FBInstagramlinkemaillink

niedziela, 24 maja 2015

3 pomysły na kombinezon



Mówi się, że jeansy są najbardziej uniwersalną częścią garderoby. Wiele w tym prawdy, bo w zależności od reszty stroju i dodatków możemy je założyć praktycznie na każdą okazję. Warto więc zainwestować w markowe, dobrze skrojone, które będą nam służyć przez kilka sezonów.
Ale... okazuje się, że inna część garderoby może być również "wielokrotnego użytku", zwłaszcza, kiedy ma dość prosty fason i jednolity kolor.
Dzisiaj chcę Wam przedstawić trzy pomysły na kombinezon!


1. Elegancko i klasycznie
Wersja idealna do pracy, na spotkanie biznesowe, czy imieniny u babci. Czarna baza służy za doskonałe tło do białej marynarki i czerwonych dodatków. Oczywiście dowolność kolorystyczna jest tutaj duża, bo pasuje również czerwona, szafirowa czy żółta marynarka,  z białymi, czarnymi czy limonkowymi dodatkami. Ważne, ze zachowana jest forma stroju.



2. Casual
Swoboda i luz to największe zalety tego zestawu. Kolorowa narzutka w palmy, wygodne mokasyny, torebka z frędzlami to elementy, które podkreślają jego nieformalny charakter. Możemy tak zadawać szyku na spotkaniu z przyjaciółmi, w kinie czy na zakupach. Wspomniane zaś części odzieży można zastąpić jakąś kolorową bluzą czy jeansową kurtką, trampkami czy innym obuwiem sportowym - nadal będzie fajnie!



3. Imprezowo
Kombinezon saute, tylko z ozdobnym, kryształowym naszyjnikiem i wysokimi obcasami to świetna propozycja na wieczór w klubie. Moja stylizacja jest dość jednolita w tonacji, ale można tutaj poeksperymentować z kolorem dodatków. A sama baza pozwala na tańce przeróżne, bez obawy, że coś się zsunie, podsunie, pokażemy za dużo i zostaniemy główną atrakcją wieczoru :)



Mam nadzieję, że osoby nie przekonane do tego elementu stroju nabiorą ochoty na zakup kombinezonu. Jego zaletą jest również to, iż dobrze skrojony leży dobrze i na szczupłych, i na okrąglejszych sylwetkach. Ważny jest fason - stan (nie za niski!), oraz kształt nogawki. Zbyt obcisły wygląda źle nawet na figurach modelek. Osobiście polecam lekko luźny, najlepiej czarny. Zamaskuje to i owo, wygląda modnie i jak widać, można go "ugryźć" na wiele sposobów :) Do czego i Was zachęcam!

Fotki oryginalne Bambi (1 i 3), Leszek (2) - kolaże popełniłam ja.

środa, 20 maja 2015

Prywatnie czyli Instagram mix...

Dzisiaj bardziej prywatnie, mix zdjęć z mojego Instagrama, bo nie każdy ma tą aplikację.
Trochę się działo tej wiosny...


Ludzie
Bambi Boho nie muszę Wam przedstawiać, chyba wszyscy ją znają, działamy razem od dwóch lat, przyjaźnimy się i nadajemy na tych samych falach. Chyba z nikim nie potrafię złapać takiej "głupawki" i świetnie się przy tym bawić! Swoją drogą, naprawdę ma na imię Sylwia :)

Ewa - Viosna to mój dobry duch. Najbardziej zrównoważona i spokojna osoba jaką znam, a przy tym człowiek-orkiestra: dom, dzieciaki, praca, doktorat, blog... Jak ona to robi? :) Żałuję tylko, że widzimy się tak rzadko.

Nabila kojarzyłam z blogosfery odkąd tylko założył bloga, a "na żywo" dane było nam się spotkać podczas ubiegłorocznej, wiosennej edycji Fashion Week. To był początek pięknej przyjaźni, która trwa do dziś, zaś w marcu ten bardzo kreatywny chłopak gościł u mnie przez kilka dni. Trochę zwiedzaliśmy, dużo fotografowaliśmy, poimprezowaliśmy - proszę częściej :)

I Mar, czyli Lilly Marlenne. Niesamowita osoba - znałyśmy się chwilę "on line", po jednej kawie w Częstochowie przygarnęła mnie do siebie na cały fashionweekowy weekend w Łodzi. I czasu nam brakło na rozmowy, siedziałyśmy do 3 rano... Namawiam Mar i Lecha z całych sił na przeprowadzkę do Częstochowy!



Imprezy
Cokolwiek by nie napisano, jaka fala krytyki by się nie przetoczyła, mnie się łódzki Fashion Week podobał. Nie będę relacjonować od strony modowej, bo obszerne posty pojawiły się na blogu. Natomiast wspomnę raz jeszcze, że poza pokazami ta impreza ma dla mnie wymiar ludzki - miałam okazję spędzić czas z Nabilem, spotkać z Anią i Kubą (Fashionable.com), poznałam wreszcie Dawida z bloga DeDe Moda, a także fantastycznego młodego projektanta Maćka.
Zapamiętajcie markę MACIEJ REDO - czuję, że będzie jeszcze o tym sympatycznym chłopaku głośno!

Drugą fajną imprezą, w której uczestniczyłam tej wiosny był event Promod w Krakowie. Kocham Francję i wszystko, co francuskie więc przyjęłam zaproszenie z wielką radością. Relacja również pojawiła się na blogu, wspomnę tylko, że było to bardzo udane popołudnie w doborowym towarzystwie! Marka ma kolekcję, która idealnie wpisuje się w najmodniejsze obecnie boho, z przyjemnością więc obejrzałam, zmierzyłam, a na mojej wishliście pojawiły się nowe pozycje :)

Przy okazji owych wyjazdów odkryłam zalety podróżowania dzięki Bla Bla Car. Z Krakowa nie ma wieczornego bezpośredniego połączenie z Częstochową i miałam alternatywę wracać w sumie 4,5 godziny przez... Katowice. Dzięki przejazdowi który znalazłam na Bla Bla po 1,5 godziny byłam w domu :) Polecam.




Drobne przyjemności
Jestem życiową hedonistką, ale w mocno racjonalnym stopniu. Znam swoje potrzeby, ale też i możliwości, dlatego już dawno nauczyłam się czerpać radość z małych i prosty rzeczy. Świeże kwiaty, pierwsze truskawki, bielizna o fasonie, na który dawno polowałam - wszystko to mnie cieszy nie mniej, niż zagraniczna podróż czy drogie prezenty.
Na fotkach widzicie też klasyczny zegarek, jaki od dawna chciałam (Daniel Wellington) a także ulubione perfumy, Donna Karan Be Delicious Golden Edition.



Żarłok :)
Nie da się ukryć, kocham jeść... To też kwestia życiowego hedonizmu. Jedyne, co mnie ratuje przed zmianą w wesołego ludzika Michelin to fakt, że jem mało. Wystarczy kilka kęsów i jestem "pełna", poza tym w mojej diecie jest dużo warzyw i owoców. Tradycyjny polski "schabowy-ziemniaki- kapusta" i inne kaloryczne dania jakoś nie należą do ulubionych. No dobrze, uwielbiam bigos i wszelkie zupy, poza pomidorową oczywiście :) I lody z Caramelito!



Wariacje
Każdy ma jakiegoś fioła... Ja mam na tle butów. W tej chwili, po trzech kolejnych parach z Centro (były po 19,99 zł żal nie kupić!) dobijam już do siedemdziesięciu :) Oczywiście licząc z kaloszami, kozakami, trampkami więc wcale nie wychodzi tak dużo! Poza tym, dużo chodzę a polskie chodniki nawet metalowe fleki potrafią dobić, także rozumiecie, trzeba mieć zapas obuwia :)



Trochę mnie :)
Pojawiły się okulary. Po raz ostatni to piszę - tak bo musiały, nie, to nie kaprys dla ozdoby.
Zaczęłam się też czesać w "koczek samuraja", fryzurę, do której długo nie miałam przekonania, dopóki nie spróbowałam.
W kwestii włosów ogólnie od dłuższej chwili mam ochotę na zmianę. Taką konkretną, najlepiej dość mocne cięcie. Hamuje mnie jedynie fakt, że znam siebie i wiem, że po tygodniu będę żałować. Albo i wcześniej. Całe życie zapuszczam i obcinam, miałam na głowie różne wariacje od "chłopczycy" do stanu obecnego. I niestety w długich włosach wyglądam najlepiej. Niestety, bo ile z tym problemu, tylko długowłose wiedzą.


niedziela, 17 maja 2015

May



Jestem ciągle i nieodmiennie zakochana w połączeniu czerni, bieli i czerwieni. Takie zestawienie jest stylowe i wygląda dobrze, czy dla brunetek czy blondynek.
Dziś klasyka, trochę od niej odeszłam ostatnimi czasy, ale lubię poeksperymentować z ubraniami, które kryją się w czeluściach szafy.
Wracam jednak z zestawem eleganckim, choć z nutką nonkomformizmu - jako baza posłużył mi czarny kombinezon. Połączyłam go ze śmietankowym żakietem i czerwonymi dodatkami.
Przy okazji namawiam na zakup dobrze skrojonej, fajnej w gatunku białej marynarki. Pasuje do wszystkich letnich stylizacji i dodaje świeżości, zwłaszcza przy opalonej skórze. Ja moją zamierzam wykorzystywać często tego lata  :)




foto: Bambi Boho


Żakiet/jacket - H&M
Kombinezon/jumpsuit - ONLY
Szpilki/highheels - Laura Piacci
Torebka/bag - Mango
Zegarek/watch - Daniel Wellington
Naszyjnik/necklace - H&M

piątek, 15 maja 2015

Propozycje nie do odrzucenia...

...czyli o propozycjach współprac słów kilka... ale że weekend blisko, będzie na wesoło. O tych najbardziej śmiesznych, żenujących, cwanych, trochę się przez 4 lata blogowania nazbierało :) Podzielę się więc z Wami, jakie to świetne okazje umknęły sprzed nosa, bo ja zły człowiek jestem i nie mam ustawionego na mailu autorespondera "Tak, zgadzam się na wszystko". Mało tego, na takie cuda odpisuję, że nie jestem zainteresowana! Oczywiście w odpowiedzi płynie lawina oburzenia, "ale jak to taka fantastyczna propozycja, ale dlaczego"? No właśnie dlatego...
Poważne firmy czy agencje reklamowe wiedzą, jak z blogerem rozmawiać i traktują go poważnie, tudzież oferty przez nie składane są konkretne. I nie ma z problemów z ustaleniem warunków. To tak na marginesie.
Cała reszta zaś...

1. Jeleniem być...
Każde słowo pisane, zdjęcie, obraz, wytwór rąk ma swoją wartość. Nieważne, czy jest to konkretna kwota, czy wymiana barterowa - jak się to słynnym, niedocenionym za życia malarzom zdarzało - obraz za jedzenie i wino :). Autor poświęca czas, energię, talent i należy to choćby w najmniejszym stopniu docenić... Otóż, nie!
Propozycji pisania artykułów dla magazyników i portalików modowych dostaję często, bo i lubię i potrafię to robić, co zostaje na blogu zauważone. Wszystkie oferty mają jedną wspólną cechę - szukanie "jelenia", kolokwialnie mówiąc. Wprawdzie Częstochowa to już dawno nie metropolia wojewódzka, ale nadal miasto, do wsi spokojnej i borów/lasów jej daleko. A tylko tam można spotkać te szlachetne zwierzątka z imponującym porożem. Ok, jeszcze w ogrodach zoologicznych, ale takowych w Świętym mieście również brak!
Przykład z życia - w zeszłym miesiącu pisała do mnie Wielce Poważna Pani Redaktor z NikomuNieznanegoCzegośtam z Ofertą Wszechczasów - napisze Nam Paulinka artykuł! Ze zdjęciami, przykładami, pełne opracowanie tekstowe i graficzne a jak się spodoba to BĘDZIE MOGŁA pisać kolejne! Znaczy się, cud miód i orzeszki, prawie jak Carrie Bradshaw! I może na szpilki od Blahnika nawet zarobię! W głowie mej już przeskoczył kalejdoskop świetlanej przyszłości w branży dziennikarstwa modowego, w te pędy więc odpisałam, że super, ustalmy tylko warunki wynagrodzenia, bo to co Pani proponuje to praktycznie etatowa robótka - kilka godzin per artykuł trzeba poświęcić. Milionów monet nie żądam, ale choć mała sakieweczka? Taka malutka? Tycia?
Odpowiedzi nie dostałam do dziś... Kurcze, no, nie zorientowałam się, że powinien mi wystarczyć PRESTIŻ publikowania w NikomunNieznanymCzymśtam...
Może użyję tej metody, napiszę do mojej Spółdzielni Mieszkaniowej, co bym mi czynsz umorzyli na zawsze i wieki wieków - powinien im przecież wystarczyć PRESTIŻ, że mieszkam w ich bloku!

foto: HBO.com


2. Zrobię z Ciebie gwiazdę!
Pamiętacie "Dziennik Bridget Jones"? Jest tam scena, kiedy bohaterka idzie do fryzjera, który uderza do niej podobnymi słowy. Po czym tworzy jej na głowie coś a la wczesna Madonna po grubo zakrapianej imprezie...
Kolejny portal, lokalny, dla maturzystów, co istotne. Tym razem Pan, poleciał od razu hurtowo, rozsyłając propozycję do kilku blogujących dziewczyn z naszej częstochowskiej paczki. Wszystkie dostały to samo "kopiuj wklej" - artykuły o modzie pisane za darmo. Jeśli strona przetrwa to na koniec roku MOŻE jakieś pieniążki... Super oferta, dwa-trzy teksty tygodniowo przez rok, jak dla dobrego freelancera! Ogrom jego łaskawości powalił Nas wszystkie tak bardzo, że żadna nie skorzystała... Wtedy zaczęły się obietnice, ale jakie!!! Otóż Pan Naczelny GWARANTOWAŁ, że jak się za to dobrze weźmiemy, to on jest w stanie zrobić z Ciebie gwiazdę! W ciągu roku wskoczysz do czołowej 10 polskich blogerek modowych! Wiecie, sława, pieniądze, autografy, wizyty w zakładach pracy... On to wie, zrobi, potrafi!
Do tej  pory nie wiem, jakim sposobem częstochowski portal dla maturzystów miałby mieć siłę przebicia większą niż Elle, Vogue i Pudelek razem wzięte... BTW, chyba nawet nie powstał, nie było chętnych do darmowej pracy, dziwne prawda?

foto: weheartit.com


3. Ghost writer
Pisanie książek, które potem wydawane są pod nazwiskiem innego autora to wbrew pozorom dość popularna praktyka, zwłaszcza w przypadku gwiazd i ich biografii. W końcu nie każdy potrafi sklecić dobry tekst, a naród ciekawy, co w liceum paliła Pani J., czy ile kochanek miał Pan X. Wielki biznes, wielki świat.
Ale okazuje się, że i na mniejszą skalę można mieć podobny pomysł na siebie! Wspominałam już o tym na fanpage, ale przytoczę raz jeszcze, kolejna historia z gatunku - śmiać się czy płakać?
Mail od studentki jednej z częstochowskich uczelni, zakłada bloga. Super, życzę powodzenia, chętnie posłużę radą. Nie no, właściwie, to ona by chciała, żebym napisała jej cykl artykułów na ten blog. Ze zdjęciami, przykładami, ona mi poda tematy! A potem to sobie opublikuje u siebie... Oczywiście będzie podane, że to ja jestem autorem, nie myślcie, że mnie dziewczę chciało tak perfidnie wykorzystać!
Jak ciężko mnie zaskoczyć, tak się tej miłej koleżance udało... Pomijam fakt, że znów miałabym to robić pro publico bono, przecież mam dużo wolnego czasu i jeszcze więcej pieniędzy... Ale jak, gdzie, po co, skoro mam MITT i TUTAJ publikuję?
I po diabła zakładać bloga jeśli chcesz się wysługiwać innymi i wrzucać nie swoje posty? Nie potrafisz pisać? To lepiej się zajmij rękodziełem artystycznym. Albo hodowlą chomików.
Wybaczcie, dalej nie ogarniam.

foto: http://blogs.indiewire.com


4. Wschodnie obietnice
Zasadniczo, to doskonały film, ze świetnym Viggo Mortensenem i Naomi Watts - polecam!
Podobnie zresztą jak wspomniany wyżej "Autor widmo/ghost writer" Polańskiego.
Ale nie o tym...
Każda blogerka prędzej czy później dostaje od chińskich sklepów internetowych maile z propozycjami współpracy. Nieważne, czy dopiero zaczyna i ma zdjęcia robione kalkulatorem, czy obserwatorów liczonych w tysiącach i bloguje od lat. Miłe skośnookie istotki znajdą Cię wszędzie i łamaną angielszczyną wyłuszczą - wrzuć baner, najlepiej ogromny, na pół bloga, napisz o nas artykuł chwalący pod niebiosa, jakie to piękne rzeczy mamy. My Ci wyślemy (lub tylko obiecamy, że wyślemy, naiwniaczko) - tutaj opcjonalnie - prezent niespodziankę/kolczyki warte grosze, które rozpadną się już w transporcie/ bluzkę za 3$ wyglądająca jak szmata  jeszcze przed praniem - niepotrzebne skreślić. Ewentualnie jeszcze lepiej, baner i post a jak będzie dużo przekierowań z to wtedy będziesz mogła sobie coś wybrać za powalającą kwotę 10$. Szał! Chyba pisać nie trzeba, że kliknięć ZAWSZE jest za mało?
Cwaniactwo Azjatów powala, nawet nie odpisuję na takie maile. Wiem, niegrzecznie, ale szkoda mojego czasu. Dawno dawno temu, w początkach blogowania się nacięłam, paczka z płaszczykiem idzie do dziś -chyba wysłali żółwiem pocztowym :)

foto: http://us.123rf.com


5. Zapłać i zareklamuj
Nie będę wieszać dalej psów na Chińczykach, skoro Polacy są równie kreatywni w materii kombinatoryki stosowanej. Na koniec, wisienka na torcie - zareklamuj produkt, ale wcześniej sama za niego zapłać!
Parę razy popełniono taką propozycję wobec mojej skromnej osoby, za każdy razem zdziwienie spowodowane odmową było ogromne. Najlepszy jednak był mail ostatni, z zeszłego roku, ale utkwił mi w pamięci bardzo. Zaczynał się niewinnie i trochę "braniem na litość" - bo początki, bo założyłam dopiero sklep, a w ogóle to mam dzieci, ciężkie życie i rachunki do zapłacenia... No poważnie? Moje się same płacą a zarobki to wydaję na bzdurki - głupotki :)
Clou - kup coś u mnie w sklepie i zareklamuj mi to na blogu, a ja Ci dam... 20% zniżki!
Sama radość, czysty biznes, nic tylko brać! O ile można by się jeszcze pokusić o taką współpracę powiedzmy jednorazowo i w przypadku rzeczy dużej wartości, którą i tak chcemy/musimy kupić, np zegarka od Korsa czy nowego laptopa, o tyle ubrania nie są rzeczą pierwszej potrzeby. Zawsze coś się w szafie znajdzie więc takie propozycje wyrywają z butów, a dotyczą przeważnie asortymentu marnej jakości i niezbyt drogiego, więc zniżka da nam niewiele, Pani sprzeda po kosztach, a reklamka będzie? Będzie!


Przedstawiłam Wam przykłady najbardziej drastyczne, ale wszystkie z życia wzięte i prawdziwe.
Niestety, blogerzy sami "psują" firmy, zgadzając się na śmieciowe współprace, nie dziwmy się więc, że się takie propozycje pojawiają. Bo jeśli jedna osoba poszła na taki układ, to czemu nie zaproponować innym? A nawet jeśli nie ma chętnego, nowe blogi ciągle powstają, a może się jakiś świeżak zgodzi, nie zorientowany jeszcze i skuszony wizją dostania czegoś ZA DARMO? W końcu podobno blogerki dostają mnóstwo darmowych ubrań i kosmetyków. PODOBNO...

środa, 13 maja 2015

Promod event - Kraków Floriańska



Uwielbiam podróżować. Poznawać nowych ludzi, ciekawe miejsca, fascynujące idee. Iść do przodu. Nie ważne, czy jest to podróż do Chin, czy do pobliskiego Olsztyna na zamek, liczy się to, z kim i jak spędzę czas.
Zaproszenie na event marki Promod do Krakowa bardzo mnie ucieszyło, z wielu względów. Po pierwsze, upewniłam się, że... nadal nie lubię tego miasta, nie pytajcie dlaczego :) Po drugie, byłam bardzo ciekawa nowej kolekcji marki, przyznam, dawno do nich nie zaglądałam. I w końcu po trzecie - zapowiadało się spotkanie w wybornym gronie blogerek i osób związanych z Promod, z Polski oraz francuskiej centrali.
Opieram się bardzo często na pierwszym wrażeniu. Tutaj butik zachwycił mnie jeszcze zanim weszłam - ulica Floriańska 18, a więc pięknie odrestaurowany budynek, witryny z arkadami, niezwykle stylowo. Jako ciekawostkę podam, że to jedyny salon marki w Polsce mieszczący się poza galerią handlową, jak widać miejsce trafione idealnie, mój zmysł estetyczny nasycony w pełni.
Wnętrze jasne, eleganckie, przestronne, a to bardzo ważne. Nie lubię przeciskać się między ludźmi i wieszakami stłoczonymi na małej przestrzeni.
Zespół Promod przygotował dla nas poczęstunek w stylu francuskim, mogłyśmy pobuszować między wieszakami, zmierzyć ubrania i posłuchać o nowych liniach na tegoroczną wiosnę i lato, inspirowanych Rivierą, Wschodnim Wybrzeżem ale także naturalnością. Znajdziemy tutaj kolorowe kombinezony i delikatne sukienki, niczym na przyjęcie na jachcie zacumowanym w porcie w Cannes. Są też eleganckie spodnie i marynarki na spotkanie biznesowe w Nicei, ale i najmodniejsze szerokie spodnie, tuniki i powiewne bluzki w stylu boho, idealne na spacer po plaży  - podobno nigdzie nie ma takich zachodów słońca, jak na Lazurowym Wybrzeżu!
Zaproszono nas także do udziału w konkursie na stworzenie własnej stylizacji, moją możecie obejrzeć na jednym ze zdjęć poniżej. Bierze ona udział w konkursie na organizowanym fanpage Promod, jeśli Wam się podoba, proszę o lajk zdjęcia w linku  TUTAJ  :)
Moje serce poza szerokimi denimowymi spodniami z foto podbiło również kilka innych rzeczy, między innymi szafirowy kombinezon, żółte cygaretki, kremowa haftowana bluzka oraz pasiasta tunika, zapewne więc będę częstym gościem salonu Promod w mojej rodzimej Galerii Jurajskiej.  Kto wie, może się tam spotkamy? :)
Zapraszam również na stronę internetową i do sklepu on line - TUTAJ


Poza mną w spotkaniu udział wzięli blogerzy:
Ania i Kuba - Fashionable
Justyna - Justyna Polska
Gosia - Pinot Noir
Magda - Meri Wild
Kamila - Cammy
Karina - Art You Ready
Alicja i Magda - AiM Style



 

Zdjęcia - Kuba/ fashionable.com

niedziela, 10 maja 2015

La boheme



Kiedyś ubierałam się w stylu boho.
Możecie wierzyć lub nie, ale w licealnych czasach nie bardzo potrafiłam zdecydować, czy chcę wyglądać zwyczajnie, elegancko, lub też jak fanka grunge w ciężkich buciorach i bojówkach, czy też przypominać dziecko-kwiat. W związku z tym, mój modowy punkt widzenia zmieniał się co kilka tygodni/miesięcy. Miałam etap, kiedy długa indyjska spódnica (taki "gnieciuch", wtedy bardzo modny) i dziergany luźny sweterek był podstawą mojego stroju.
Potem szał na ciuchy w stylu gypsy minął a ja umiejscowiłam się gdzieś pomiędzy klasyką a casualem. I przez wiele, wiele lat zupełnie mnie nie pociągały te wszystkie frędzle, zamszowe kurtki kowbojki i workowate torby.
Aż do tej wiosny. Nie wiem, czy to kwestia przesytu minimalizmem, czy wpływ pięknej pogody, czy też inspiracji z pokazów i czasopism. Ale prawda jest taka, że obecnie mój modowy radar wychwytuje ciuchy i dodatki w większości w stylu boho, zaś ja sama najlepiej czuję się w dzwonach i z ukochaną torbą z frędzlami na ramieniu. Doprawdy, dziwne istoty te kobiety :)
Dzisiaj zestaw bardzo kobiecy, miks elegancji z nutką cygańskiej duszy. Powiewna, kwiatowa sukienka zestawiona z wiązanymi szpilkami, kapeluszem i miękkim zamszowym workiem.
Pierwszy raz w tym roku z "gołymi" nogami - cudowne uczucie, kiedy czujesz, że lato tuż tuż!




Foto: Mama


Szpilki/pumps - Zara
Torebka/bag - Zara
Sukienka/dress - Next
Kapelusz/hat - H&M
Zegarek/watch - Daniel Wellington

środa, 6 maja 2015

7 rzeczy, w które warto zainwestować tej wiosny


Moda rządzi się swoimi prawami, pewne trendy znikają, inne utrzymują się kilka sezonów, zaś klasyka jest pożądana zawsze.
W tym roku wraca styl z lat 70, a więc spodnie dzwony, powiewne tuniki, kurtki - kowbojki i inne ciekawe elementy kultury z tamtego okresu. Na moje oko, boom na takie ubrania i dodatki potrwa jakiś czas, dlatego dziś lista 7 rzeczy, w które warto zainwestować tej wiosny.


1. Kurtka z frędzlami - najlepiej skórzana lub zamszowa, czarna, brązowa lub beżowa to podstawa, ale możemy poszaleć też z kolorem. Taka klasyczna, jak z westernów, lub w wersji bardziej nowoczesnej, ważne by były frędzle. Absolutny must have sezonu nie tylko dla fanek boho!
Gdzie kupić? Głównie salony dużych sieci odzieżowych - widziałam w Mohito, H&M, New Norker




2. Jeansy dzwony
Tej pozycji nie można pominąć, bowiem dzwony opanowały wybiegi i po woli ulice, zaś w wersji jeans są idealnie niemal do wszystkiego. Wydłużają nogi, wysmuklają sylwetkę, nadają ładnych proporcji. Istotne, by dobrać odpowiedni ich krój oraz długość - powinny zakrywać buty!
Gdzie kupić? Sieciówki prawie wszystkie, ale... Tutaj dobra rada dla oszczędnych - takich spodni jest mnóstwo w second handach, za grosze można znaleźć perełki, wystarczy poszperać. Sprawdzone :)




3. Luźna koszula/tunika
Nie ma znaczenia, czy będzie w indiańskie wzorki, w kwiatki czy paski. Ważny jest fason, dłuższa, luźna, rozpinana albo i nie. Można ją nosić z paskiem, można luźno by zakrywała mankamenty przy pełniejszej figurze, można z dzwonami, można też wpuścić w spód spódnicy i potraktować jako bluzę. Co tylko fantazja dyktuje!
Gdzie kupić? Wszędzie, zależnie od zasobów portfela, a więc second handy, sklepy indyjskie, sieciówki typu H&M, Zara, Bershka, Sinsay itp




4. Torba - worek
Dodatek sezonu, bez dwóch zdań! Czy w klasycznej czerni, czy jasna, zawsze wygląda świetnie i doskonale komponuje się nie tylko w stroju a la hippie. Ze szpilkami i eleganckim zestawem wygląda równie szykownie. Doradzam jednokolorową, bez dodatków, wtedy będzie bardziej uniwersalna.
Gdzie kupić? Na pewno w Parfois, na pewno Zara i H&M, można też pobuszować w lumpeksach, ale trzeba mieć dużo szczęścia by znaleźć:)




5. Okulary słoneczne retro
Chyba najtańszy i najbardziej uniwersalny produkt z listy, a nosi je każdy. W tym sezonie warto poszaleć i kupić jakieś stylowe, najmodniejsze "lennonki" lub też duże "muchy" jakie noszono w latach 70. Oczywiście dobre i markowe kosztują trochę, ale sklepy oferują i tańsze zamienniki, najważniejsze, by pasowały do kształtu twarzy i typu urody.
Gdzie kupić? We wszystkich sieciówkach dostaniecie taki dodatek




6. Espadryle
Idealne buty na lato, nie tylko na urlop nad morzem. Wiadomo, że nie są i nie będą nigdy alternatywą do szpilek, ale też nie zawsze chodzimy ubrane elegancko. A do wszelkich luźnych strojów jak znalazł. Pasują do dzwonów, sukienek, spódnic, są wygodne, a materiałowe wykonanie pozwala stopie "oddychać". Klasyczne mają sznurkową płaską podeszwę i płócienną górę, zdobioną według fantazji projektanta. Można je też samodzielnie ozdobić, np malując farbą do ubrań czy też nazywając kolorowe koraliki.
Gdzie kupić? widziałam na Zalando, a także sklepy obuwnicze stacjonarne i on line




7. Koronkowy bralet
...lub biustonosz, jak zwał tak zwał, ważne by był miękki i delikatny. Taki typ bielizny jest idealny na lato, bo nie tylko zapewnia skórze przewiew, ale i wygląda ładnie, nawet gdy niesfornie wyjrzy zza dekoltu luźnej tuniki czy topu. Oczywiście zdania na temat tego, że bielizna powinna być niewidoczna nie zmieniłam, ale tutaj robię wyjątek :)
Gdzie kupić - na pewno w H&M, również on line w Zalando



Wszystkie zdjęcia pochodzą z portalu Pinterest, kolaże mojego autorstwa.