niedziela, 10 listopada 2019

His enemy



Zawsze podobały mi się żakiety noszone tylko na bieliznę, bez żadnej bluzki czy koszuli pod spodem. Wiecie, takie z odpowiednim, nie za dużym dekoltem lub stójką, a gdyby jeszcze dało się założyć do takowego pasek w talii...

Szukałam, ale jak z większością moich ubrań, nie na siłę (czytaj: nie przeglądałam miliona sklepów, tylko liczyłam, że w końcu trafię jakiś w second-hand :)

Nie pomyliłam się i tym razem, wiosną wyszperałam to oto welurowe cudo od Ralph Lauren, pięknie taliowane i zapinane akurat na taką wysokość, że mogę je nosić na gołe ciało. Nie zawiódł oczywiście Sortex Częstochowa, to jeden z najdroższych lumpeksów w mieście, ale można tam wyłapać prawdziwe perełki (w kolejce do zdjęć czeka genialny haftowany żakiet Moschino :)

Moje pierwsze skojarzenie ze sobą w tym zestawie?
Dziewczyno, wyglądasz jak zły charakter z filmów o Bondzie albo innym fajnym superhero :)

Kto śledzi mnie na bieżąco na Instagramie moda_i_takie_tam ten wie, że mój półblond odszedł do lamusa a na głowie zagościł ciemnobrązowy bob. Naturalnie jestem brunetką więc wróciłam po prostu do "swojego" koloru, co zaś się tyczy długości... lubię zmiany :)








Zdjęcia by Renia M. 


Żakiet/jacket - Ralph Lauren
Spodnie/joggers - Cubus
Botki/boots - Reserved
Pasek/belt - Moschino
Naszyjnik/necklace - H&M
Torebka/clutch bag - no name

niedziela, 20 października 2019

Catch the moment



Cieszę się chwilą.
Tymi ulotnymi momentami, które powodują, że serce szybciej bije, krew pulsuje w żyłach, a w głowie czujesz różowe, lekkie i ulotne szczęście.
Nie musi stać się nic spektakularnego, wystarczy, że świeci słońce, piję pyszną kawę albo czytam dobrą książkę.

Te zdjęcia robione były w takim właśnie lekko różowym nastroju, w słoneczny, wrześniowy weekend.
Spotkałam się na kawę z moją przyjaciółką Ewcią (znaną kiedyś w blogosferze jako Viosna), robiłyśmy sobie zdjęcia, plotłyśmy kobiece głupotki, rozmawiałyśmy o sprawach poważnych i było tak miło...

Na zestaw jest już za chłodno, ale postanowiłam go jednak wrzucić, w końcu mamy piękną, polską złotą jesień.












Zdjęcia: Ewa


Spodenki/jeans - H&M
Koszula/blouse - Zara
Botki/boots - Zara
Torebka/bag - Trussardi Jeans
Zegarek/watch - Michael Kors
Biżuteria/necklace and bracelet - pamiątka z Kos

niedziela, 13 października 2019

Kobiecość



Czym dla Ciebie jest kobiecość?
Sukienką i szpilkami?
Czerwoną szminką i koronkową bielizną?
A może owym nieuchwytnym wrażeniem, które sprawia, że idziesz ulicą, niepomalowana i rozkopana, w jeansach i adidasach, a pomimo to ściągasz męskie spojrzenia?

Dla mnie kobiecość jest tym wszystkim, o czym napisałam powyżej.
Jednocześnie gradacja jest prosta: bez owej wewnętrznej iskry w sobie, kobiecie ubranej w najbardziej nawet wymyślne koronki, wieczorową suknię od Versace i szpilki Jimmy Choo, będzie czegoś brak. Jedni nazywają to sex appeal'em, inni "tym czymś", jeszcze inni seksownością i charyzmą.

Ja lubię swoją kobiecość dopieszczać i pielęgnować.
Jako dziecko byłam typową chłopczycą, najmniejszą dziewczynką w grupie chłopaków, a jednocześnie szefem całej naszej "bandy". Jako nastolatka zaczęłam jednak przywiązywać wagę nie tylko do intelektu, ale i wyglądu, zaczęła się we mnie budzić chęć podobania się sobie i innym. Możecie to nazwać próżnością, jednak lubię tę kobiecą część swojej natury i im jestem starsza, tym bardziej przerzucam się z ukochanych jeansów na sukienki i spódnice.

Gdy zobaczyłam na wieszaku sukienkę ze zdjęć, pomyślałam, że jest bardzo... kobieca.
Fason "mój" czyli dekolt v-neck, kloszowany dół i odpowiednia długość. Do tego kryte kieszenie i pasek w stylu lat 80.
Musiała być moja, pomimo neutralnego, beżowego koloru, który przyznaję, lubię coraz bardziej (gdyby była czerwona, byłby to już szczyt ciuchowych marzeń, ale nie można mieć wszystkiego :)

Nie wymaga ona mocnej oprawy, więc jako dodatki delikatna biżuteria z perłami i zamszowe klapki na obcasie wystarczą.
W końcu chodzi o ten błysk w oku, on tam jest :)











 Zdjęcia by Mar


Sukienka/dress - Zara
Torebka/bag - Donna Karan (vintage)
Klapki na szpilce/heelsa - Zara
Kolczyki/earrings - W. Kruk
Bransoletka z pereł/pearl bracelet - no name

niedziela, 1 września 2019

Reaktywacja czyli spinki i szpilki



Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ten trend pomyślałam krótko: serio???? Ale serio, serio????
Spineczki do włosów u dorosłej kobiety??? To takie... infantylne!

Na początku lata atakowały mnie wszędzie na Instagramie, w relacjach z tzw. "ścianek" czy nawet czerwonego dywanu. Sieciówki w momencie podchwyciły boom, na co patrzyłam z lekkim uśmiechem (tylko Zara potrafi wylansować taki styl i sprzedawać owe spinki do włosów w cenie 50, 60 zł za komplet :) Serio??? W materii takich pierdółek jestem oszczędna, bo są fajniejsze rzeczy, na które można te kilka dyszek przeznaczyć.

Przyznaję jednak , że jestem typem, który czasem mówi "nie" nowinkom w świecie mody, a potem, po namyśle, nagle zmienia zdanie.
 Tym razem było podobnie. Doszłam do wniosku, że te spinki nie takie złe, o ile reszta stylizacji będzie odpowiednio wyważona, a makijaż delikatny.
Zapewne fakt ów wspomogło znalezienie owej ozdoby do włosów w Action za ... 8,99 zł za komplet 5 różnych par (uważam, że to cena odpowiednia za kilka wsuwek, nie dajmy się zwariować).

Na marginesie, sklep Action w Częstochowie kocham (z tego co wiem, w innych miastach w Polsce też są)! Nie, nikt mi nie płaci za reklamę, piszę jako kobieta, która uwielbia wszelkie gadżety, ozdoby, i inne akcesoria domowe oraz te dla moich zwierzaków. Tam jest tego mnóstwo, to według mnie taka tańsza wersja Ikea!

A stylizacja z nowym nabytkiem?
Jest i ona, pierwsza od maja, jak zaznaczyłam w tytule, chyba można nazwać to reaktywacją bloga.

Gładki top tuba aż prosi się o jakiś ciekawy "dół", padło więc na spodnie w stylu paperbag, z wysoką talią, zaznaczoną ściąganymi troczkami. Do takiego fasonu koniecznie wysoki obcas! Plus koszyk kupiony na wyprzedaży szaf częstochowianek (fajna impreza na hali żużlowej, mam nadzieję, że będą kolejne edycje o których Was oczywiście poinformuję, bo wiem, że trochę dziewczyn z okolic tu zagląda).
 I voila, oto ja, taka może trochę... infantylna :)






Zdjęcia by Mar


Bluzka/blouse - Stradivarius
Spodnie/pants - H&M
Sandałki/heels - Stradivarius
Koszyk/basket - no name (vintage)
Apaszka/scarf - Street One
Spinki/hair clips - Action

niedziela, 19 maja 2019

Czarny trencz w deszczowy dzień



Nie rozpieszcza Nas ten maj, co się rozpogodzi, to się rozpada.
Dziś czarny płaszcz to zdecydowanie przesada, ale w poprzedni weekend nawet będąc ubraną jak na zdjęciach po prostu zmarzłam.
Zestaw spodobał mi się tak bardzo, że postanowiłam go uwiecznić na zdjęciach, jednak czarny prochowiec to klasyka, a tę jak wiecie uwielbiam na równi z ekstrawagancją.
Chusta zawiązana przy kucyku wygląda bardzo dziewczęco, na przełamanie więc potargane, przykrótkie jeansy i botki w panterkę.






Zdjęcia by Mar


Płaszcz/trench coat - Debbenhams
Bluzka/blouse - Deni Cler
Jeansy/jeans - H&M
Botki/boots - Zara
Torebka/bag - no name
Chusta/scarf - Betty Barclay

środa, 15 maja 2019

Zapach dla Niej i dla Niego: Vabun Lady no 1 i Vabun Sport



Nie jestem monogamistką jeśli chodzi o perfumy.

Ulubionych zapachów mam kilka, do jednych wracam częściej, do innych rzadziej, w zależności od nastroju i dostępności owych perfum w drogeriach.
Są pewne nuty, których zdzierżyć po prostu nie mogę (na przykład świeży ogórek), zaś motywy kwiatowe i owocowe to jak najbardziej "moja bajka".
Lubię też testować nowości.

Dziś przedstawiam Wam moją (a właściwie naszą) opinię o perfumach marki Vabun, które mieliśmy okazję sprawdzić na własnej skórze.
Jako króliczki doświadczalne ja, mój Brat oraz moja Mama, tak więc bardzo rodzinnie.


Dla Niej: Vabun for Lady No 1

Nuta głowy: bergamotka, cytryna, jabłko, brzoskwinia, zielone nuty
Nuta serca: irys, jaśmin, paczuli
Nuta bazy: ambra, mech dębowy, leśne nuty, wanilia, białe piżmo

Ja: Zapach kwiatowo - leśny, piękny i intensywny... ale nie "mój" :) Pierwsze nuty ciekawe, ale po chwili zrobił się ciut za ciężki, korzenny, a takich perfum nie używam. Wolę zdecydowanie coś lżejszego. 
Wiedziałam jednak, że jest osoba, która się nim zachwyci i nie pomyliłam się :)

Mama (wielbicielka kultowego Opium YSL): Bardzo lubię perfumy o orientalnej nucie więc ten zapach spodobał mi się od razu! Jest w nim pewność siebie i kobiecość, jest ciepły i idealnie do mnie pasuje. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie również swoją trwałością, odrobina utrzymuje się na skórze bardzo długo. 

My: o ile jak widać same nuty zapachowe to kwestia indywidualna,  to obie dajemy jednak ogromny plus za trwałość, elegancki design flakonu oraz bardzo dobry stosunek pojemności do ceny (woda perfumowana o 50 ml to koszt 90 zł, można zamówić bezpośrednio na stronie TUTAJ)
Apelujemy też o żel pod prysznic i balsam do ciała w komplecie do perfum :)




Dla Niego: Vabun Sport

Nuty: kardamonu, drzewa sandałowego, piżma oraz ambry

Ja: zapach bardzo mi się podoba, jest energetyczny i męski, taki "w punkt"! Zdecydowanie przyciągnąłby mnie do tak pachnącego faceta :)

Brat (fan sportu, trenuje boks i jeździ na rowerze): fajny, lubię takie! Żyję bardzo aktywnie, na trening zabieram tylko żel pod prysznic, a tutaj mam go z tej samej linii co perfumy, to duży plus. Zapach trwały, długo utrzymuje się na skórze i włosach. Wygodne, proste opakowanie i perfum i żelu.

My: zgadzamy się co do tego, że to fajna nuta dla aktywnych facetów, trwała, doskonały jest również stosunek pojemności do ceny (woda perfumowana 100 ml - 90 zł, kupicie TUTAJ, lub jako zestaw z żelem pod prysznic za 96 zł TUTAJ)




Zapachy Vabun kupić możecie zarówno on - line jak i w drogeriach Hebe, Natura oraz salonach Pako Lorente.

niedziela, 5 maja 2019

Nieznośna lekkość bytu



Mój dziadek po kądzieli był mężczyzną niezwykle eleganckim.
Wiecie, taki facet starej daty, całujący kobiety w rękę, gości częstujący dobrym koniaczkiem, na wyjście zawsze w eleganckim garniturze.
Jego kolekcja krawatów dorównywała mojej obecnej liczbie apaszek, miał też kilka kapeluszy.
Niewątpliwe po Nim właśnie odziedziczyłam skłonność do kupowania odzieży w doskonałym gatunku i świetnie skrojonej.
Nie ma go z nami od kilku lat, ale poza cudownymi wspomnieniami pozostały również owe fantastyczne krawaty i kapelusze.
Jeden z nich wylądował w mojej szafie, jest to model Montreal, wykonany ręcznie za czasów PRL przez firmę Polkap Skoczów (poszperałam trochę i okazuje się, że ta firma istnieje od 1924 roku i nadal produkuje nakrycia głowy!).
Z czystym sumieniem mogę napisać, że nie dotykałam jeszcze kapelusza takiej jakości, sieciówki mogą im buty czyścić.

Do tego dodatku pasowała mi elegancja w ziemiańskim stylu, taki przełom XIX i XX wieku, dlatego postawiłam na biały żakiet i spodnie a la bryczesy do jazdy konnej. Taka panna dziedziczka na włościach :)
W tle uroczy pałacyk w Lublińcu (przerobiony obecnie na hotel), myślę, że wpisuje się idealnie w klimat zdjęć.









Zdjęcia by Mama

Spodnie/trousers - French Connection
Body/body - Terranova
Marynarka/jacket - Guess by Marciano
Szpilki/heels - Ryłko
Kapelusz/hat - Polkap Skoczów