środa, 12 sierpnia 2015

Być kobietą...

foto: Richard Avedon


Bycie kobietą nie jest proste.
Znasz to, prawda? Kłębek emocji, myśli, planowanie kilku rzeczy na raz, dom, praca, dzieci, zakupy, sprzątanie, wszystko na raz...

Jakie jesteśmy?

1. Studnia bez dna, zwana damską torebką.
Mężczyźni dziwią się, ile potrafimy w niej zmieścić, my wściekamy się, bo pojemna wcale nie znaczy praktyczna... Telefon dzwoni zawsze, gdy jest na samym spodzie, klucze wiecznie się gdzieś zawieruszą a Ty akurat jesteś obładowana zakupami i ostatnie o czym myślisz to rzucenie wszystkiego, żeby zacząć poszukiwania w owych czeluściach piekielnych. Telefonu, kluczy czy czegokolwiek innego. A jednocześnie nie wyobrażasz sobie życia bez swojej ukochanej dużej torby, która zmieści tak wiele! Kto w ogóle wynalazł te maleństwa na szminkę i drobne? Duży portfel się nie zmieści, nie mówiąc o smartfonie!


2. Nie mam się w ubrać!
Dylemat dnia codziennego, problem pierwszego świata. Co tam, że drzwi szafy już się nie domykają, co tam że już powoli przemycasz ubrania i anektujesz podstępnie półki męża/dzieci... Ty nie masz co na siebie włożyć! Ta bluzka niemodna, ta sukienka pogrubia, te spodnie jakieś się niekształtne zrobiły? Tak naprawdę, to Tobie się przytyło, wieczorne objadanie się lodami nikomu na dobre nie wychodzi, ale co zrobić, gdy panują takie upały? Przecież nie powinno się przeżreć przegrzać!


3. Zakupy na chandrę
Ratunek na punkt powyższy oraz na wszelkie smuteczki, małe i duże. Faceci idą na piwo, pogadają z kumplem, ewentualnie wyżyją się sportowo - od razu im lepiej! Co robi przeciętna kobieta, która ma w zanadrzu jakieś monetki zachowane na czarną godzinę, a na głowie zmartwień stos? Kieruje swe kroki do galerii handlowej. Przecież wiadomo nie od dziś, że wszystkie problemy świata rozwiązuje się najlepiej, mając na nogach nowe szpilki! Albo lepiej - szpilki i torebkę do kompletu. I sukienkę. Lub dwie..


4. Wiecznie niezadowolona z własnego wyglądu
Nie ma chyba takiej kobiety, która w pełni, w 100% akceptowałaby swoje ciało. Nagie lub też okryte odzieżą. A jeśli jakaś tak twierdzi - kłamie :) Zawsze znajdziemy w sobie jakieś niedoskonałości, w większości widoczne i ważne tylko dla Nas. Ja nie lubię swoich ramion, Ty włosów, a Kryśka ma obsesję na tle małego palca u lewej stopy... I nie ważne, że nikt inny tego nie widzi, bądź nie uważa za mankament. A niektórzy nawet traktują jako zaletę - Tobie się rzymski nos nie podoba i najchętniej oddałabyś się w ręce dobrego chirurga, zaś mąż jest wielbicielem właśnie takie urody godnej cezarów, Koloseum i spalenia Rzymu, jeśli trzeba. No dobrze, tego ostatniego nie polecam, Neron nie wyszedł na tym najlepiej...


5. Foch - tajna broń
Niestety, broń krótkiego zasięgu! Działa jedynie na zaangażowanego uczuciowo partnera, ewentualnie najbliższe otoczenie rodzinno - przyjacielskie.
My klasycznego focha mamy we krwi! Przyjmuje tylko różne formy, od awantur rozpętywanych przez choleryczki, przypominających letnią burzę (dwa grzmoty, trzy pioruny, krótka ulewa słów), po flegmatyczne, ciche dni, które ciągną się jak guma. Na szczęście panowie nauczyli się z ową damską bronią lepiej lub gorzej, ale jednak radzić. Na szczęście, bo inaczej chyba nie dalibyśmy rady przetrwać jako gatunek :)


6. Potrafimy rozmawiać o niczym
Faceci są konkretni, skupiają się na celach, zadaniach, nie marnują słów. My wprost przeciwnie, uwielbiamy gadać o bzdurkach, pierdołach zupełnie nie ważnych nie tylko dla płci brzydkiej, ale i czasem dla innych przedstawicielek naszej. I tak przy kawce godzina, albo dwie - czy lepiej pasemka jasny czy ciemny blond? Ależ ten Dawid Beckham się pięknie starzeje! A widziałaś te nowe, sznurowane sandałki w Zarze?
To relaksuje, uwierzcie, zwłaszcza te sceptyczne, mocno trzymające się życia realistki. Sama taką jestem. I uwielbiam poplotkować o niczym, oderwać się na chwilę od rzeczywistości praca-dom, nabrać nowego spojrzenia na pewne sprawy, kiedy wrócę do nich po takich rozmowach o nieistotnych drobiazgach.


7. Same siebie nie rozumiemy, dlatego czasem ciężko nas zrozumieć...
No tak, kobiety, hormony, prawa półkula mózgu, stereotypy i te sprawy...
My po prostu myślimy inaczej niż mężczyźni i niestety często same komplikujemy sobie życie.
Coś w stylu:
ONA - nie odzywasz się, coś nie stało?
ON - nic. (cisza)
ONA - (myśli: matko, już mnie nie kocha, ma pewnie kogoś, na pewno mu się nie podobam w tej nowej fryzurze, niepotrzebnie nalegałam, żebyśmy jechali na wczasy do Hiszpanii, wściekał się też o tą nową torebkę i obiady mu chyba ostatnio nie smakują... o matko!)
ON - (myśli - umyć jutro samochód przed pracą czy po, hm...)
Uwielbiamy wymyślać dziwne scenariusze, zachowujemy się nieracjonalnie, a panowie tylko czasem patrzą zdziwieni.
Cóż, taki nasz kobiecy urok! Przynajmniej nie jest nudno :)

15 komentarzy:

  1. Hahahhahahahahh świetny tekst!! :) Dokładnie ze wszystkim się zgadzam - takie popaprane istotki z nas ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cała prawda o kobietach :) Ale ten foch... Niestety często nie działa na faceta w długoletnim związku :( :P
    Świetny tekst Paulinko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe... no cóż, taki nasz urok, który pokochać i zaakceptować trzeba :P Rewelacyjny post :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatni podpunkt -sto procent racji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Same siebie nie rozumiemy - jakie to życiowe! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny tekst! Zgadzam si x Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  7. strasznie stereotypowy wpis..

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis :) Chociaż niektóre nasze "wady"biorę z przymrużeniem oka:)

    OdpowiedzUsuń