czwartek, 10 lipca 2014

Black stripes...


Sezon "BIG SALE" w pełni. Sklepy pełne są pań, które z obłędem w oczach szukają "okazji życia" i buszują wśród wieszaków niczym wytrawni myśliwi. Jedne czatują, co odwieszą drugie, inne rozpaczają, że nie ma już ich rozmiaru, a na to wszystko patrzą mężczyźni - z przerażeniem :)
Do wyprzedaży podchodzę bardzo racjonalnie, co jest aż dziwne, biorąc pod uwagę, że jestem nie tylko kobietą, ale i blogerką. Wpływa na to fakt, że mam dość specyficzny gust oraz figurę, w związku z tym większość rzeczy, które mi się podobają źle na mnie leży. Dlatego nigdy nie wynoszę naręczy ubrań, kupuję jakieś pojedyńcze rzeczy, a wydać więcej mogę jedynie na buty i dodatki.
Tego lata, poza białą spódnicą z Mohito, którą widzieliście w jednym z poprzednich postów, kupiłam tylko białe spodnie w pasy - nabytek z Zary. Wpadły mi w oko ze względu na ciekawy fason, a w mojej szafie spodni nigdy za wiele. Mam ich zdecydowanie więcej niż spódniczek.
Oto więc dzisiaj one, zestawione z braletem oraz prostą marynarką.


Zdjęcia KASIA FILIPCZAK


Szpilki/pumps - no name
Spodnie/trousers - Zara
Bralet/top - Tally Weijl
Marynarka/jacket - H&M
Zegarek/watch - Lorus

poniedziałek, 7 lipca 2014

Post - industrialny...


Czasem wybieramy się gdzieś, po czym lądujemy w zupełnie innym miejscu... Decydują okoliczności, osoby trzecie lub też po prostu przypadek.
Tak było właśnie wczoraj, podczas robienia zdjęć, które dzisiaj Wam prezentuję.
Razem z fotograf Kasią postanowiłyśmy podjechać gdzieś w rejon nowej częstochowskiej  hali sportowej na Zawodziu. Ponieważ na Alei Pokoju trwa remont mostu, wyznaczono objazd terenami pohutniczymi. Chcąc nie chcąc, musiałyśmy jechać właśnie tą drogą. Jeden rzut oka profesjonalistki z aparatem, moje porozumiewawcze mrugnięcie i decyzja zapadła - próbujemy tutaj.
Jaki jest efekt? Według mnie świetny! Coś nowego jeśli chodzi o tło, poza tym jakość zdjęć bajkowa. Postindustrialny klimat i odrobina dzikości, podkreślona czerwonymi ustami. Mieszanka wybuchowa, ale oceńcie sami!

Zdjęcia fantastyczna KASIA FILIPCZAK

 

 Sandały/sandals - H&M
Kombinezon /jumpsuit - G21
Torebka/bag - Marble
Naszyjnik/necklace - Stradivarius

sobota, 5 lipca 2014

Rzym - śladami cesarzy, śladami papieży...


Rzym jest jak stara książka w pięknej oprawie... Kiedyś wypieszczony jak perła ówczesnego świata, obecnie lata świetności ma za sobą, jest nadgryziony zębem czasu, ale wciąż zachwyca. Każda ulica niczym każda strona odkrywa przed nami magicznej miejsca, kamienice, kościółki, świątynie, fragmenty tego, co pozostało po wielkim Cesarstwie Rzymskim. Upływają wieki i tysiąclecia, a on wciąż... jest. Nie bez powodu nosi nazwę Wiecznego Miasta.
W Rzymie nie można się nie zakochać...Jest zatłoczony, zakorkowany, na ulicach walają się śmieci a turystów zaczepiają co chwila żebrzący emigranci. To prawda. Ale wystarczy stanąć w cieniu Koloseum, wspiąć się na najsłynniejsze z siedmu wzgórz, na których usytuowane jest miasto -Kapitol, czy wyciszyć na Placu Świętego Piotra, patrząc w okna, w których kiedyś pokazywał się nasz ukochany Jan Paweł II. Zapominamy wtedy o wszystkim, chłonąc atmosferę wieków, potęgi i upadku niezliczonych władców,  rzymskich podbojów, historii chrześcijaństwa i całej tej spuścizny, którą ta jedna z potęg antycznego świata nam pozostawiła.
Dziś Rzym i Watykan w moim obiektywie. Nie znajdziecie tutaj wszystkiego, co warto zobaczyć, gdyż w niektórych miejscach jest zakaz fotografowania, zaś Fontanna Di Trevi akurat jest w remoncie - widziałam, ale nie było sensu robić zdjęć. Przy okazji tej ostatniej, przy placyku, stojąc do fontanny przodem - po lewej stronie, można zjeść najlepsze lody w Rzymie. Próbowałam, polecam! Nie omieszkałam również wrzucić do niej monety więc zgodnie z legendą - kiedyś tam wrócę...


wtorek, 1 lipca 2014

Blaski i cienie...


Od tygodni powtarzam sobie, że zmieniamy styl robienia zdjęć. Szersze kadry, ciekawsze tło, nowe ujęcia. Niestety, mój aparat zaczyna lekko wariować, nie wiem czy to wina body czy obiektywu, ale są kłopoty z ostrością. "Pięćdziesiątka" to czułe szkło, fotki z zimy są jak igła, a obecnie ciężko zrobić coś dobrego, jedynie portrety wychodzą jako tako ostre. Poza tym aż tak rewelacyjnych plenerów w Częstochowie nie ma, nie oszukujmy się. W związku z tym, postanowienie, które opisałam Wam na początku posta rozciąga się w czasie. Nadmiar zajęć również ma na to wpływ, na sesję mamy przeważnie ok. pół godziny przy dobrych wiatrach. A na dobre zdjęcia i ciekawe kadry potrzeba przynajmniej dwóch.
Wiem, tłumaczę się, ale jestem perfekcjonistką i po osiągnięciu pewnego poziomu automatycznie włącz mi się tryb "zróbmy to jeszcze lepiej". Niestety ograniczeń sprzętowo - przestrzennych  nie da się przeskoczyć. Czekam więc z utęsknieniem na sierpniowy urlop nad morzem, kilka sesji na plaży i w klimacie Trójmiasta powinno choć w części zaspokoić moje potrzeby choć w materii "nowe tło" i "nie spieszymy się ze zdjęciami". A przynajmniej mam taką nadzieję :)

Dzisiaj prosty zestaw z białą, rozkloszowaną spódnicą. To pierwszy i jak dotychczas jedyny łup wyprzedażowy. Jest bazą idealną, pasuje do większości moich bluzek i koszul więc będzie gościć na blogu dość często. Tutaj połączyłam ją z cyklamenowym golfikiem bez rękawów oraz sandałkami z Quazi, kobiecy zestaw podkreślony koczkiem i lekkim makijażem. Jedyną ekstrawagancją są wielkie kolczyki-gwiazdy, dla jednych kiczowate, dla innych w swojej kiczwatości szałowe :) Ja należę właśnie do tej drugiej grupy.



Zdjęcia by BAMBI BOHO

Sandały/sandals - Quazi
Spódnica/skirt - Mohito
Golfik/turtleneck - Morgan De Toi
Kolczyki/earrings - H&M