środa, 27 lipca 2016

See Bloggers 2016

Po raz czwarty, a dla mnie trzeci... - kolejna edycja See Bloggers za nami, kolejny szalony weekend w Gdyni zaliczony.
Pomimo wielkiej sympatii do organizatorów i imprezy, początkowo miałyśmy razem z Bambi Boho sobie odpuścić wyjazd. Ze względów czysto praktycznych - noclegi w Trójmieście w tym roku przeszły cenowo najśmielsze fantazje a raczej koszmary... 80 zł za pokój "dwójkę" o standardzie nieco tylko lepszym od ziemianki tudzież zagrzybionej nory... No nie!
Potem napisała do mnie Kasia z bloga Marionetka Mody, z pytaniem czy się wybieramy. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie, bo troszkę to za drogo wychodzi, a jest w planach wrześniowy urlop za granicą. Na to ona zaproponowała pokój czteroosobowy w hostelu w Gdyni, z wliczonym śniadaniem, całość w bardzo rozsądnej cenie. Zgodziłyśmy się od razu, bo tak naprawdę, bardzo chciałyśmy jechać :)
Tym sposobem, w ubiegły piątek znowu zobaczyłam ukochany Bałtyk, poczułam piasek pod stopami, zjadłam smażoną pyszną flądrę w chrupiącej skórce i nawiązałam znajomość z jednym sympatycznym łabędziem pływającym w porcie :)
Sama miejscówka - Sea Hostel - bardzo pozytywnie nas zaskoczył. Słowo "hostel" kojarzy mi się z tanimi horrorami i spaniem w warunkach "bylejakich". Tymczasem budynek, znajdujący się tuż przy dworcu Gdynia Główna, przeszedł niedawno remont i jest kompleksowo odnowiony. W skrócie: czysto, nowocześnie i z bardzo miłą obsługą. Pomimo rezerwacji od 16 dostałyśmy pokój po przybyciu na miejsce już o 14, mogłyśmy się więc odświeżyć i wyruszyć na śródmiejską plażę. Niestety zabrakło słońca, plany leniwego opalania spełzły na niczym, za to spacer udał się wyśmienicie.
Wieczorem dotarła Kasia oraz Pati z Patriszja Fashion, byłyśmy więc w komplecie.
Na sobotnią inaugurację See Bloggers dotarłyśmy po 11, także miałyśmy czas zorientować się "co, gdzie i jak". Podobnie jak na poprzednich edycjach i tym razem obowiązywał podział na strefy: Education, Cooking, Fashion&Beauty, Parenting, Active, Youtube, Moto, Design oraz Photo&Travel. W każdej z nich było mnóstwo atrakcji, takich jak wspólne gotowanie, porady ekspertów, prelekcje tematyczne i konkursy. W tym roku wszyscy niezadowoleni z ubiegłorocznych identyfikatorów (tak, byli tacy!) zostali dopieszczeni, oprócz imienia i nazwiska pojawiły się nazwy blogów czy kanałów YT.
W południe zaczęłyśmy oficjalnie jako uczestniczki warsztatów z marką Apart (było na nie tylko 10 miejsc, także obie z Bambi czujemy się docenione, że to właśnie nas wybrano). Podczas nich tworzyłyśmy piękne bransoletki, zaś dziewczyny z Pica Pica przybliżały nam aspekty profesjonalnej współpracy na linii bloger - firma.
Po krótkiej przerwie czas na coś dla ciała a konkretnie dla włosów - udało mi się zapisać na warsztat z marką Michel Mercier. Prelekcja była ciekawa i dotyczyła pielęgnacji oraz błędów, jakie popełniamy dbając o fryzurę. Dowiedziałam się między innymi, że... źle myję włosy oraz skórę głowy, nie powinnam też robić tego codziennie!
Uczestniczki miały również możliwość przetestowania szczotek marki ze specjalnymi, opatentowanymi wypustkami i twardością dopasowaną do typu włosa - dostałyśmy je potem w prezencie. Nie ukrywam, miły akcent, który bardzo mnie cieszy, bo moja poprzednia szczotka dożywa swoich dni, poza tym trafiłam na wersję kompaktową, idealną do noszenia na co dzień w torebce.
Podczas tej edycji mocno postawiłam na strefę Beauty, dlatego kolejnymi zajęciami w których uczestniczyłam były te z Gosh Copenhagen. Lubię tą markę, zwłaszcza podkład Gosh Drops Foundation - najlepszy jaki miałam (recenzja TUTAJ).
Na warsztatach przedstawiono nam nowości w ofercie a także trendy makijażowe na ten sezon. Dostałyśmy również produkty do przetestowania, także możecie się spodziewać, że w kolejnych postach cyklicznie będą się pojawiać opinie o kosmetykach tej marki.

A co poza tym?
Spotkałyśmy mnóstwo blogerów, znanych nam wcześniej "na żywo", poznałam również osobiście kilka osób kojarzonych tylko "on line".
Zintegrowałyśmy się z warszawską częścią naszego teamu, czyli Patrycją i Kasią :) Tak bardzo, że w sobotni wieczór... nie dotarłyśmy na after party, tylko poszłyśmy zwiedzić port, po babsku pogadać i skosztować rybki :)
Żałuję, że nie mogłyśmy uczestniczyć w niedzielnych panelach, niestety powrót z Gdyni do Częstochowy zajmuje dłuższą chwilę, musiałyśmy wracać, a szkoda bo to był świetny weekend!
Proszę częściej! :)






niedziela, 24 lipca 2016

Ronja



Nigdy nie sądziłam, że będę się czuć dobrze w czymś, co zawsze określałam mianem "wielkiej kiecy".
Długaśne to takie do ziemi, cała sylwetka zakryta, do tego brązy i pomarańcze - pierwszy odruch - fuj...
A potem ją założyłam i zakochałam się, chyba na przekór wszystkiemu.
Jest bardzo kobieca, wydłuża mnie, ładnie modeluje talię, no i te rękawy!
Czuję się w niej jak cygańska księżniczka, albo bohaterka książki, którą uwielbiałam w dzieciństwie, "Ronja, córka zbójnika" :)
Metkowo Orsay, zakupowo oczywiście second - hand, jeszcze na wyprzedaży 50%, czyli za całe 9 zł!
Lubię takie okazje - jeden z najgorętszych trendów sezonu za grosze.

Pisząc o okazjach nie mogłabym nie wspomnieć o okularach słonecznych.
Kiedyś było mi zupełnie obojętne, jakie noszę, byle tanie i dobrze wyglądały.
Jednak mniej więcej od dwóch lat wzrok nieznacznie mi się pogorszył, a oczy zrobiły się wrażliwe, pojawiły się więc okulary korekcyjne, które zakładam do pracy przy komputerze czy do czytania. Zaczęłam stawiać na jakość i przede wszystkim - dobre filtry - również w tych przeciwsłonecznych.
Niezastąpiony okazuje się tutaj Tk Maxx - do 100 zł wybierzemy naprawdę coś porządnego.
Mam jedną parę sprzed 5 lat marki Paul Frank, moja mama kupiła w zeszłym roku stylowe Romeo Gigli, a ja w ubiegły weekend trafiłam na piękne, klasyczne z delikatnym dymionym motywem panterki od Oscar De La Renta. Leżą cudnie, pasują idealnie do twarzy, a zapłaciłam za nie po przecenie 42 zł  :)


 

Foto by Dave


Sukienka/dress - Orsay
Torebka/bag - H&M
Okulary/sunglasses - Oscar de La Renta

niedziela, 17 lipca 2016

On my mind




Czasem nie umiem ubrać w słowa swoich myśli. Biegną przez głowę szybko niczym tabun dzikich koni, a gdy już uda mi się spisać się je na papier, wydają się tak banalne i patetyczne...
Bez słów więc.
Ze smakiem i zapachem lata dookoła....



 


Zdjęcia Bambi Boho

Kapelusz/hat - H&M
Bluzka/blouse - Zaful
Naszyjnik/necklace - Zaful
Jeansy/jeans - Tally Weijl
sandały/sandals - H&M
Worek/bag - H&M

środa, 13 lipca 2016

Przegląd książkowy czerwiec


foto: proszyński.pl

Nie wiem,czy warto rozpatrywać miesięczny przegląd książkowy w kategorii - tylko jedna.
A może aż jedna, biorąc pod uwagę mój absolutny brak czasu?
A może - wow, jedna, patrząc na czytelnictwo w naszym kraju :)

Nie zmienia to faktu, że JEDNA! Dla mnie tylko...

Ostatnio skrytykowałam Mary Higgins Clark, teraz będę chwalić. W końcu każdemu zdarzają się słabsze momenty (tudzież książki), chyba, że jesteś Stephen'em King'iem... Ok, uwaga mocno subiektywna, wynikająca z mojej wielkiej miłości do mistrza grozy, niech nikt się nie gniewa!
O dziele literackim miało być, autorstwa pani M.H.C - z tym "dziełem" mocno przesadziłam, natomiast jest to pozycja całkiem przyzwoita.
Na tyle, że pochłonęłam w jedno popołudnie i wieczór, poświęcając sobotę na rozkosze umysłu i nieco zaniedbując ciało :)
Okazuje się, że historia projektantki wnętrz Zan Moreland, której ktoś najwyraźniej kradnie tożsamość (plus konto bankowe) i oskarża o porwanie własnego syna, jest mocno wciągająca!
Dobrze się czyta, niezły przekład, wartka akcja i temat - dziś, w dobie internetu i hakerstwa na wysokim poziomie - bardzo "prawdziwa"!
Mogę Wam polecić!

Lipiec niestety również prześladuje mnie brakiem czasu... Znów komentarz mocno subiektywny, ale często bywam nieobiektywna, taki charakter, naszpikowany emocjami :)
Zaczęłam czytać mojego King'a pt. "Pan Mercedes" więc recenzja pojawi się w następnym przeglądzie...
Co nie zmienia faktu, że jest prawie połowa miesiąca, a ja dopiero sięgnęłam po książkowe słowo pisane...
Na szafce przy łóżku leżą dwie kolejne części Nesbo, czteropak od 5 do 8 Camilli Lackberg i biografia Yves Saint Laurent'a, na które już przebieram z radości nóżkami (urodzinowe prezenty, dzięki Aga i Ewa!)... A ja zwyczajnie nie mam kiedy i nie zmieni się to raczej przez najbliższe tygodnie...
O urlopie, przybywaj, o wrześniu, nastawaj! :)

niedziela, 10 lipca 2016

TREND ALERT - wrap necklace

foto: Pinterest


Po wiosennym szale na apaszki przyszła pora na coś bardziej letniego i subtelnego - tzw. wrap necklace, a po naszemu rzemyk lub tasiemkę, zawiązaną na szyi.
Jest to dodatek efektowny, a jednocześnie nie wymagający jakichś wielkich nakładów finansowych, czarna aksamitka kosztuje w pasmanterii grosze. Można oczywiście zainwestować i kupić oryginalny, z metalowymi końcówkami, ale wtedy to już wydatek rzędu kilkudziesięciu lub nawet kilkuset złotych.
Taki naszyjnik świetnie wygląda noszony zwłaszcza do ubrań w kontrastowym kolorze - białych koszul, jasnych topów, pastelowych sukienek.
A jeśli założymy go do drugiego z hitów tego lata, hiszpańskiego dekoltu, efekt murowany!


Foto: pinterest, kolaż by me

środa, 6 lipca 2016

Torebka latem czyli niezbędnik miejski



Letni niezbędnik to temat nieco "oklepany", a jednak nadal na czasie.
Nutka ciekawości pcha nas do zajrzenia, co inna kobieta nosi w torebce, a jeśli przy tym odkryjemy jakiś fajny kosmetyk lub gadżet (o którego istnieniu nie miałyśmy pojęcia, a okazuje się ideałem!) to już podwójny bonus :)
 Wakacyjnych  niezbędników może być kilka - co innego zabieramy na plażę, inaczej pakujemy się na górską wycieczkę, inaczej na grill do znajomych.
A co z klasyczną "miejską" torebką latem? Gdy nigdzie nie wyjeżdżamy, a życie toczy się trybem pracy, spotkań, zakupów i innych tego typu przyjemności?

Zacznę banalnie, ale w mojej torbie nie może zabraknąć przede wszystkim... butelki z wodą. Strasznie dużo piję (świetnie brzmi! :), odwadniam się bardzo szybko i uzupełnienie płynów to sprawa priorytetowa. Uczucie suchości w ustach i pragnienia są nieznośne, kiedyś nie myślałam o tym zupełnie i kończyło się colą lub innym lepkim paskudztwem, kupowanym na szybko. Teraz jestem dobrze przygotowana - klasyczna niegazowana :)

Okulary przeciwsłoneczne z filtrami, również niezbędne. Nie lubię zwłaszcza prowadzić samochodu, gdy słońce razi mnie w oczy i ogranicza pole widzenia.

Nawilżane chusteczki, na przykład Cleanic klasyczne, czy też z efektem chłodzącym. Często wstępuję do second - handów, potem biegam dalej i załatwiam różne sprawy, a chciałabym zwyczajnie umyć ręce. Takie drobiazg w torebce, a jak bardzo niezastąpiony!
Fajną nowością jest też dezodorant w chusteczce tej samej marki - jakkolwiek latem mogłabym brać prysznic średnio co godzinę, nie zawsze się to udaje, zwłaszcza będą w pracy, zaś uczucie świeżości - niezastąpione!

Puder ryżowy, jeden z najlepszych wynalazków ludzkości... No dobrze, przesadziłam, są ważniejsze, ale chyba każda kobieta doceni, gdy nawet w największy upał jej buzia pozostaje matowa! Ja jestem wierna od lat temu z Essence, skuteczny i niedrogi.

Perfumy - od zimy zakochana jestem w Aqua Roberto Cavalli, zapachu nieco dziwnym, ale idealnie komponującym się z moją skórą. Zdradziłam dla niego nawet ukochaną Escada Magnetism!

Jeśli jesteś jak ja maniaczką perfekcyjnego manicure, w Twojej torebce nie może zabraknąć zmywacza do paznokci... najlepiej w chusteczce, dla wygody (Cleanic). Zadbane dłonie to podstawa, a nie ma nic bardziej denerwującego, niż lakier (zwłaszcza w intensywnym kolorze), który nagle odskoczy z połowy paznokcia w najmniej oczekiwanym momencie. Lepiej zmyć wszystko pozostawiając naturalne dłonie, niż takie "odpryski".

Balsam do ust Oriflame, idealny noszony solo jak i jako baza pod pomadkę czy inny tego typu produkt.
Latem, zwłaszcza gdy się opalę, preferuję naturalny makijaż, jedynie rzęsy muśnięte tuszem i dobrze nawilżone usta.
... ewentualnie, bardzo stonowane. Jednym z moich ulubieńców jest ostatnio błyszczyk Celia nr 14 - kupiony zupełnym przypadkiem. Nie miałam monet aby zapłacić w parkometrze za postój, zaś pani w kiosku była średnio chętna, by rozmienić 100 zł. Nabyłam więc jakąś tanią babską gazetę z owym kosmetykiem właśnie. Okazał się świetny, a za 7 zł poczytałam dodatkowo jak modne są w tym sezonie bandamki i spodnie dzwony - eureka :)

Babeczki, a bez czego Wy nie możecie obejść się latem, ruszając w miasto?
Piszcie w komentarzach, chętnie trafię na jakąś nowinkę, w której się zakocham :)



niedziela, 3 lipca 2016

Festiwalowo




Początek lata to jednocześnie początek sezonu festiwalowego.
Amerykańska Coachella, brytyjski Glastonbury, a na polskim podwórku stołeczny Orange Warsaw, nadmorski Open'er i kultowy już Przystanek Woodstock.
Wielkie gwiazdy, setki tysięcy fanów, muzyka, radość i dobra energia!
W tym roku chyba najbardziej żałuję absencji na Open'erze i koncercie Florence & The Machine, których uwielbiam. Może kiedyś uda mi się posłuchać i zobaczyć rudowłosą charyzmatyczną Flo na żywo, niestety nie w tym roku..

Myślę sobie, że gdybym była teraz na festiwalu, to ubrałabym się właśnie tak, jak widzicie na zdjęciach.
Latem nieodłącznie porzucam elegancję na rzecz stylu boho, kiedy tylko mogę.
Bluzka z jakiejś starszej kolekcji H&M, wyszperana w second - handzie.
Kiedyś pisałam o spodenkach z wysokim stanem, które nosiłam na początku liceum - oto i one!
I epadryle "z szafy", kupione dwa lata temu, znów bardzo modne, a dla mnie ponadto bardzo wygodne.




Foto by Mario Gajdino

Bluzka/blouse - H&M
Spodenki/shorts - Rifle
Espadryle/shoes - H&M
Torebka/bag - vintage