środa, 22 czerwca 2016

Primania



"Jestem w Primarku, są jasne haftowane wdzianka z frędzlami, chcesz?"
Takiego właśnie sms-a dostałam w majowy weekend od mojej Mamy.
Nie zastanawiałam się długo, rodzicielka ma nosa i zmysł modowy, odpowiedź była więc krótka " chcę".
Tak zupełnie szczerze to poprosiłam o zakup sandałów, przepięknych gladiatorek, które pokazywałam Wam na moim fanpage. Pojawiły się w nowościach na stronie akurat wtedy, gdy Mamula była w Stuttgarcie (który ma to szczęście być nie tylko pięknym miastem, ale i posiadającym tą irlandzką sieciówkę). Niestety po butach śladu nie było, jeśli nawet się pojawiły, to zniknęły od razu.
Pozostało mi obyć się przysłowiowym smakiem, lub też wdziankiem, jak kto woli :)
Nie zmienia to faktu, że owo okrycie jest bardzo oryginalne, niewiele osób spotkam w identycznym. Podobno rozchodziło się w sklepie jak świeże bułeczki,
Dziś zestaw mało elegancki, bardzo zwracającym uwagę na ulicy -sprawdzone! - i jednocześnie typowo "mój".
Skórzane sandały z Tesco za 17 zł, jeansy z przeceny i torebka z second hand. Plus wdzianko, prezent od Mamy.
Bo kto powiedział, że trzeba wydać fortunę, by wyglądać fajnie? :)




Zdjęcia by Aga


Narzutka/jacket - Primark
Bluzka/bluse - H&M
Jeansy/jeans - Bershka
Sandały/sandals - F&F
Torebka/bag - MacKenzie

niedziela, 19 czerwca 2016

Unwritten




Są wrażenia, których nie da się opisać słowami...
Miejsca, w których zawsze czujesz się... na miejscu...
Ludzie, na myśl o których się uśmiechasz...
Przyjaźnie cenniejsze niż całe złoto świata...



 


Zdjęcia by Kasia, obróbka Ewa Viosna


Sukienka/dress - Influence
Espadryle/shoes - H&M
Bransoletki/bracelets - H&M
Naszyjnik/necklace - Dressgal

środa, 15 czerwca 2016

Przegląd kosmetyczny - GREEN PHARMACY SZAMPON DO WŁOSÓW NORMALNYCH POKRZYWA ZWYCZAJNA, KOLASTYNA ENERGY TOUCH KREM NAWILŻAJĄCY NA DZIEŃ I NA NOC, BRONZER BOURJOIS NR 10 CHATAIGNE DOREE, ROZŚWIETLACZ WIBO DIAMOND ILLUMINATOR, EVELINE BODY GLAM MASŁO KAKAOWE BALSAM DO CIAŁA POD PRYSZNIC

Dziś aktualizacja kosmetyczna, czyli co nowego przetestowałam na swojej skórze lub włosach. Mało tego, co mogę pochwalić i zarekomendować Wam.
Choć lubię kupować kosmetyki, o których już czytałam i są dobrze opiniowane, tym razem, poza bronzerem pozostała czwórka z zupełnego przypadku. Wpadły mi w ręce, nie były drogie, okazały się skuteczne, czego chcieć więcej?



Kolastyna Energy Touch fala nawilżenia krem na dzień i na noc
Moja Dermika, którą recenzowałam TUTAJ, właśnie się skończyła i zostałam bez podstawowego kosmetyku. Szeroko polecany olej kokosowy nie sprawdził się kompletnie, zaś krem AA z algami, na który nabrałam ochoty po przejrzeniu gazetki Rossmann okazał się mitem i legendą - nawet pół sztuki na półce nie uświadczyłam.
Kiedy już byłam gotowa zużyć próbki, których trochę się uzbierało i poszukać na spokojnie, w Biedronce trafiłam akurat na promocję firmy Kolastyna. Dobra, polska marka, z którą miałam już do czynienia i byłam zadowolona. Spodobała mi się również formuła kremu (na lato lubię lekkie, nietłuste), magiczne "bez parabenów" no i cena poniżej dyszki. Doszłam do wniosku, że spróbuję.
Cudów ten specyfik nie czyni, bo i tego nie oczekiwałam (i nikt nie obiecywał :), natomiast rzeczywiście dobrze nawilża i matuje skórę.
Jak dla mnie wystarczająco. Ma pół żelową konsystencję, ładny zapach i bardzo wygodną tubkę. Idealny na letnie wyjazdy, gdy nie muszę tracić miejsca w walizce na osobny kosmetyk na dzień i na noc.
Gdzie kupić? Biedronka (z tego co widziałam, linia Energy Touch jest w kilku wersjach, dedykowanych różnym typom skóry)
Cena: 7,99 zł za 40 ml



Green Pharmacy szampon do włosów normalnych pokrzywa zwyczajna
Skusiła mnie promocja w Rossmanie, zaryzykowałam i zawędrował do koszyka z zakupami.
Jestem zadowolona, zresztą kosmetyki tej marki mam już sprawdzone, ziołowy eliksir do włosów polecałam TUTAJ, ostatnio zaś używałam szamponu z nagietkiem lekarskim. Odrobinę wysuszał włosy, musiałam do niego używać odżywki, ale oczyszczał idealnie już po jednym myciu, dla dziewczyn z tłustymi włosami powinien być idealny.
Teraz postawiłam na pokrzywę. Również się sprawdza i co ważne, nie muszę dodatkowo używać produktów nawilżających. Jak reklamuje producent, szampon nie zawiera barwników, parabenów, SLS, za to oprócz wyciągu z pokrzywy zawiera również pantenol.
Zapach nie jest intensywny, konsystencja żelowa, przezroczysta. Dobrze się pieni, jest wydajny, zaś butelka z wciskanym kapslem wygodna w użyciu. Pojemność 350 ml.
Gdzie kupić? Rossmann / inne drogerie
Cena: 5,49 zł w promocji, regularnie ok. 8 zł



Eveline Body Glam masło kakaowe balsam do ciała pod prysznic
Polubiłam ten typ kosmetyku, zwłaszcza sprawdza się świetnie, gdy biorę szybki prysznic i muszę od razu wyjść. Balsam aplikowany bezpośrednio pod prysznicem jest wtedy doskonałym produktem pielęgnacyjnym. Skóra pozostaje po nim jędrna i miła w dotyku, nie ma uczucia lepkiego czy tłustego filmu, nie brudzi odzieży. Ponadto oprócz masła zawiera w składzie również olejek arganowy, który uwielbiam.
Wygodną aplikację zapewnia butelka z pompką, pojemność 350 ml również starczy na dłużej.
Jedyne, co mi przeszkadza, to dość intensywny zapach, zwłaszcza podczas i tuż po kąpieli. Nie przepadam za aromatem masła kakaowego w kosmetykach, jest specyficzny i dla mnie średnio znośny. Tutaj niestety utrzymuje on się na dłużej (co dla wielu osób będzie zapewne zaletą), na szczęście przy samej skórze i ja przestaję go po pewnym czasie czuć.
Gdzie kupić? Drogerie wszelakie
Cena: 13-15 zł



Bronzer Bourjois nr 10 Chataigne Doree
Rewelacyjny produkt, chwalony na forach i blogach. Wypróbowałam go na własnej skórze na kilku wyjazdach, kiedy malowała mnie używająca go Bambi.
Jest świetnie napigmentowany, wystarczy odrobina by uzyskać efekt muśnięcia skóry słońcem, wybrałam zresztą taki właśnie odcień, nie za ciemny, rozświetlający.
Dla mnie dużym plusem jest również kompaktowe opakowanie, zawierające lusterko i pędzelek w komplecie. Dość często wyjeżdżam, a nie lubię zabierać ze sobą za dużo rzeczy, zwłaszcza kiedy podróżuję pociągiem czy Polskim Busem i targam ze sobą walizkę, torebkę i torbę foto.
Ten bronzer spełnia idealnie wszystkie moje wymagania, mieści się nawet do małej kosmetyczki. No i lubię jego charakterystyczny... zapach :)
Minusem jest chyba tylko cena - ok. 50 zł, troszkę za dużo. Na szczęście drogerie sieciowe dość często robią promocje, ja kupiłam na niedawnej Rossmanowskiej -49% i żałuję, że już nie było różu w tym opakowaniu, też mam na niego ochotę.
Gdzie kupić? drogerie sieciowe jak Rossmann czy Superpharm
Cena: regularnie ok. 50 zł, w przecenie zapłaciłam niecałe 26 zł



Rozświetlacz Wibo Diamond Illuminator
Bardzo przyzwoity kosmetyk za rozsądną cenę. Kupiłam go oczywiście na przecenie za kilka zł, kompletnie pod wpływem impulsu.
Producent zapewnia, że rozświetlacz jest bogaty w wit. E oraz proteiny jedwabiu, a także olej jojoba, które pielęgnują skórę.
Ja ze swojej strony mogę napisać, że ładnie rozświetla skórę (efekt utrzymuje się kilka godzin), można go również użyć jako jasny cień do powiek. Jest bezzapachowy, w poręcznym, choć prostym opakowaniu.
Czasem trafią się zbyt duże drobinki, ale jak za tą cenę jest to minus "do przeżycia" :)
Gdzie kupić? Rossmann
Cena: 9,8 zł regularnie


Miałyście do czynienia z którymś z tych kosmetyków?
Czekam na Wasze opinie lub pytania!

P.S. Możecie polecić mi jakiś w miarę przyzwoity podkład do cery mieszanej w granicach 20 zł?Revlon, Bourjois i mój ukochany Gosh są fajne, ale drogie, a potrzebuję ciemniejszego na lato, którego potem nie będzie żal wyrzucić.

niedziela, 12 czerwca 2016

Jasne



Kolejna bluzka odsłaniająca ramiona zagościła w mojej szafie.
Tym razem bladobłękitna, z kloszowanymi rękawami, wykończonymi delikatną koronką.
Zestawiłam ją z szerokimi białymi spodniami i beżowymi dodatkami. Taka seksowna elegancja, bardzo w moim stylu.

Tłem zdjęć są zupełnie nowe kontenery z roślinami na Placu Biegańskiego.
Jestem absolutnie za, bowiem od kilku lat serce Częstochowy przypomina betonową pustynię. Zimą pojawiają się dekoracje świąteczne i małe lodowisko, a latem kawiarenka-ogródek, ale nie zmienia to faktu, że plac jest praktycznie pozbawiony zieleni. Jedynie kasztanowce pod kościołem Św. Jakuba dają chłód i cień spacerowiczom. Oby te "kontenerowe" drzewka urosły więc jak najszybciej!







Bluzka/blouse - Banggood
Spodnie/trousers - Stradivarius
Szpilki/heels - Zara
Torebka/bag - Zara

czwartek, 9 czerwca 2016

Blogerka prywatnie czyli instamix


Uzbierało się znów zdjęć z Instagrama, część z nich wrzucam również tutaj.
Lubię takie miksy, poza tym na blogu mogę dopisać również dłuższy komentarz, nie ukrywajmy, na Insta prawie nikt ich nie czyta :)



Nowości różniaste!
Moja perełka od projektanta, czarny wełniany bezrękawnik ze skórzanymi panelami, czyli Dries Van Noten za 9 zł. Pisałam już, że kocham second handy? :)
Okulary Solano Eyewear w kształcie retro to prezent, który bardzo mnie ucieszył. Akurat takiego fasonu mi brakowało. Są bardzo solidnie wykonane, szkła z filtrami, piękny pokrowiec - same plusy.
Skórzane buty o fasonie golfowym od Loft37 to chyba jeden z najlepszych zakupów wiosny. Bardzo wygodne, ekstrawaganckie i zwracające uwagę. Wszystko co lubię :)
Jestem taką małą biżuteryjną gadżeciarą i nic na to nie poradzę, fioła mam zwłaszcza na tle zegarków. Najnowszy model Dapper od Daniel Wellington, to kolejny w kolekcji, ale pierwszy z "nie czarnym" paskiem. Idealnie pasuje do beżowych szpilek i torebki :)
Podczas ostatniej promocji -49% na kolorówkę w Rossmanie skusiłam się tylko na jedną rzecz. Jedną, ale konkretną - bronzer Bourjois. Cena regularna jest dla mnie mocno przesadzona (ok. 50 zł), ale za połowę tej kwoty robi się już bardziej rozsądnie. Jest świetnym produktem, dlatego poświęcę mu więcej uwagi w poście kosmetycznym, który niedługo planuję.
Lato za pasem, Decathlon zadbał więc bym mogła rozpocząć sezon w nowym kostiumie. Wybrałam model z gładką czarną górą, którą będę mogła wykorzystać z dołami innych kostiumów lub też jako bielizno-bralet pod mocno wycięte letnie bluzki.
I kolejny miły prezent, tym razem od marki FM  Group. Jakież było moje zdziwienie, gdy pewnego popołudnia kurier wręczył mi przesyłkę, zaś w środku były dwa zapachy z nowej linii Pure. I oba "trafione"!



Jedzeniowo i lokalnie częstochowsko.
Pierwsze i drugie zdjęcie to wystrój i danie: makaron z kurczakiem/szpinakiem w Gourmet del Corso w naszych Alejach. Wybrałam się tam z przyjaciółką na późny obiad i pogaduszki przy kawie.
Wnętrze naprawdę robi wrażenie, jest przepięknie i bardzo stylowo! Niestety, podana potrawa pozostawia wiele do życzenia, podobnie obsługa. Sos serowy jakoś mocno zalatywał gotowcem ze słoiczka, zaś kelner najwyraźniej wolał wyglądać przez szybę ponad nami niż nawiązać kontakt wzrokowy. Doprawdy dziwnie rozmawia się z kimś, kto stoi nad Tobą i patrzy w przestrzeń, nawet mówiąc o creme brulee :) Raczej się tam już nie wybiorę.
Koku Sushi na Wieluńskiej. Poszłyśmy z Ewcią i jej siostrą Kasią podczas ubiegłotygodniowego Festiwalu Smaku. Jak każde zwierzę "sushiżerne" i "sushiuwielbiające" mam niezwykle wyostrzone kubki smakowe i z niejednego pieca już sushi jadłam :) Z wyżej wymienionego już nie skosztuję na pewno. Źle zrolowane (rozpadające, nie dało się uchwycić pałeczkami), takie sobie w smaku. Plus średniej jakości obsługa, niezainteresowana klientem. Nie.
Ale...koniec narzekania! Taki dziwny miesiąc i tyle :)
Moje małe grzeszki?
W domu robię sobie czasem dzień rozpusty - na przykład nadziewaną bułeczką do kawy! Normalnie unikam słodyczy i glutenu (lub się staram :) ale czasem człowiek po prostu musi :)
Za to owocowo, folguję sobie ile się da! Sezon na truskawki w pełni więc ładuję akumulatory i już myślę o czereśniach :)



Fashion weekowo :)
Pełną relację z imprezy możecie przeczytać TUTAJ, zaś na instagramie pojawiły się fotki spontaniczne, z moim przemiłym towarzystwem.
Szumnie brzmiąca wystawa Versace Vintage okazała się kilkoma manekinami z ciuchami ze starszych kolekcji i apaszkami upiętymi, by tworzyły topy. Plus trzy (tak trzy!) torebki. Piękne to samo w sobie, dawne projekty wielkiego domu mody mają niezwykły urok, ale tak ubogo ukazane...
Zawsze na FW nasze grono powiększa się w zastraszającym tempie - dołączają znajomi, znajomi znajomych i tak dalej... Robi się z tego ze 20 osób i okazuje się, że jesteśmy największą ekipą na imprezie a ja poznaję naprawdę barwne osobowości :)
Niemniej już kolejną edycję jest pewien stały skład moich najbliższych - Mar, Nabil, Bambi.



Pisząc o najbliższych nie mogę pominąć jednej ważnej osoby - Ewy. Już od jesieni spotykamy się choć raz w tygodniu na kawę i fotki, to nasz niezmienny rytuał. Sobota kojarzy mi się przede wszystkim z moją przyjaciółką i jakąś pyszną potrawą - nadal jestem zachwycona sałatką figową w Boulangerie, ale szukamy też nowych smaków lub też po prostu cieszymy wzajemnym towarzystwem.
Wiecie, co jest najfajniejsze w przyjaźni (poza milionem innych rzeczy oczywiście :)?
Ta telepatia, porozumiewanie się bez słów, po prostu spojrzymy na siebie i obie wiemy, o co chodzi!



Wiosna!
Tak długo kazała na siebie czekać, a gdy przyszła wybuchła od razu lawiną konwalii, tulipanów i innego kwiecia! Kolory, zapachy, szał!
Leżenie na trawie kojarzy mi się z dzieciństwem, a to z kolei z cudowną beztroską, truskawkami prosto z krzaczka i eskapadami po pobliskich łąkach i lasach.
Stres? Nie istniało takie pojęcie, a głównym zmartwieniem był co najwyżej deszcz lub zbyt późny na zabawę powrót ze szkoły. Piękne to było :)
Figo zwany przeze mnie Bubkiem lubi pokazywać, jak mocno kocha :) Zwłaszcza znienacka... Często gdy się do niego schylam skacze po całusa i przydzwoni mi swoimi kiełkami prosto w moje zęby lub w nos aż świeczki w oczach stają :) Pomimo to, rozczula mnie bardzo, bo psia miłość jest kompletnie bezinteresowna, dlatego gdy ktoś pyta "pies czy kot" odpowiedź może być tylko jedna.




No i uwieńczenie wiosny, czyli znów wizyta u fryzjera. Krótsza grzywka i ok. 10 cm na długości całości.
Trochę z kaprysu, trochę z konieczności.
Tak polecany olej kokosowy okazał się dla moich włosów totalnie niestrawny - napuszyły się, naelektryzowały, zaczęłam wyglądać jak wkurzony kurczak :)
Minęło kilkanaście dni, kilkanaście myć a dalej nie mogłam sobie z nimi poradzić. No to obcięłam!
Jest lżej, wygodniej no i ten look a la "Kleopatra Słońce Egiptu" - po prostu uwielbiam, tylko piramid w tle brak :)

wtorek, 7 czerwca 2016

Potargańce



Moja wielka miłość do hiszpańskich dekoltów kwitnie!
Kupiłam tą bluzkę w styczniu, choć wpadła mi w oko wcześniej, jednak nie potrafiłam się zdecydować, bo co tu ukrywać, była za droga. Ponad sto złotych kosmiczną kwotą nie jest, ale biorąc pod uwagę praktyczność i przydatność ciucha, a raczej ich brak: do pracy w biurze nie założę, bo pomimo pewnej dowolności ubioru jednak pewnych reguł trzymać się trzeba. Pozostają tak zwane inne okazje... A obiecałam sobie kupować racjonalnie, takie postanowienie noworoczne.
W końcu nastał czas wyprzedaży, znalazłam ją na stronie mocno okrojoną cenowo i... znów nie potrafiłam się zdecydować :)
Zapomniałam o niej kompletnie do czasu, gdy poszłam z Ewą na ostatnie dni przecen pod koniec stycznia. Kupiłam wtedy moje ukochane czarne dzwony z poprzedniego posta, w ręce wpadła mi też owa bluzka. Wisiała jak sierotka, ostatnia sztuka, zmierzyłam - pasuje. Na żywo wyglądała jeszcze fajniej. Zdecydowałam się, przemówił do mnie haft i cena, tym razem już przyjazna - 29 zł.
Od czasu zakupu myślałam tylko o jednym - aby było na tyle ciepło żebym mogła ją założyć...

Spodnie już kilka razy lądowały na stosiku rzeczy "do pozbycia się".
Na szczęście dzielę go jeszcze na dwa mniejsze podstosy (lub podzbiory, trzymając się nomenklatury matematycznej :) - "zdecydowanie wyrzucić/sprzedać" oraz "przemyślę" i to właśnie na ten drugi zawsze trafiały. Po czym wracały na półkę.
Nie mam serca się ich pozbyć!
Są takie... fantastycznie nonszalanckie :) Szerokaśne nogawki, dziury, przetarcia - krój idealny dla mnie - wydłużają nogi, podkreślają biodra. Czuję się w nich trochę jak taki ekskluzywny menel (gra słów niezamierzona :)



 


Zdjęcia by Dave


Bluzka/blouse - Stradivarius
Spodnie/jeans - Cipo and Baxx
Torebka/bag - H&M
Zegarek/watch - Daniel Wellington
Okulary/sunglasses - Ray Ban

niedziela, 5 czerwca 2016

A small thing...



Jedną z rzeczy, które zawsze zachwycają mnie w modzie jest potęga detali.
Fasony i kolory odgrywają ważną rolę i rzec by można, że to one zawsze mają priorytet.
Niemniej, czasem niepozorny szczegół potrafi nadać stylizacji "nowego życia"... bądź też ją zepsuć.
Widzimy to nie tylko w kolekcjach projektantów czy sesjach poczytnych magazynów, najlepiej można to dostrzec w modzie ulicznej lub na sklepowych wieszakach.
Ileż razy zdarzyło Wam się pomyśleć "kupiłabym ten ciuch, ale... - ma gumkę w pasie/nieładny dekolt/niepotrzebną naszywkę/okropne guziki/i tak dalej?" Mnie jakąś kosmiczną ilość.
Ile razy stojąc przed lustrem zmieniłyście biżuterię czy dodałyście szal na ramiona i nagle okazywało się, że kiecka całkiem dobrze leży?! Mało tego, jakby blasku nabrała, szlachetności jakiejś...
Ja mam tak bardzo często, dlatego też na szczegóły zwracam uwagę przede wszystkim.

Nauczyłam się również jednego - detale potrafią świetnie optycznie wymodelować sylwetkę. Innymi słowy dać to, czego nie dała natura, lub też zniwelować to, co dała w nadmiarze :)
Kilka przykładów?
Jakże modne cienkie czarne szaliczki, długie, zamotane na szyi i dołem puszczone luźno, pięknie wysmuklają figurę.
Falbana czy błyszcząca aplikacja na linii piersi dodaje im "objętości" :)
Duże, błyszczące naszyjniki również sprawiają, że góra sylwetki wygląda bardziej masywnie.
Zaszewki w spodniach modelują biodra u dziewczyn z tzw. chłopięcą sylwetką.
Masywne uda zakryjemy nosząc "kloszowane" sukienki przed lub w linię kolan

A patrząc na mnie?
Przy ramionach szerszych od bioder i średniego rozmiaru biuście - idealne są bluzki w fasonie "v" wiązane pod szyją! Końce takiego wiązania swobodnie wiszą, a proporcje zostają zachowane.
Długie spodnie dzwony zakrywające buty wydłużają nogi.

I tylko kapelusz jest kaprysem :)
I ukłonem w stronę boho, do którego ciągnie mnie już od jakiegoś czasu. A im cieplej, tym bardziej!


 



Zdjęcia by Viosna


Bluzka/blouse - Twiggy Shop
Spodnie/trousers - Stradivarius
Kapelusz/hat - H&M
Torba/bag - H&M