piątek, 16 listopada 2012

Night in the city...


Dziś krótko i na temat, zdjęcia z wczoraj.
Nowy żakiet z C&A, wywalczony, bo rozeszły się w ciągu 2 dni, ale zarezerwowano mi egzemplarz z manekina, bowiem było to ostatnie 34. Wpływ na ten szał klientek miał na nie tylko fason i najmodniejsze ćwieki na linii stójki, ale i cena - świetny, grubszy żakiet na podszewce, dobrze uszyty, za 69 zł! Ma kolor nasyconej ciepłej żółci, zapewne jeszcze się tutaj pojawi i to w dziennym świetle, więc będzie można obejrzeć dokładniej. W zestawie ulubiona ćwiekowa torebka i skórzane spodnie.

Zdjęcia - Kasia Ledwoń


Czółenka/pumps - Ryłko
Spodnie/trousers - H&M
Bluzka/blouse - Deni Cler
Żakiet/jacket - C&A
Torebka/bag - OASAP
Naszyjnik/necklace - H&M
Obrączki/rings - H&M

środa, 14 listopada 2012

What I hate the most...


Czego w blogowaniu nie znoszę najbardziej? Nieudanych zdjęć!
A czego wręcz nienawidzę? Gdy muszę je opublikować, bo nie mam z różnych względów możliwości ponownego zrobienia fotek.
Takie oto małe bolączki, w skali problemów wszechświata nic nie znaczące, w skali mojego blogowego świata duże. Chyba każda dziewczyna prowadząca bloga modowego to zrozumie, bo zapewne i Wam się to zdarza. Najpierw radość, gdy uda się logistycznie połączyć w czasie i przestrzeni dobrą pogodę, siebie jako model i osobę wyposażoną w aparat fotograficzny i podstawową wiedzę, który guzik nacisnąć :) Potem rozczarowanie, gdy po zrzuceniu zdjęć okazuje się, że kiecka źle się ułożyła, prezentujemy całą galerię głupich min z tzw. "suszeniem zębów" na czele, a w ogóle, to większość fotek wyszła nieostra. Ogólny płacz i zgrzytanie zębów, nawet Photoshop niewiele zdziała.
Zgodnie z tym co napisałam powyżej, jestem niezadowolona. Włosy źle mi się z przodu ułożyły, a szalik wyszedł w kolorze innym niż w rzeczywistości (jest taki jak torba). Na dodatek wszystkie zdjęcia przepalone, jestem prawie tak biała jak Edward ze "Zmierzchu", tylko się tak bardzo nie świecę brokacikiem w słońcu ... Jeszcze rudy bestiak koniecznie musiał się wepchąć w kadr... No dobrze, na niego akurat zła nie jestem, bo nie potrafię. Dopóki nie pogryzie jakichś moich ulubionych butów, jest bezpieczny :)
Co mam na sobie, każdy widzi. Prosto, jesiennie, znów karmelowa torba, znów czerń i biel oraz czerwone wino. Klasyczny zestaw pracującej dziewczyny :)


Koturny/wedges - Poetic License
Spodnie/trousers - Clockhouse by C&A
Bluzka/blouse - no name
Szalik/scarf - no name
Żakiet/jacket - H&M
Torba/bag - OASAP

niedziela, 11 listopada 2012

Cream caramel...



Jesień definitywnie rządzi w opcji "brzydko-deszczowo". Wstrzelenie się w pogodę, aby zrobić zdjęcia przypomina koło fortuny. Dziś na szczęście udało mi się trafić bonus, bo pogoda była słoneczna i nawet nie tak bardzo zimno.
Ciągle ciątam i szukam dobrego tła do zdjęć, ciągle jestem niezadowolona. Lato na wsi daje wielkie pole do popisu, zboża, kwiaty, same piękne okoliczności przyrody :) Późną jesienią przestaje być tak fajnie, buro, opadłe liście, na szczęście udało mi się wypatrzyć owe brzózki w tle. Jestem perfekcjonistką i strasznie przeszkadza mi, że zdjęcia są nie takiej jakości i w nie takim klimacie, jakbym chciała. Niestety pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć, choć próbuję...
Co do zestawu, sweter nowy, nie widać dobrze, ale ma wplecioną cienką złotą niteczkę. Karmelowy kuferek oraz botki znane, spodnie ze złocistym nalotem również już były. Jestem z nich bardzo zadowolona, choć przy kupnie robiłam do nich trzy podejścia. Najpierw czekałam na zimową przecenę, potem na przecenę przeceny, aż w końcu kupiłam bodajże za 39 zł, taniej już się nie dało :)


Botki/boots - Fiore
Spodnie/trousers - Bershka
Sweter/sweater - no name
Torba/bag - OASAP
Zegarek/watch- Guess
Bransoletki/bracelets - H&M

czwartek, 8 listopada 2012

Rabbit heart...


Dziś znów jestem in grey, taki króliczo-zajęczy szaraczek :)
Trend militarny, który obecnie panuje, jakoś nie do końca do mnie przemawia. Na pewno nie kupię koszuli czy kurtki w wojskową panterkę, choć już co do spodni nie jestem taka pewna, ale raczej też nie. Poza tym, w szafie znalazłam zamiennik, jakby się dobrze przyjrzeć, to można moje khaki cieniowane rurki podciągnąć pod moro. Swetrzysko dziwne, taki krzyżak zakładany na szyję, więc bez paska ani rusz.
Co poza tym?
Jak widać na dolnych fotkach moja ruda bestia rośnie, szkodnik z niego straszny, ale i wielka kochana przylepa. Po prostu wbiega do pokoju, wskakuje na kolana i się przymila :)
Dziś praktycznie straciłam głos. Podobno to jakaś przypadłość wirusowa, niemniej jednak "skrzypię" zamiast mówić albo millknę. Dzwoniąc dziś w pracy do kontrahentów uprzedzałam, że mam problem z gardłem, ale i tak było wesoło, gdy w połowie zdania przestawały się nagle wydobywać ze mnie normalnie dźwięki :)
Zdjęcia by Dawid oczywiście :)


Botki/boots - Bianco
Spodnie/trousers - Mango
Sweter/sweater - Only by Vero Moda
Pasek/belt - no name
Naszyjnik/necklace - Coyco

poniedziałek, 5 listopada 2012

Szara eminencja...


No i jestem niekonsekwentna, w tym, co piszę. W zeszłym poście czarno na białym stwierdziłam, że moje nadworne barwy, które najczęściej królują na blogu to czerwień, czerń i biel. Tymczasem dzisiaj jestem ciemnoszara i zimnobłękitna, ani śladu ognistych kolorów.
W ramach relaksu, dziś zamierzam obejrzeć remake "Pamięci absolutnej" z Colin Farrell'em, ale już czuję, że będzie to tylko eksperyment i mnie nie zachwyci. Pewne filmy są tak specyficzne, że nie powinny być kręcone po raz kolejny. Oryginał z 1990 roku w reżyserii Paul'a Verhoeven'a jest po prostu kultowy, pomimo, że Arnold Schwarzenegger jest słabym aktorem, ale dodaje temu filmowi charakterystycznego uroku. Swoją drogą facet jest niesamowity, austriacki kulturysta, który postanowił spełnić swój "american dream" i od mięśniaka, poprzez Conana Barbarzyńcę, dochrapał się gubernatury! Wyobrażacie sobie innego Terminatora mówiącego "hasta la vista Baby!"? Może i filmy, w których grał wybitne nie są, ale to fajne kino na tzw. "odmóżdżenie się" (nie ukrywajmy, każdy tego czasem potrzebuje!) przy popcornie i Coli.
Tak się rozpisałam, że prawie zapomniałam, że to blog ciuchowy, a nie przegląd filmografii Arnie'go :)
Spieszę więc poinformować tych, których to interesuje, że: po pierwsze kamizelka z pseudo lamą jest nowa w mojej szafie, po drugie, korale również :) Reszta była już w innych zestawach, a botki jako w miarę świeży nabytek będą eskploatowane dość często :)


Botki/boots - Bianco
Spódnica/skirt - H&M
Koszula/shirt - H&M
Kamizelka/vest - Per Una
Pasek/belt - Simple
Naszyjnik/necklace - no name (targi rękodzieła)

sobota, 3 listopada 2012

Trujący Bluszcz...


Taki odcień zieleni kojarzy mi się z jedną postacią - Trującym Bluszczem (Poison Ivy) z Batmana :) Pomimo, że nie mam tak jak bohaterka płomienno - miedzianych włosów, które genialnie współgrają z kolorem wiosennej trawy, zdecydowałam się kupić tą tunikę. Trafiłam na nią w second handzie, kosztowała jedyne 10 zł i bardzo spodobał mi się jej fason, bo za kolorem jako tak nie przepadam :) Jak stali goście mojego bloga mogli zauważyć, jestem zakochana w czerni, bieli i czerwieni, inne barwy przewijają się tylko tymczasowo :)
Jest to zestaw z wczoraj, niestety nie dałam rady zrobić fotek w lokalu, więc wrzucam dziś robione na tle mojego mieszkania. Z góry przepraszam za jakość, tak jak już kiedyś pisałam, mój aparat zdecydowanie lepiej radzi sobie na zewnątrz, przy dobrym, dziennym oświetleniu.
Taka zieleń doskonale komponuje się z czernią i złotem, dlatego też postawiłam na takie dodatki. Torebka znana, pasek i buty się również przewijały, naszyjnik nawet dość często. Dla kontrastu, czerwone paznokcie, bez żadnej biżuterii "naręcznej", co by nie wyglądać jak świecąca choineczka, choć kolorystycznie by nawet pasowało :)


Pantofle/shoes - Ryłko
Tunika/tunic - Dorothy Perkins
Pasek/belt - no name
Torebka/bag - OASAP
Naszyjnik/necklace - H&M