Sezon "BIG SALE" w pełni. Sklepy pełne są pań, które z obłędem w oczach szukają "okazji życia" i buszują wśród wieszaków niczym wytrawni myśliwi. Jedne czatują, co odwieszą drugie, inne rozpaczają, że nie ma już ich rozmiaru, a na to wszystko patrzą mężczyźni - z przerażeniem :)
Do wyprzedaży podchodzę bardzo racjonalnie, co jest aż dziwne, biorąc pod uwagę, że jestem nie tylko kobietą, ale i blogerką. Wpływa na to fakt, że mam dość specyficzny gust oraz figurę, w związku z tym większość rzeczy, które mi się podobają źle na mnie leży. Dlatego nigdy nie wynoszę naręczy ubrań, kupuję jakieś pojedyńcze rzeczy, a wydać więcej mogę jedynie na buty i dodatki.
Tego lata, poza białą spódnicą z Mohito, którą widzieliście w jednym z poprzednich postów, kupiłam tylko białe spodnie w pasy - nabytek z Zary. Wpadły mi w oko ze względu na ciekawy fason, a w mojej szafie spodni nigdy za wiele. Mam ich zdecydowanie więcej niż spódniczek.
Oto więc dzisiaj one, zestawione z braletem oraz prostą marynarką.
Zdjęcia KASIA FILIPCZAK
Szpilki/pumps - no name
Spodnie/trousers - Zara
Bralet/top - Tally Weijl
Marynarka/jacket - H&M
Zegarek/watch - Lorus











