Rzym jest jak stara książka w pięknej oprawie... Kiedyś wypieszczony jak perła ówczesnego świata, obecnie lata świetności ma za sobą, jest nadgryziony zębem czasu, ale wciąż zachwyca. Każda ulica niczym każda strona odkrywa przed nami magicznej miejsca, kamienice, kościółki, świątynie, fragmenty tego, co pozostało po wielkim Cesarstwie Rzymskim. Upływają wieki i tysiąclecia, a on wciąż... jest. Nie bez powodu nosi nazwę Wiecznego Miasta.
W Rzymie nie można się nie zakochać...Jest zatłoczony, zakorkowany, na ulicach walają się śmieci a turystów zaczepiają co chwila żebrzący emigranci. To prawda. Ale wystarczy stanąć w cieniu Koloseum, wspiąć się na najsłynniejsze z siedmu wzgórz, na których usytuowane jest miasto -Kapitol, czy wyciszyć na Placu Świętego Piotra, patrząc w okna, w których kiedyś pokazywał się nasz ukochany Jan Paweł II. Zapominamy wtedy o wszystkim, chłonąc atmosferę wieków, potęgi i upadku niezliczonych władców, rzymskich podbojów, historii chrześcijaństwa i całej tej spuścizny, którą ta jedna z potęg antycznego świata nam pozostawiła.
Dziś Rzym i Watykan w moim obiektywie. Nie znajdziecie tutaj wszystkiego, co warto zobaczyć, gdyż w niektórych miejscach jest zakaz fotografowania, zaś Fontanna Di Trevi akurat jest w remoncie - widziałam, ale nie było sensu robić zdjęć. Przy okazji tej ostatniej, przy placyku, stojąc do fontanny przodem - po lewej stronie, można zjeść najlepsze lody w Rzymie. Próbowałam, polecam! Nie omieszkałam również wrzucić do niej monety więc zgodnie z legendą - kiedyś tam wrócę...

