkami na klockowym obcasie.
W następnym poście stylizacja w takim właśnie stylu.


 


Wszystkie zdjęcia pochodzą z portalu Pinterest, kolaże mojego autorstwa.

niedziela, 24 stycznia 2016

Pretty little liar




Dziś mam na sobie chyba najcieplejsze ubrania, jakimi dysponuję.
Ujemne temperatury nie należą do moich ulubionych, im większa ilość warstw, tym bardziej wzrasta poziom wewnętrznej irytacji.
Dlatego wytoczyłam ciężkie działa - wełna, futro, skóra.
Kurtka chroniła mnie całą zimę rok temu, jednak w tym sezonie kompletnie o niej zapomniałam. Odwieszona pomiędzy dwie narciarki w części szafy przeznaczonej na rzeczy sportowe, czekała spokojnie aż tam zajrzę. I dobrze się stało, bo jest chyba najcieplejszą jaką mam. Z powodzeniem chroniła mnie w styczniu 2015 przed bałtyckim wiatrem i zimnem więc tym bardziej częstochowskiemu daje radę.
I z pełną premedytacją nie używam określenia "parka" bo według mnie parką nie jest, rozkloszowana i bez troczka w pasie.
Spodnie ze skóry, masywne i odporne nawet na wicher, to moja podstawa zimowej odzieży. Noszę aż do znudzenia.
Podobnie gruby, wełniany golf oversize. Męski, obszerny i bardzo ciepły.
A szal to prawie mały kocyk!



 
 


Zdjęcia Ewa (Viosna)


Kurtka/jacket - Zara
Golf/turtleneck - nn
Spodnie/trousers - H&M
Szalik/scarf - Primark
Torebka/bag - MacKenzie
Rękawiczki/gloves - Mohito
Botki/boots - Dee Zee