czwartek, 23 listopada 2017

Książkowe podsumowanie października

foto: Empik


Czy Wam ten rok też "uciekł" tak jak mnie?
Niedawno jeszcze była wiosna, potem lato szybko przeminęło, odliczane czasem przed- i po urlopie. Już jesień panoszy się na stałe.
Wrzesień upłynął pod znakiem jednej, genialnej książki (recenzja TUTAJ) za to październik okazał się miksem trzech różnych, zarówno pod względem gatunku jak i poziomu literackiego.


Paulina Świst "Prokurator". Książka, która od wytrawnych czytelników zbiera okrutne cięgi na wszelkich forach i portalach - że jak harlequin, że kiepsko napisana, nierealna, że za dużo seksu, że zbyt wulgarna... I to wszystko niestety prawda, ale.. i tak pochłonęłam ją w dwa popołudnia :)
Bo to taki uroczy babski odmóżdżacz, coś a la polska Nora Roberts.
Ona jest piękną panią adwokat, on diabelnie przystojnym prokuratorem, a ich drogi krzyżują się, gdy Kinga, czyli główna bohaterka zmuszona zostaje do obrony przyrodniego brata, gangstera.
I zaczyna się akcja :)
Jeśli nie liczycie na literaturę wysokich lotów a jedynie dobrą, wciągającą zabawę z dreszczykiem, polecam!


Oj jak ja się z panią, pani Bonda męczę :)
Po zeszłorocznym "Pochłaniaczu" przeczytanym na urlopie w Grecji na rok zrobiłam sobie przerwę. W międzyczasie kupiłam trylogię, którą rozpoczyna "Sprawa Niny Frank".
W końcu sięgnęłam po nią w październiku i niestety utwierdzam się w przekonaniu, że fanką autorki nie zostanę.
Główny bohater to Hubert Meyer, profiler policyjny. Na podstawie wyglądu miejsca zbrodni tworzy portrety psychologiczne sprawców. Poznajemy go w momencie, gdy zostaje wezwany do domu znanej aktorki, Niny Frank, którą znaleziono brutalnie zamordowaną. Cała wiejska społeczność miejscowości, w której mieszkała gwiazda jest sprawą zbulwersowana, podejrzenia padają gęsto, co nie ułatwia pracy Meyerowi. Wkrótce też wychodzi na jaw mroczna przeszłość Niny, a raczej Agnieszki...
Książka napisana jest na poziomie, a jednak taki styl do mnie absolutnie nie trafia. Męczę się czytając.
Nie napiszę Wam, że nie polecam, bo Bonda ma wielu fanów i obiektywnie jest dobrą pisarką. Po prostu nie dla mnie, być może dla Was :)


JP Delaney "Lokatorka". Książka pisana z perspektywy dwóch kobiet - obecnej i poprzedniej lokatorki luksusowego domu w Londynie. Domu, którego wynajęcie obwarowane jest surowymi wymogami właściciela, zaś wszystko odbywa się na zasadzie castingu.
Tak trafia tam właśnie Jane, a poprzednio trafiła Emma. Jane żyje, Emma już nie... Obie kobiety bliźniaczo do siebie podobne, obie romansujące z przystojnym architektem, który jest autorem budynku... Obie zawikłane w sieć powiązań, których punktem kluczowym jest ów apartament.
Książka wciąga od pierwszych kartek, akcja toczy się wartko, zaś kolejne pomysły autora zaskakują. Z zakończeniem włącznie!
Polecam!!!

14 komentarzy:

  1. Za Bondą nie przepadam, o Prokuratorze słyszałam same złe opinie, ale ta Lokatorka co jakiś czas mi się gdzieś obija o uszy i chyba przeczytam w końcu :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz z tym "prokuratorem" to jest tak, że książka jest prosta i naiwna ale czyta się fajnie :)

      Usuń
  2. Bardzo zaciekawiłaś mnie tą ostatnią książka.
    Ja jeszcze nie miałam okazji czytać żadnej książki Bondy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lokatorka to najlepsza pozycja z tych trzech.

      Usuń
  3. ja się ostatnio zapuściłam pod względem książek - czas zżerają mi seriale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja odwrotnie, czytam a na seriale nie mam kompletnie czasu.

      Usuń
  4. "Sprawa Niny Frank" stoi na półce, jeszcze nie przeczytana, jeszcze nie pora na nią. Osobiście Bondę lubię, spodobał mi się "Pochłaniacz", jeszcze bardziej "Okularnik". Niestety "Lampiony" (przeczytane jakieś 3 dni temu) mnie trochę zmęczyły, nadmiar postaci o podobnych imionach czy ksywach, pomieszanie z poplątaniem, za dużo na raz, choć historia sama w sobie jest dobra. Ale oczywiście czekam kiedy pojawi się czwarty tom serii i jeszcze pani Bondy nie przekreślam.
    "Lokatorkę" mi sprzedałaś ;) Muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Bondy nie przekreślam bo mam kupione jeszcze 2 części, ale już "TYlko martwi nie kłamią" też się męczę,,,

      Usuń
  5. Nie czytałam tych książek, to zdecydowanie nie mój gust :) Chociaż wczoraj zamówiłam książkę Bondy, zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To przeczytam Lokatorkę ;) a męczyć się nie lubię ;) Buziaczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie książki to relaks i przyjemność, też nie lubię się męczyć :)

      Usuń
  7. a już myślałam, że tylko mnie Bonda męczy. Oj, męczy. kiedy zaczynam jakąś książkę, nie tylko Bondy i nie dotyczy to niej, to praktycznie zawsze kończę. nawet w mękach. Zawzięłam się, że to co mam, bo głownie pożyczyłam, to przeczytam. Ale nie kupię sama z siebie.

    OdpowiedzUsuń