czwartek, 29 stycznia 2015

5 faktów, których nie wiecie o See Bloggers!


See Bloggers to odbywająca się cyklicznie impreza, gromadząca całą blogosferę, a więc tych piszących o wszystkim i pod kątem wszystkiego - mody, kosmetyków, rodzicielstwa, podróży, social mediów... Ramy wiekowe elastyczne, od ludzi młodych ciałem, do młodych bardziej duchem, z pasją i zaangażowaniem tworzących swoją przestrzeń w internecie.
Nie każdy jednak był, nie każdy o tym słyszał, dlatego przedstawię Wam relację, będzie beczka miodu, będzie i łyżka dziegciu, bo nigdy nie jest idealnie...

Po pierwsze - organizacja. Wielkie pokłony dla ekipy SB, ogarnąć prawie trzy setki ludzi głodnych wrażeń i nowych informacji to duża rzecz. Impreza odbyła się na terenie Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego w Gdyni - nowoczesny obiekt, łatwy do zlokalizowania, tuż przy stacji SKM. Rejestracja bardzo sprawna, a zaraz za nią stoisko z pyszną Bubble Tea - smakową herbatą z dodatkiem żelków i innych pyszności (foto powyżej), dla uczestników gratis. Mieliśmy do dyspozycji jedną część kompleksu więc nawet osoby, które w danej chwili nie szły na warsztaty czy wykłady miały możliwość wygodnie usiąść, porozmawiać, napić się kawy czy herbaty lub zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia w foto-budce.
Gdzie więc ten dziegieć? Zafundowali go sami uczestnicy - chętnych było wielu i nie każdy dostał akredytację na imprezę. Tymczasem pomimo próśb organizatorów, by poinformować, jeśli ktoś nie dotrze (wiadomo, życie, różne wypadki chodzą po ludziach) leżała sobie garść nieodebranych identyfikatorów... BEZNADZIEJNE podejście - zabieranie miejsca komuś innemu, po czym olewanie całej imprezy.

Punkt drugi, czyli warsztaty. Tutaj mam mały niedosyt. Organizowane były w jednym czasie więc chcąc iść na jedne automatycznie wypadałam z drugich, poza tym liczba miejsc na każdych mocno ograniczona. Również sama forma zdobycia biletów przez aplikację, zawieszającą się w momencie rozpoczęcia zapisów też troszkę kłopotliwa. Mnie na szczęście udało się uczestniczyć w tych zajęciach, na których najbardziej mi zależało - copywrighting z Piotrem Buckim, Organique i kosmetyki naturalne oraz FM Group i wiosenny makijaż.
Dodać należy, iż ciągle odbywały się również otwarte panele tematyczne dla wszystkich seebloggerów więc kto miał mniej szczęścia i nie dostał się na warsztaty, mógł uczestniczyć w panelach lub też w konkursie na najpiękniejszą kanapkę, bowiem Lidl zadbał o takie atrakcje, a ich stanowisko cieszyło się wielkim powodzeniem. Można było przygotować sandwicza z dowolnymi dodatkami, którego po sfotografowaniu z przyjemnością konsumowano :)
I w tym punkcie warsztatowym piekielni okazali się blogerzy - zapisywanie się na wszystko jak popadnie a potem oddawanie biletów na forum "bo mi się klepnęło i mam 3 na to samo" lub "w tym czasie jest xxx, wolę iść na tamte". Albo gorzej, po prostu nie przychodzenie i okazywało się, że w grupie brakuje np. 7 osób - tak było na mojej turze z FM Group.



Trzy - atmosfera. Miło, rodzinnie, z uśmiechem, obcy ludzie pozdrawiali się, poznawali na żywo Ci, którzy znali się jedynie z sieci. Ja po półtora roku miałam znów okazję spotkać się z Emilką z bloga Emily Imagination, z którą poznałyśmy się na wyjeździe z Figurą w 2013 roku. Tutaj więc minusów nie będzie!!!


Afterparty to numer cztery. Impreza w klubie Coco w Gdyni, nazwa zobowiązuje więc były stroje w stylu Coco Chanel, a o dobry humor zadbał Grant's Whisky. After toczył się swoim życiem - tańce, szaleństwa, zabawa, ale wszystko na wysokim poziomie. Celowo o tym wspominam, bo na tego typu party z darmowymi drinkami bywa różnie, jako były pracownik korpo widziałam wiele, łącznie z wzywaniem pogotowia do nieprzytomnych :) Jednak brać blogerska jak widać potrafi pokazać klasę.
Co mi się bardzo nie spodobało? Zachowanie hostów z Grant's. Prowadzili oni konkursy zręcznościowe i zabawiali gości. Dwóch panów stojących koło nas dość lekceważąco traktowało uczestników - wiecie - porozumiewawcze spojrzenia, głupie uśmieszki i teksty w stylu "banda idiotów", tak by blogerzy nie słyszeli. Nasza grupka słyszała. Oczywiście zwróciłam im uwagę, bez większego efektu. Duży niesmak, zero profesjonalizmu.


Na koniec, piątka. I tutaj podsumowujące stwierdzenie - żałuję, że tak krótko! Jak pisałam w poprzednim poście, przy okazji wyjazdu spełniłam dodatkowo jedno z małych marzeń - spacer nad morzem zimą więc satysfakcja jest podwójna. Nie przepraszam, potrójna - końcówka wyprzedaży w Galerii Bałtyckiej, czego efektem jest obłędna czerwona nerka z River Island, wymarzona beżowa spódnica z Zary oraz skórzane botki z H&M, wszystko za mniej niż 150 zł w sumie! Żadnej z tych rzeczy nie było w częstochowskich salonach sieciówek, a sklepu RI nie ma w ogóle, dlatego wiedziałyśmy, że Bałtycką zaliczyć musimy. Nie to, że z nas takie zakupoholiczki, że żadnej galerii nie przepuścimy, ale okazję trzeba wykorzystać :) Gwoli wyjaśnienia!

I... co dalej? Relacja w miarę dokładna, wszystko na fotkach, a mnie pozostaje czekać do edycji lipcowej i mieć nadzieję, że również dostanę akredytację. Bardzo na to liczę, bo spędzić weekend w tak zacnym gronie to sama przyjemność!



17 komentarzy:

  1. a ja nawet nie wiedziałam, że takie coś istnieje!! Dobrze, że piszesz!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że się poznałyśmy! Jesteś przemiła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i wzajemnie Aniu! Mam również nadzieję, że jeszcze będzie okazja, jak tylko zawitacie do Częstochowy pisz, idziemy na kawkę!

      Usuń
  3. perfekcyjnie to wszystko opisałaś ! i też niemiłosiernie w życiu wkurzają mnie osoby, które na "coś" się umawiają, a potem olewają sprawę...czysty koszmar, nie potrafię zrozumieć takiego zachowania, tym bardziej, tak jak piszesz na ich miejsce jest mnóstwo innych osób. Totalna nieodpowiedzialność !

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, moja naftalinowa współlokatorko :)

      Usuń
  5. Widzę, że mamy podobne spostrzeżenia, ach ci blogerzy tacy nieogarnięci jak bym wiedziała o pustych miejscach na fm to też bym chętnie poszła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, to chyba odczucia większości, zachowanie nie bardzo poważne, blokowanie miejsca innym chętnym. Natomiast cieszy mnie bardzo, że znów udało Nam się spotkać, oby częściej i na spokojnie, przy kawie! Może się kiedyś wybierzmy w Wasze rejony, zapraszamy też do Nas :)

      Usuń
  6. Mam nadzieję, że kiedyś się wszystkie spotkamy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. aż żałuję,że nie mogłam tam dotrzeć, ale na następnym koniecznie się zjawie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. swietne sa takie inicjatywy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna relacja! Bardzo chciałabym kiedyś jechać na SB... szkoda tylko, że niektórzy tak nieodpowiedzialnie bookują miejsca, a potem nic z tego nie wychodzi :/ Tak czy siak, fajnie poczytać i pooglądac fotki na blogach...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam o tej imprezie nigdy. Szkoda, chętnie bym pojechała, może następnym razem. Zawsze jest z w tym właśnie zimowym okresie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, co pół roku, najlbliższa edycja w lipcu :)

      Usuń
  11. Wkurzyłam się na kolesi od drinków! Ach, nie lubię takiego klasyfikowania! Nie znasz, nie oceniaj!

    Następnym razem chcę tam koniecznie jechać! Tylko, że ja zawsze się dowiaduję po fakcie :P

    OdpowiedzUsuń