niedziela, 23 września 2018

Gantos



No i jestem małą kłamczuszką  :)
W poprzednim poście zarzekałam się, że to ostatnia letnia stylizacja w tym roku, a tymczasem znów lekka sukienka i gołe nogi.
Śpieszę więc niezwłocznie by się wytłumaczyć - to wszystko przez pogodę!
No bo upały w drugiej połowie września to w naszym kraju rzecz raczej niespotykana, rozumiem Majorka, Cypr czy inne piękne okoliczności przyrody, ale Polska? :)
Niemniej, nie obraziwszy się na takie warunki wcale, wskoczyłam w letnią sukienkę, którą kupiłam podczas urlopu w Trójmieście.

Cofnijmy się teraz w czasie o 19 lat, gdy autorka tego bloga zdawała egzaminy wstępne na studia (przy okazji możecie sobie policzyć ile mam lat i już wiecie dlaczego na zawsze 26 :)
Wymyśliłam sobie Uniwersytet Śląski czyli Katowice i właśnie tam po owym egzaminie, spacerując po mieście weszłam do salonu firmowego polskiej marki Gantos. Jakie oni mieli piękne ubrania! Gdyby nie dość wysokie jak na tamte czasy ceny wyniosłabym chyba pół sklepu. Niestety moje fundusze jak na niepracującą licealistkę były raczej marne, ale moja Mama jako nagrodę za maturalno - egzaminacyjne trudy postanowiła kupić mi bluzę - narzutkę, w której się zakochałam na amen. Nosiłam ją potem na różne okazje dobre 10 lat, dopóki nie umarła śmiercią naturalną ciucha znoszonego.

Dlaczego o tym piszę?

Bo byłam święcie przekonana, że marki Gantos już nie ma, salon w Katowicach nie istnieje, w innych dużych miastach też się nie natknęłam.
Jakie więc było moje zdziwienie, gdy idąc ulicą Świętojańską w Gdyni natknęłam się nagle na znajomy szyld! Na wystawie zaś wisiała owa piękna sukienka w róże i palmowe liście...
Weszłam, zmierzyłam, kupiłam.
Cieszy mnie, że nie zmieniło się jedno - ubrania są nadal świetnej jakości i ładnie uszyte. Zmieniły się za to ceny, obecnie dużo bardziej przystępne, moja sukienka kosztowała niecałą stówę.
Martwi jedynie to, że będę musiała chyba częściej jeździć do Gdyni, albo do Dębicy, bo tam jest drugi salon ( w sumie to po drodze w Bieszczady, to jest plan!)

I oto cała historia :)





Zdjęcia by Ewa

Sukienka/dress - Gantos
Szpilki/heels - Zara
Torebka/bag - nn
Zegarek/watch - Michael Kors

sobota, 15 września 2018

Małe kobietki




Jak ja uwielbiam czuć się taką małą kobietką!

Kusić czerwienią paznokci.
Zakładać szpilki niczym sztylety.
Malować usta krwistą pomadką.
Nosić sukienki jak marzenie.

Łamać serca, rozdawać uśmiechy i flirtować spojrzeniem.

Ale która z nas tego nie lubi? :)




Zdjęcia by bro


Sukienka/dress - Zara
Torebka/bag - Michael Kors
Sandałki/sandals - Stradivarius

niedziela, 9 września 2018

3 sposoby na białe spodnie

Zdjęcia:  od lewej Kasia Filipczak, Bambi Boho, Gneshka, kolaż mojego autorstwa



Uwielbiam białe ubrania, gdyby nie to, że jesienne deszcze i zimowa aura wybitnie ich noszeniu nie sprzyjają, chodziłabym w nich cały okrągły rok.
Czekam więc i gdy tylko robi się ciepło, odrzucam czerń na rzecz bieli i energetycznych kolorów, bo kontrastowe zestawienia to cała ja!

Dziś chciałabym Wam przedstawić trzy propozycje na białe spodnie, różne w stylu i fasonie, każdy z zestawów na inną okazję. Myślę Drogie Panie, że wybierz coś dla siebie, choćby małą inspirację :)


Zdjęcia Kasia FIlipczak, kolaż mojego autorstwa


Sportowa elegancja

Potargane jeansy w stylu boyfriend to kwintesencja luzu.
U mnie taki niezobowiązujący zestaw łączy się zawsze z jakimś elementem sportowym, czy to bluzą, czy t-shirtem lub butami.
Tym razem postawiłam na top a la koszulka gracza NBA i okulary w grubych białych oprawkach.
Żeby nie było zbyt sportowo, a jednocześnie dodając zestawowi kobiecego sznytu, sandały na wygodnym klockowym obcasie.


Zdjęcia Bambi Boho, kolaż mojego autorstwa


Do pracy i szkoły

Mundurek biurowo - szkolny, który nie jest mundurkiem, czyli zestaw idealny na spotkania biznesowe, zajęcia na uczelni i wszelkie inne okazje, gdy musimy wyglądać elegancko, a jednocześnie nie do końca trzymać się sztywnych reguł dress-code.
Białe wąskie spodnie "rurki" połączyłam tu z czarną koszulą w groszki i szafirową marynarką oraz szpilkami. Jako błysk złota klamra na pasku oraz sztywny naszyjnik - kolia.


Zdjęcia Gneshka, kolaż mojego autorstwa


W stylu dawnego Hollywood czyli wieczorowo

Ikona kina, Marlena Dietrich już dawno temu wylansowała modę na szerokie, proste nogawki tzw "palazzo pants". Na ówczesne czasy był to pomysł rewolucyjny, jednak obecnie wiele kobiet uwielbia taki fason, również i ja jestem jego wierną fanką. Szerokie spodnie świetnie wydłużają sylwetkę, są bardzo eleganckie i... kobiece!
W wersji na wieczorną kolację czy randkę połączyłam je z lekko przejrzystą, kolorową kwiatową koszulą i oczywiści sandałkami na obcasie (świetnie sprawdzą się również klasyczne szpilki).
Włosy zaczesane na gładko i spięte w wysoki kucyk.

poniedziałek, 3 września 2018

Bieszczady to magia



Jeśli spodziewacie się typowego przewodnika, cóż, trochę się rozczarujecie...
Bo to co napiszę, jest subiektywne jak cholera :)


Bieszczady...

To jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi.

Cisza, spokój i niebieskie wody Soliny.

Dzikie, kamieniste plaże, gdzie przechadzają się pawie, a w nadbrzeżnych leszczynach buszują wiewiórki.

Magiczne szczyty skąpane w porannej mgle.

Dzika, nieokiełznana natura.

Mili, sympatyczni ludzie, niesamowite historie snute wieczorem przy ognisku.

Ja się zakochałam.
Wrócę tu na pewno i poznam wszystkie zakątki tej cudownej krainy.









Zdjęcia by bob_kulinarny i ja


Koszulka/lace top - Shein
Szorty/jeans shorts - H&M
Okulary/sunglasses - Moschino
Espadryle/shoes - Esmara by Lidl

niedziela, 19 sierpnia 2018

Podaruj mi trochę słońca...



Hej hej Kochani!

Dziś szybki post z mojego tygodniowego urlopu nad naszym polskim morzem, z Trójmiasta wróciłam wczoraj wieczorem.
Było bardzo fajnie, choć pogoda w kratkę. Ale poplażowaliśmy, pospacerowaliśmy, odpoczęliśmy, a to najważniejsze.

Niedzielę zaś spędzam na nadrobieniu zaległości blogowych, praniu i przepakowywaniu się... bo jutro wcześnie rano ruszam z inną ekipą na następny wyjazd :)

Kolejny tydzień spędzę na drugim krańcu Polski, w Bieszczadach, nad Soliną.
Nigdy tam nie byłam, spełniam więc jedno z moich małych marzeń podróżniczych, o których pisałam Wam TUTAJ.
Po powrocie na pewno wrzucę zdjęcia, a na bieżąco możecie śledzić mnie na moim IG moda-i-takie-tam

Tymczasem parę fotek z molo w Gdyni!









Zdjęcia Lilly Marlenne


Sukienka/dress - Yamamay (sh)
Kurtka/jacket - GAP
Koszyk/straw basket - no name (sh)
Espadryle/shoes - F&F
Kolczyki/earrings - H&M

niedziela, 5 sierpnia 2018

Vintage




Marzyłam o portkach z wysokim stanem.
Wiecie, takich typowych oldschool'owych "marchewkach" zaczynających się prawie pod biustem.
Okazuje się, że kupienie owych sprawą prostą nie jest. A nawet napiszę więcej, nader skomplikowaną!

W normalnych sklepach trafiają się takowe modele, ale kosztują jakieś potworne miliony monet i przeważnie są jeansami. A właśnie jeansy już mam (inna sprawa, że kupione w zeszłym roku w momencie mojej największej chudości więc chwilowo nie bardzo się dopnę :)
Niemniej, ja sobie wymyśliłam spodnie "materiałowe".
Wydawałoby się, że second handy to wybór oczywisty, w końcu tylko z drugiej ręki można nabyć coś w klimacie lat 80 i 90.
Owszem, oczywisty, tyle, że fason jest mocno na topie w związku z tym wszystko wymiecione co do ostatniej niteczki :)

W końcu trafiłam, ale ile się naszukałam to ludzkie pojęcie przechodzi!
Za to od razu z mocnym wejściem - stary model Moschino za 2 złote polskie!

Kocham markowe rzeczy za świetną jakość i za dopracowanie w każdym najmniejszym detalu.
Tutaj niby zwykłe granatowe spodnie, ale pacyfka na kieszeni z tyłu i złote kwiatki zamiast nitów i guzika robią dużą robotę!

Nie da się ukryć, że wyglądam w tych portaskach jak zaginiona siostra Kim Kardashian :)
Kolor włosów się zgadza, kształty całkiem podobne i tylko jak na jej standardy nazbyt ubrana jestem :)

A na poważnie, postanowiłam całkowicie wpisać się w klimat 80/90' więc góra to również vintage - koszulka z tego samego second hand w Częstochowie, kupiona tylko nieco później.
Oryginalny t-shirt Coca Cola, na takowy polowałam równie długo!









Zdjęcia Lilly Marlenne


Koszulka/t-shirt - Coca Cola
Spodnie/pants - Moschino
Torebka/bag - Zara
Sandałki/sandals - Zara

niedziela, 29 lipca 2018

I put a spell on you



...











Koszula/shirt - Zara
Spodnie/trousers - Mohito
Torebka/bag - Michael Kors
Szpilki/heels - Zara
Naszyjnik/choker - Promees

niedziela, 22 lipca 2018

Kobiety pragną bardziej




Cześć Kochani!

Lipiec to miesiąc, gdy letnie przeceny trwają w najlepsze, zaś po galeriach handlowych biegają stada kobiet szukających okazji i tych wymarzonych butów, torebki, sukienki, jeansów, szortów, marynarki... albo wszystkiego na raz :) Tak, ta opcja jest najlepsza i tylko przerażenie w oczach chłopaków, mężów, kochanków :) plus magiczny komunikat "brak środków na koncie" hamują nieco te żądze.
Zdecydowanie my pragniemy bardziej, zwłaszcza ładnych rzeczy :)

Przyznaję, ja w tym roku poszalałam dość mocno.
Najpierw, jeszcze w czerwcu w oko wpadła mi czerwona sukienka z H&M. Chodziłam wokół niej kilka dni, ale nie byłam jakoś przekonana, a długość kolejek do przymierzalni też odstraszała skutecznie. Wizyta mojej Mar i wspólne zakupy (a Martyna wielką fanką H&M jest) sprawiły, że znów wylądowałam w salonie sieciówki a owa sukienka wisiała dalej i cierpliwie na mnie czekała... oczywiście ostatnia sztuka więc przeceniona ponad połowę. Zmierzyłam, zachwyciłam się ja, zachwyciła się Mar więc nie było wyjścia, kupiłam!

Potem w lipcu stwierdziłam, że podjadę do Galerii Jurajskiej dosłownie do trzech sklepów, co by nie kusić mojej silnej woli i nie narażać portfela na zbytnie uszczuplenie (on w przeciwieństwie do mnie woli siebie w wersji grubszej :)

Dziewczyny, ogłaszam wszem i wobec - ta metoda nie działa!

Wystarczyła Zara i przepadłam...
Efektem tego szaleństwa są klasyczne czarne skórzane szpilki, proste skórzane beżowe sandałki, błękitna zamszowa torebka którą dziś widzicie na foto oraz biała koszula, która pojawi się w jednym z kolejnych postów.
Potem tylko weszłam jeszcze do TK Maxx (na szczęście nic ciekawego nie znalazłam) i Stradivariusa. W tym ostatnim znalazłam kolejne sandałki, tym razem czerwone, też widzicie je w dzisiejszej stylizacji. Zakochałam się od razu bo generalnie jako brunetka uwielbiam czerwień, poza tym są niesamowicie wygodne.

Jak na razie to tyle albo aż tyle :)
Kobiety to jednak szalone stworzenia, zwłaszcza, gdy do głosu dochodzi serce a nie rozum :)

A jak tam Wasze wyprzedażowe łupy?












Sukienka/dress - H&M
Torebka/bag - Zara
Sandałki/heels - Stradivarius
Zegarek/watch - Daniel Wellington
Naszyjnik/necklace - Kalota

niedziela, 1 lipca 2018

Exotic flowers



Zieleń

Z zielonym to mi zawsze było średnio po drodze.
Jakoś nigdy nie przemawiały do mnie kolory ziemi, te wszystkie brązy, beże i pomarańcze to zupełnie nie moja bajka. W tym towarzystwie znalazły się również odcienie zieleni, patrząc na tą bluzkę (nowy second handowy łup) zastanawiam się dlaczego?
Ten odcień, wpadający lekko w szmaragd jest niezwykle twarzowy i fajnie kontrastuje z włosami.
A przy tym...


Egzotyczne kwiaty

Czyli jeden z najmodniejszych deseni tego lata!
Kolorystyka plus kopertowy fason, zdobiony dodatkowo falbankami kojarzy mi się z zeszłorocznymi wakacjami w Hiszpanii, a te z kolei to jeden z moich najfajniejszych wyjazdów ever.
Jednym słowem, bluzka poprawiająca nastrój kompleksowo :)


Jako uzupełnienie bluzki szerokie białe spodnie, lubię zestawienia typu jedna część garderoby we wzór, druga gładka.
Kropka nad "i" to dzisiaj klapki na obcasie i fioletowa zamszowa torebka.
Na ustach jagodowy błyszczyk Eveline w tonacji torebki, zaś na szyi ulubiony naszyjnik z anielskim skrzydłem.


Zestaw do pracy

I nie tylko!
Idealny na lato, jakiś taki optymistyczny, po prostu go lubię, a Wy? :)




Zdjęcia by Mama


Bluzka/blouse - H&M
Spodnie/trousers - Stradivarius
Klapki/shoes - Prima Moda
Torebka/bag - Zara
Naszyjnik/necklace - Kalota

niedziela, 17 czerwca 2018

Country girl




Zapewne zastanawialiście się, czemu ostatnio tak mnie mało na MITT, jeden post w miesiącu to rzeczywiście żaden szał.
Rozwiązanie jest proste, życie okazało się szybsze ode mnie, a Ci, co mnie znają wiedzą, że ja zawsze wszystko robię w biegu. No i trochę sił na to życiowe bieganie zabrakło.
Na szczęście wszystko już wraca do normy więc znów jesteście na mnie skazani :)

Przez ostatnie kilka tygodni pracowałam, a poza tym wrzuciłam na totalny luz.
Wiecie - słońce, książki, kawki na mieście, mój futrzasty przyjaciel Imbirosław Kocisław, zakupy i inne bzdurki. Które jak się okazuje, są bardzo wskazane by nie myśleć ciągle o rzeczach poważnych (czytaj: nie zwariować :)

A tak śmigam after work, boska pogoda, boska ja w jeansowych szortach i bluzce w stylu gorsecik, babskie pierdoły w słomianym koszyku, a wszystko z ulubionego częstochowskiego second hand :)
Taki piknik country połączony z boho plus włosy w nieco nietrafionym kolorze czekoladowy brąz by Syoss.
Wycofano moją dotychczasową farbę w piance nr 400 ice espresso Schwarzkopf Perfect Mousse i zrobiłam mały eksperyment ze zwykłą bo zapragnęłam odmiany. Może i nie byłoby źle, ale to zdecydowanie nie moja bajka. Jako pani zima wolę jednak chłodne odcienie.






Zdjęcia Mama


Bluzka/blouse - Taboo (sh)
Szorty/shorts - H&M (sh)
Koszyk/straw baket - nn (sh)
Espadryle/shoes - F&F

niedziela, 13 maja 2018

Open season




Jeśli myśleliście, że słomiane koszyki to hit ubiegłego lata...
No cóż, jesteście w błędzie :)
Przyznam, że sama uważałam podobnie, ale kolekcje sieciówek i butików wszelakich udowadniają jak ważnym elementem tegorocznej mody letniej jest kosz.

Ja mój zeszłoroczny koszyk postanowiłam trochę odmienić, zamotałam więc wzorzystą apaszkę.
Reszta zestawu jest bardzo klasyczna (jeansy, camelowe szpilki), jedynym elementem mniej typowym jest bluzka z opadającymi ramionami i kloszowanymi rękawami. Te ostatnie bardzo lubię, aczkolwiek przy spożywaniu posiłków wszelakich nie są najlepszym wynalazkiem świata :)







Bluzka/blouse - no name
Jeansy/jeans - Hollister
Szpilki/heels - Zara
Koszyk/straw basket - no name
Apaszka/silk scarf - Guess