niedziela, 28 grudnia 2014

5 powodów, dla których Święta są do bani...

foto:ironydesign.com


Niedawno pisałam, że w tym roku wyjątkowo czuję magię Bożego Narodzenia i ogarnia mnie wręcz szał na dekoracje z tym związane. Słowo "wyjątkowo" użyte zostało w owym tekście nie bez powodu, zaś moja świąteczna dekoromania minęła kilka godzin po tym, kiedy po wielkich porządkach powiesiłam światełka i bombki.
W ostatnim poście wspomniałam Wam również, że nie lubię tego okresu w roku, co w części czytelników wzbudziło spore zainteresowanie.. Bo tak naprawdę Święta Moi Drodzy są do bani!
Dlaczego?
Oto 5 powodów.

1. Marnotrawstwo czasu. Ogromne. Trzy dni totalnego nic-nie-robienia, oglądania po raz enty "Kevina", którego polsat wałkuje z uporem maniaka - bo nic lepszego nie ma w programie, i zastanawiania się, co w tym czasie mogłabym zrobić. Nie wiem jak u Was, tak to wygląda u mnie. Jestem człowiekiem, który uwielbia, gdy coś się dzieje, ciągły ruch mnie nakręca, nie lubię tkwić w miejscu i dla mnie taki długodystansowy marazm to tragedia. Oczywiście, spędzam czas z najbliższymi, ale jest to moja rodzina przez duże "R", nie tylko wspólne uśmiechy na zdjęciach, ale dużo miłości więc mamy ze sobą bliski kontakt przez cały rok. Nie musimy spędzać ze sobą czasu trzy dni ciągiem. A wiem, że dla przerażająco dużej liczby ludzi Święta to wizyty i spotkania z rodziną, której ani nie lubią, ani nie mają na to ochoty. Siedzą więc smętnie nad karpiem w galarecie, słuchając jak ciotka Janina po raz piąty powtarza, jak jej wnusio nauczył się siusiać do nocniczka a wujek Alfred łakomym wzrokiem pożera dekolt siedzącej naprzeciwko szwagierki. Sączą promile, żeby czas szybciej leciał a alkohol nieco przytłumił ten nadmiar familijnej "miłości" i marzą, żeby być GDZIE INDZIEJ.
A choćby człowiek chciał, nie da się. Wszystko pozamykane, Święta. I nie jest to zarzut do narodu pracującego w jakichś rozrywkowych przybytkach, gdzie można by spędzić czas, absolutnie. Im również należy się odpoczynek i wolne. To argument anty po prostu!

2. Obżarstwo, jeden z siedmiu grzechów głównych, paradoksalnie, popełniany przez 99% z Nas w Święta. Tak wiem, śmieszny powód, bo przecież nikt nikomu na siłę jedzenia nie wpycha. A jednak... Przyznajcie szczerze, potraficie się opanować, kiedy na stole stoi mnóstwo smakołyków i aż ślinka leci, żeby choć spróbować? Tak? To brawo, ja nie potrafię. Każdego roku powtarzam sobie, że tym razem się nie dam. Po czym moja Mama i Ciocia przyrządzają takie pyszności, iż po prostu nie można obok nich przejść obojętnie. A ponieważ dla mnie jedzenie to jeden z przejawów celebracji życia, nigdy nie mogę się pohamować. Dlatego właśnie nie lubię Świąt - łamią moją silną dietetyczną wolę :)

3. SMS-y z życzeniami. Nie wiem, jaki odsetek znajomych się teraz na mnie obrazi, zapewne duży... Ale prawda jest taka, że strasznie nie cierpię świątecznych wiadomości, a już tym bardziej z gatunku "wyślij do wszystkich".  Nawet na takowe nie odpisuję, wiem, niegrzecznie. Ale z ludźmi, z którymi mam kontakt na co dzień lub jestem blisko składam sobie życzenia na żywo, bądź i telefonicznie, ale wiem, że są szczere. Natomiast gdy dostaję życzenia od kogoś, z kim nie mam kontaktu przez cały rok lub wręcz latami, a tylko na Boże Narodzenie czy Wielkanoc przychodzi lakoniczny SMS, bawi mnie to niepomiernie. Bo na urodziny na przykład już owych życzeń nie uświadczysz, no chyba, że Facebook przypomni :) Gorzej, jeśli ktoś nie ma mnie w znajomych...

4. Ogólnoludzkie ogłupienie. Najprostsze i chyba najtrafniejsze określenie. Naród mniej więcej od połowy grudnia dostaje totalnej głupawki, a wystawy sklepowe atakują bombeczkami i reniferkami zaraz po Wszystkich Świętych.  Nie da się wejść do Lidla czy innej biedronki po bułki bez odstania swojego w wielkiej kolejce, a jak masz pecha kupisz czekoladowego Mikołaja, który po odwinięcie sreberka okazuje się niesprzedanym wielkanocnym królikiem po opakowaniowym tunningu... Rossmanny wszelkie przeżywają prawdziwe oblężenie, o galeriach handlowych nie wspomnę. Jeszcze potrafię zrozumieć przybytki spożywcze, wiadomo, żywność ma to do siebie, że lubi się psuć i ciężko zrobić zakupy świąteczne w październiku, ale ubrania? Zapędziłam się ja niemądra 21 grudnia do H&M, takiego tłumu nawet na wyprzedażach nie widziałam. Mierzą matki, mierzą córki, mierzą żony, mierzą kochanki. Faceci też mierzą, głównie wzrokiem swoje partnerki a widok mordu w ich oczach bezcenny. Ludzie, naprawdę przez cały rok chodzimy w starych łachmanach, a gdy pierwsza gwiazdka zabłyśnie musimy mieć koniecznie na sobie nową bluzkę czy spodnie?

5. Nietrafione prezenty. Te, które ja daję, żeby była jasność - bo w drugą stronę już od lat poszłam na łatwiznę i mniej lub bardziej subtelnie komunikuję, co chciałabym dostać. Natomiast zakup świątecznych podarunków dla całej rodziny to dla mnie duży problem. Bo ja uwielbiam dawać prezenty, ale jeszcze bardziej uwielbiam, kiedy są trafione. I zawsze mam problem - CO KUPIĆ? Z moimi najbliższymi celebrujemy Gwiazdkę, urodziny i imieniny więc wraz upływającym czasem robi się coraz większy problem... Ponieważ pozostałe wymienione "pozaświąteczne" okazje każdy członek mojej rodziny obchodzi w innej porze roku, jakoś potrafię wpaść na coś kreatywnego. Boże Narodzenie rozkłada mnie na łopatki, gdy zamiast jednego, muszę tych prezentów wymyślić pięć...

I jako bonus jeszcze, ale dość denerwujące mnie i ... mojego psa. Geniusze, którzy jeszcze przed Wigilią (nie wspominając o Sylwestrze!) odpalają wszelkie petardy, fajerwerki i inne produkujące hałas obiekty. Kto ma czworonoga wie, jak one to uwielbiają... Chowa się taka bieda po kątach, ogon podkulony i wielkie przerażone oczy. Często i człowieka potrafi to wystraszyć, zwłaszcza wieczorem lub nocą, kiedy słodko usypiasz i nagle pod blokiem słychać huk.

I już wiecie wszystko! Właśnie dlatego nie lubię Świąt... Kto chce, może od teraz mówić do mnie Grinch :)

43 komentarze:

  1. Zgadzam się z punktem 3,4 i bonusem:) Nie odpisuję na te durnowate wierszyki, ogólnoludzkie ogłupienie , szał kupowania prezentów a przy tym AGRESJA dla otaczających ich ludzi w sklepach mnie załamuje... A te petardy... Są beznadziejne. Nie tylko mój pies, ja sama wielokrotnie byłąm przerażona, gdy petarda wybuchła kilka metrów ode mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację widzisz o tym zapomniałam, ludzie w sklepach są agresywni przed świętami, spieszą się, walczą o ostatniego karpia :)

      Usuń
  2. Jak miałam 7 lat, wszystko wyglądalo inaczej. Był klimat i niesamowita, świąteczna aura. Teraz jest zupełnie inaczej, mało co czuję, podobnie jak Ty. Może to kwestia wieku?:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne tak, dla dzieci Święta mają największą magię!

      Usuń
  3. Muszę się z Tobą zgodzić, niestety albo stety okres przed świąteczny parę lat wstecz, był naprawdę prze zemnie wyczekiwany, zresztą jak i moich rodziców. Jednak od kilku lat, w moim rodzinnym domu wigilia to jakiś temat tabu, no ubieramy choinkę dosłownie na ostatni gwizdek bo w wigilie, jak i całe strojenie domu też w wigilie. Prezentów nie po darowujemy sobie w święta. A sama wigilia to niestety zupełnie szopka, i to mówię całkiem szczerze... Wigilie spędzamy z ciocią i bywa różnie.. Prezenty w większości przypadków to pomyłka, bo jak można 3 lata z rzędu kupować komplet: kalendarz, długopis, i jakiś kosmetyk. Albo kapcie i zestaw kosmetyków? Bądź alkohol i zestaw kosmetyków? Trochę to monotonne i dość przewidywalne według mnie. Sama wieczerza straciła swój urok, czas i swoją magię... Jadę na kolację świąteczną na 17:30 i wyczekuje kiedy wybije 21:30, żeby wracać do domu... Mam nadzieje,że ta cała magia świąt wróci, kiedy będę miała swoją rodzinę i będzie miło, rodzinnie a nie tak jak bywa to teraz.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to kwestia rodziny, czy po prostu tak mamy... Patrz poniżej komentarz Asi, ona ma dziecko i rodzinę i jakoś nie pała entuzjazmem...

      Usuń
  4. Zgadzam się z Tobą w 95%, ale mam dziecko i musze ten cyrk na kółkach ciągnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj 3. denerwuje mnie niemiłosiernie! również nawet nie odpisuję na wierszyk...

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja uwielbiam Święta, choć rozumiem, że nie każdy musi ulegać ich czarom.
    Ja lubię do tego stopnia, że chłonę je z całym tym kiczem, obżarstwem i nie do końca szczerymi uśmiechami.
    Odzywa się we mnie małe dziecko i na widok choinki uśmiecha mi się buzia:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewcia, cieszę się, ja jak widzisz mam inne zdanie na ten temat :) Czar straciły gdzieś na etapie końca liceum :)

      Usuń
  7. Nienawidzę smsów, odkładam sobie obowiązek odpisania na nie na wolną chwilę i przypominam sobie o nich tygodnie później ;p W tym roku pierwszy raz chyba odpisałem na każdą wiadomość ;p

    Natomiast obżarstwo... dla mnie rzecz wskazana <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nabiś, a ja nie znoszę składać życzeń sms-em i odpisywać. A Co do obżarstwa - zazdroszczę! :)

      Usuń
  8. A ja się z tym nie zgadzam Paulinko... Owszem, tłumy w sklepach też mnie denerwują, zdawkowych smsów z życzeniami już nie dostaję od kiedy przestałam na nie odpisywać :) Ale jednak mimo wszystko lubię Święta i to bardzo. Nie uważam, że święta to marnowanie czasu. Mimo, że spędzam je z najbliższą rodziną - mamą, bratem i chłopakiem (od czasu doc czasu inna rodzina) i też mam z nimi dobry kontakt na codzień, to jednak fajnie jest posiedzieć te trzy dni z nimi i nie myśleć o problemach, które czekają nas po Świętach.
    Ale rozumiem, że nie każdy czeka na te dni cały rok :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jezu, to wszystko prawda.
    W ogóle ludzie uwielbiają robić mnóstwo rzeczy z przyzwyczajenia - zakup karpia jest chyba jedną z takich spraw.
    Ani to nie jest smaczne (smaczne zimą karpie, to karpie zatorskie - za dwie dychy za kilogram, a nie w Tesco za za osiem za dwa..), ani to bezpieczne (na świątecznym obiedzie u Leszka niemal mi się wbiła ość z takiego w migdałek... nigdy, nigdy, nigdy więcej!!!! ość była taka jak mój palec!!!!)...

    w ogóle ja nie lubię być zmuszana do robienia czegoś w tym samym czasie, co inni - a Święta to taki czas.

    no i to poczucie winy, jeśli się nie wyda paru stów na zakupy.
    albo nie ulepi stu pierogów.
    bo się powinno niby, bo babcia wydawała, mama lepiła....

    moje kolejne Święta Bożego Narodzenia spędzam pod palmami - postanowione ;P
    przynajmniej znowu nie dostanę na Gwiazdkę pierdolca :>

    P.S. u mnie z nietrafieniem prezentów akurat problemu nie ma - od zawsze dajemy sobie drobiazgi.
    a mnie od zawsze wręcza się kopertę - lubię sama decydować o tym, czego mi potrzeba ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak nie jestem sama, bo przeglądam blogi i czytam komentarze, wychodzi na to, że tylko ja nie przepadam za Świętami. Tak jakby gdzieś był nakaz, że trzeba, a tym bardziej jak są dzieci :)

      Usuń
  10. Zgadzam się z wszystkimi punktami. Nie wiem kiedy i gdzie uleciał nam sens tego wydarzenia, ale niektóre sceny ze sklepów dowodzą, że prawdziwy sens Świąt dawno odszedł do lamusa!

    OdpowiedzUsuń
  11. mój pies też strasznie cierpi przez te petardy, zawsze chowa się do szafy biedaczek...

    OdpowiedzUsuń
  12. hahah!! Kochana to najlepszy świąteczny wpis jaki czytałam!
    ♡ ♡ ♡ ♡
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja lubię święta. Może dlatego, że wszystkie te sprawy, rzeczy o których piszesz schodzą u mnie na drugi plan. Oczywiście akceptuję taką rzeczywistości i sama w niej uczestniczę. Jednocześnie staram się dojrzeć się w Świętach ich duchowy wymiar, dla mnie to dość istotne. To prawda.Trochę się nam te wszystkie święta komercjalizują :-) ale cóż to pewnie znak czasu :-). Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekałam na taki wpis. Przecież Święta to przede wszystkim wydarzenie duchowe...chyba niewiele osób o tym pamięta..a reszta? to powinien być tylko dodatek, drugi plan..a jeśli ktoś nie lubi świąt, przecież nie musi ich obchodzić...

      Usuń
  14. Ja lubię wszystko to, co jest przed świętami: ozdoby w sklepach, zapach choinki, pieczenie pierniczków, świąteczne piosenki, ale samych świąt... nienawidzę. Od kiedy pamiętam kojarzą mi się ze złymi rzeczami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się z niczym nie kojarzą jako tak, po prostu nie lubię jako tak :)

      Usuń
  15. Hm, będę musiała dopisać na swoim blogu, że u Ciebie też można poczytać wypracowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam na Twoim blogu, trzymam kciuki i bardzo dziękuję za wyróżnienie!

      Usuń
    2. dzięki, sama widzisz, uczę się od najlepszych !

      Usuń
  16. Hmmm...a mi się wydaje, że to wszystko zależy od nas, od tego jak sobie te święta zorganizujemy. My w tym roku zostaliśmy w NL, bo niespodziewany wyjadz do Dubaju pokrzyżował nam trochę plany. Spędziliśmy bardzo miło czas, zrelaxowaliśmy się no i nie dostałam PIERDOLCA na gwiazdkę :)

    1. Nie zmarnowałam ani chwili. Wigilje zrobiłam u siebie, zapraszając jedynie teściów, a że ich uwielbiam to czas spedzilismy bardzo miło, na luzie i dużą ilością dobrego humoru. W drugi dzień poszliśmy na kolację do najbliższych przyjaciół wiec też było sympatycznie, bez uciążliwych tematów, spojrzeń itd. A w trzeci dzien inny znajomy miał urodziny wiec znowu miły wieczór. W ciągu dnia zrobiłam selekcje z wszystkich fotek z Dubaju, obrobiłam je i powoli kończe album, tak więc kawał roboty za mną. Nie obejrzałam ani jednego filmu, bo nie ogladam TV :) to dla mnie strata czasu.

    2. Obżarstwo też się da kontrolować. Poza obiadem na Wigilie nic nie gotowałam, nie piekłam ani nie smazyłam (poza pierniczkami). Ciast u mnie nikt nie je, a odgrzewanego miesa po prostu nie lubie. Karpia tez nie bylo. Byla za to pyszna sola, zieniaczki, kapusta, zupka grzybowa z grzankami i pyszny deser, to wszystko. Jedyna rzecz jaka zrobilam to salatka jarzynowa, bo bardzo lubie i robie ja w sumie tylko na swieta. U znajomych tez normalne obiady, wiec jedlismy w zasadzie tyle samo jak w kazdy inny dzien.

    3. Sms nie dostałam żadnego. Ani też nie wysłalam, nie mam tego w zwyczaju. Wysyłam za to kartki świąteczne, do tych co lubie :)

    4. Ogólne ogłupienie, no to się w NL też niestety udziela. Ale ja w tym nie biorę udziału. Kilka dni przed swietami zrobilam zakupy, takie normalne jak na weekend, bo przeciez sklep był tylko jeden dzien nieczynny. W wigilie wyskoczylam tylko do sklepu rybnego po zamowiona sole. Na kupowanie ciuchow przed swietami bym nie wpadla, bo przeciez zaraz po swietach beda 50% tansze, to po co przeplacac.

    5. Nietrafione prezenty. Z tym mam już spokój od kilku dobrych lat i to nie tylko z tymi świątecznymi. Wszyscy wiedza ze nie cierpie, nie znosze prezentów! I nikt mi ich nie daje. Jak cos potrzebuje to po prostu ide do sklepu i kupuje, nie musze czekac do świąt. A prezentem jest dla mnie każdy wyjazd i absolutnie nie potrzebuje innych. A rodzince kupuje to co sobie zażyczą.

    Jedynie na bonus niestety nie mamy wplywu, a szkoda. Jak dla mnie te cale fajerwerki powinny byc zabronione. W NL jest pod tym wzgledem jeszcze gorzej niz w PL. Petardy ( te co robia tylko wielkie bum) strzelaja juz od swiat do Sylwestra, a w sylwestra budza mnie najczesciej juz o 8 rano. Wg mnie pokazy sztucznych ogni powinny byc obslugiwane przez firmy pirotechniczne i powinni wycofac to dziadostwo z rynku, a za kazde samowolne uzycie powinny byc kary. No ale do tego nigdy nie dojdzie...wiec morzemy sobie tylko pomarzyc.

    No to sie rozpisalam :) Tak wiec Paulinko bierz sprawy w swoje ręce, przezywaj swieta tak ja tobie sie podoba, tak jak jest ci wygodnie, nie patrz na innych, nie daj sie porwac temu swiatecznemu ogłupieniu, a może polubisz świeta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marylko, fajnie, że Twoje święta były udane! W Polsce chyba jednak nadal zbyt duże przywiązanie do tradycji i ciężko z pewnymi sprawami walczyć, co nie znaczy, że nie można próbować :) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  17. Kiedyś nie lubiłam świąt w zasadzie z tych samych powodów które tu opisałaś ale doceniłam je gdy raz spędziłam je z dala od rodziny. Wigilia na "drugim końcu świata" bez rodziny była moją najsmutniejszą, a telefoniczna rozmowa z bliskimi wywołała potok łez trudny do opanowania, nigdy wcześniej ani później nie czułam się tak osamotniona (moim bliskim też łatwo z tym nie było), a myślałam że skoro nie lubię świąt to nawet fajnie że mnie ominą... Wtedy doceniłam ten cały świąteczny rozgardiasz, to całe wariactwo i nawet rujnowanie mojej diety. Święta są męczące ale ja nie narzekam, cieszę się że mogę w tym całym wariactwie uczestniczyć i na pewno z tego nie zrezygnuję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. obzarstwo!<3 drugi dzien sie nie moge ruszyc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja nawet w tym roku dałam radę, motywacją jest kiecka sylwestrowa :)

      Usuń
  19. Rękami i nogami się pod tym podpisuję!
    Święta powinny trwać 1 dzień max. w zupełności wystarczy...

    Ja bym jeszcze do listy dodała konieczność spędzania czasu z rodziną, non stop, bez przerwy

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też nie znoszę tych świątecznych smsów :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Blog świetny.. :)
    zapraszam do mojego :) całkiem świeży :)
    http://lookstyledance.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. w 100% zgadzam się z tymi wszystkimi punktami ! Zawsze po świętach się czuję jakbym miała 10 kilogramową :D

    OdpowiedzUsuń
  23. kochana to jest nas więcej! :) u mnie wszyscy się dziwią, że nie lubię świąt! nienawidzę szukać dla wszystkich prezentów chociaż mocnych postanowień, że kupię je dużo wcześniej to jakoś jeszcze mi się nie udała tego dokonać;) a to obżarstwo to obłęd! po świętach przez tydzień nie mogę jeść mięsa a ciasto to dopiero na drugi tydzień mi wchodzi:) jedno co mnie cieszy to to, że mam wszystkie dzieci koło siebie i zawsze jest wesoło :)

    http://lamodalena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal nie mogę patrzeć na ciasto :)

      Usuń
  24. Haha, super post, zgadzam się ze wszystkim :p
    Pozdrawiam Cię serdecznie, http://juliet-monroe.blogspot.com/ KLIK :))

    OdpowiedzUsuń