FBInstagramlinkemaillink

środa, 1 lipca 2015

Kilka prostych tricków na dłuższe życie...

...naszych ubrań oczywiście!
Przepisu na ludzką długowieczność nie znam, a tzw. "źródło młodości" poszukiwane było już od czasów starożytnych - jak do tej pory bezskutecznie.
Jednak do owych ubrań wróćmy.

foto:velonews.pl

1. Upchnięte byle jak na półkach, a szafa wygląda jak po przejściu tornada? To nie jest najlepszy pomysł. Nikt nie każde nam układać idealnie jak od linijki, segregować kolorami czy fasonami, to już preferencje indywidualne. Ale poskładane w miarę równo - żaden wielki wyczyn, a wiele włókien po prostu zagniata się, jeśli ubrania są trzymane w formie wielkiej, poplątanej, chaotycznej masy. Ciężko to potem wyprasować, spodnie zmieniają linię kantu, marynarki się defasonują.
Warto zainwestować też w wieszaki, zwłaszcza na wspomniane żakiety, spodnie, spódnice. Ułatwia to życie tym bardziej, że raz wyprasowane i odwieszone, można zakładać kilka razy bez konieczności kolejnego sięgania po żelazko.

2. Pranie/czyszczenie według metki to nie wymysł!
Znam kilka osób, które ignorują informacje od producenta, jak odzież pielęgnować, samej zdarzyło mi się prać wełniane płaszcze w pralce, na trybie "delikatne pranie ręczne". O ile jeden znosił to dzielnie (jasnokremowy więc zbankrutowałabym na pralnię chemiczną co 2 tygodnie) o tyle drugi już po pierwszym razie nadawał się na śmietnik - pociesza mnie tylko, że stary był i wyrzuciłam bez większego żalu. Za to żałowałam okrutnie jedwabnych spodni, które parę late temu wyprałam ręcznie. To nic, że tylko zanurzyłam w zimnej wodzie z płynem, to nic, że szybko - jedwab pozagniatał się tak podczas schnięcia, że nawet pralnia chemiczna nie rozprasowała. Od tej pory, co na metce to święte, zwłaszcza wełny, jedwabie, kaszmir.
Chyba, że wolicie ryzykować utratę ulubionego ciucha.

foto:lazienkowy.pl

3. A jeśli suszyć, to tylko równo rozwieszone, lub rozłożone. Tak, rozłożone, bowiem swetry na przykład, piorę ręcznie a potem rozkładam na płasko na ręczniku na podłodze. Schnie to długo, ale mam gwarancję, że nie rozciągną się rękawy, a na dzianinie nie zrobi się odgniecenie od pręta suszarki (na wełnianych rzeczach nie rozprasujesz). Po ok jednym dniu, gdy większość wilgoci odparuje/wsiąknie w pierwszy ręcznik, rozkładam na drugim, suchym.
Żadnego suszenia na kaloryferze! Nigdy, niczego!
 To samo latem, w ostrym słońcu. Można tą drogą nabyć żółte plamy, zwłaszcza na jasnych rzeczach - nie do wyczyszczenia. Do tej pory pluję sobie w brodę na myśl o wysokich, lnianych sztybletach, które w liceum wyprałam i wystawiłam na parapet. Pogoda była wtedy piękna, ani jednej chmurki... Buty poszły do kosza, wyglądały jakbym je zalała herbatą.

foto:tchibo.pl

4. Wiecie, jaki sprzęt domowy jest mi niezbędny do życia poza lodówką, pralką i laptopem?
Maszynka do golenia ubrań.
Wydatek niewielki, rzędu kilkunastu złotych, a efekt doskonały. Swetry, płaszcze, wełniane spodnie - wszystko co ma tendencję do "kulkowania" materiału zyskuje dzięki temu małemu gadżetowi drugie życie. Fakt, często jest to bardzo czasochłonne, ale warto. Zmechacone ubrania wyglądają po prostu źle, a ciężko pozbywać się rzeczy, którą miało się na sobie tylko kilka razy. No i przydaje się przy ubraniach z second handów, które nie zawsze są w idealnym stanie, ale mają potencjał, duży potencjał :)

5. Pastowanie i impregnowanie rzeczy ze skóry i zamszu.
Kolejna rzecz niby oczywista, ale nie zawsze i nie dla każdego. Mam w szafce w przedpokoju kilka kolorów preparatów do butów i spray do zamszu. Jako maniaczka obuwia i toreb z naturalnej skóry we wszelakiej formie, dbam o nie wręcz obsesyjnie. Dzięki temu cieszę się owymi skarbami kilka lat, a po sezonie zimowym kozaki wyczyszczone i nasączone odpowiednią dawką pasty lądują w szafie na kolejne kilka miesięcy.


Znacie jakieś tricki na dłuższe życie naszych ubrań, butów i innych dodatków? Jeśli tak, podzielcie się w komentarzach, chętnie nauczę się czegoś nowego a i może komuś też się przyda. Piszcie!


niedziela, 28 czerwca 2015

Exotic



Zazdroszczę części z Was! Naprawdę!
Kiedy oglądam w social mediach zdjęcia innych blogerów oraz swoich znajomych już na wakacjach, aż mnie w środku ściska :)
Urlop daleko przede mną - w sierpniu - i jak na tą chwilę wydaje się bardzo odległy. Być może wpływa na to fakt, iż w tym roku nic nie planujemy. Jedyna decyzja jaka zapadła, to ta o wyjeździe w jakieś ciepłe, słoneczne miejsce za granicą. A resztę będziemy dogrywać szukając oferty "last minute".
Czekanie umilam sobie przeglądaniem ofert biur podróży i wyobrażaniem, w jakie cudne miejsce trafimy.
I cytując Judytę, bohaterkę "Nigdy w życiu" -  "jeszcze nie wiem gdzie, ale będzie tam pięknie!"

Dzisiaj zestaw właśnie w stylu tropikalnych wysp, w kolorowe kwiaty, z białym kapeluszem.
Trochę retro, ale jak wiadomo, uwielbiam modę z poprzednich dziesięcioleci. No i kocham kombinezony!

Jak Wam się podoba?


 
Foto: Bambi Boho


Kapelusz/hat - Bershka
Kombinezon/jumpsuit - Peperuna
Sandały/sandals - Oasap

piątek, 26 czerwca 2015

Vogue inspirations...

foto: Alexander Neumann  for Vogue


Vogue.
Biblia Mody.
Najsłynniejsze i chyba najbardziej opiniotwórcze czasopismo fashion na świecie.
Znalezienie się na jego okładce to marzenie każdej modelki, zaś zrobienie sesji zdjęciowej - każdego fotografa.

Dla mnie - ogromna, niezgłębiona masa inspiracji. Ubrań, makijaży, fryzur, podejścia do mody in spe.
To także źródło niesamowitych kadrów, złapanych ręką najlepszych światowych "obiektywów".

Dziś lekko, weekendowo - mix zdjęć z wydań Vogue na całym świecie, w ciągu kilkunastu ostatnich lat.

Może i Was coś zainspiruje!

foto: Annie Leibovitz for Vogue
foto: Patrick Demarchelier Vogue
foto: Emma Summerton for Vogue
foto: Tim Walker for Vogue
foto: Steven Meisel for Vogue
foto: Daniel Jackson for Vogue
foto: Victor Demarchelier for Vogue
foto: Emma Summerton for  Vogue
foto: Patrick Demarchelier Vogue
foto: Tim Walker for Vogue
foto:Craig McDean fot Vogue

foto: Mario Testino for Vogue
foto: David Sims for Vogue
foto: Paolo Roversi for Vogue

środa, 24 czerwca 2015

Copy me



Nie ma chyba gorszej sytuacji dla przedstawicielki płci pięknej, kiedy "odstawiona" przychodzi na imprezę, po czym widzi inną kobietę w takiej samej sukience. Mało tego, ta inna wygląda lepiej!
Analogicznie, koszmar blogera - przygotowujesz się, robisz sesję, obrabiasz fotki i jesteś z nich zadowolony. Już masz publikować, gdy nagle u kogoś ze znajomego bloga widzisz zestaw bardzo podobny. I bardzo dobry!
I cały misterny plan wali się z hukiem :)

O ile w przypadku sytuacji z identycznymi sukienkami raczej nie ma możliwości, by ktoś z kogoś kopiował, o tyle w przypadku blogosfery ciężko to udowodnić. No bo jak? W końcu na dwóch czy kilku stronach pojawiają się stroje niemal identyczne.
Jak udowodnić, że dwie osoby w podobnym czasie wpadły na taki sam pomysł? Nikt nie chce być podejrzewany o odzieżowy plagiat!
Ale... przy ograniczonym dostępie do fajnych ubrań, podobnych fasonach w sieciówkach i ogólno panujących trendach (frędzle!) ciężko wrzucić na grzbiet coś, co nie pojawiłoby się w podobnej formie gdziekolwiek indziej. I nie chodzi tylko o nasze polskie podwórko, bo inspiracje czerpiemy zewsząd, czasem nawet nie pamiętając źródła.
Dlatego chyba nie warto się przejmować :)




Zdjęcia Bambi Boho


Kurtka/jacket - Denim CO.
Bluzka/blouse - Sheinside
Spodnie/trousers - H&M
Torebka/bag - H&M
Botki/boots - River Island

niedziela, 21 czerwca 2015

Madame Butterfly



Dziś pierwszy dzień lata, najdłuższy dzień w roku. Nareszcie nadeszła moja ukochana pora - ciepłe wieczory, dużo słońca i ten charakterystyczny zapach, który unosi się w powietrzu, kiedy jestem u Mamy na wsi. Aromat traw, poziomek, całej tej rozkwitłej przyrody.
Nie ukrywam, że latem tęsknię najbardziej za domem rodzinnym i mieszkaniem tam. Chodzeniem boso po trawie, zrywaniem truskawek prosto z krzaczka, leżeniem z książką na leżaku. Miasto przypomina rozgrzaną betonową pustynię, a tutaj wieczorem cykają świerszcze, śpiewają żaby i panuje przyjemny chłód.
Rozmarzyłam się!
Dzisiaj miejska namiastka lata, czyli sukienka w motyle.
One też kojarzą się z tą porą roku.
Do tego szpilki w kolorze limonki i ramoneska.





Foto: Bambi Boho


Ramoneska/jacket - Choies
Sukienka/dress - Peperuna
Szpilki/heels - Guess
Torebka/bag - Paulina Schaedel

czwartek, 18 czerwca 2015

True romance...



Romans ze stylem boho i hippie trwa w najlepsze!
W szafie zagościły kolejne dzwony, z konkretnym dołem, żadne "lekko poszerzane", tym razem klasyka, z kolekcji Topshop by Kate Moss, upolowane w sh oczywiście :)
Do tego szmizjerka. W wersji zapiętej jest sukienką, ale ja założyłam jako płaszczyk. Również w stylistyce lat 70 - kieszonki na piersiach, pasek i przede wszystkim materiał imitujący denim.
Torebka to także moja najnowsza zdobycz. Podobała mi się od dawna, zastanawiałam się nad nią, zastanawiałam... aż kupiłam za połowę ceny :) Trafiłam przypadkiem, kiedy poszłam do H&M szukać bluzki z nowej kolekcji (oczywiście nie dotarła ani jedna sztuka). Tutaj już dużo myślenia nie było, kupiłam ten cudny worek, czekam jeszcze, aż przecenią w wersji kremowej :)

Dzisiaj jestem więc w całości świeżynką. Tak wyszło!

P.S A wracając do bluzki mała dygresja - nie rozumiem polityki sieciówek - dobrze, kolekcje projektantów są tylko w 2 czy 3 salonach w Polsce, trudno. Ale regularna kolekcja też mocno okrojona... A jakby nie patrzeć, salon w Jurajskiej do najmniejszych nie należy!






Foto: Bambi Boho


Spodnie/jeans - TopShop by Kate Moss
Bluzka/blouse - H&M
Sukienka/dress - NOMMO
Torebka/bag - H&M
Sandały/sandals - Zara
Okulary/sunglasses - H&M