czwartek, 23 października 2014

Perfect life...


Źródło: www.richscholar.com

Prowadzę bloga już bardzo długo. Zaczynałam od zdjęć, które wyglądały jak robione kalkulatorem, potem coraz bardziej wciągając się w blogowanie, kupiłam cyfrówkę, potem lustrzankę. Obecnie zdjęcia są na dobrym poziomie, a nawet doskonałym, gdy robią je zaprzyjaźnieni fotografowie- profesjonaliści. Tutaj jest wielki progres. Stylizacje to jednak nadal ubrania z mojej szafy, to, co noszę na co dzień, od święta, do pracy, na imprezy, na spotkania. Jednym się mój styl podoba, innym nie. To jednak nadal jestem ja a blog to kawałek mojego życia i mojej codzienności. Blogowanie daje mi wiele radości, dzięki temu byłam na kilku fajnych imprezach i poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi z całej Polski.
I z lekkim przerażeniem patrzę na to, co dzieje się w blogosferze. Zostałam chyba w tyle, bo nie mam IDEALNEGO życia jak z plakatu reklamowego. A raczej nie przedstawiam tego na blogu jako IDEALNEGO życia.
Moje mieszkanie jest w tonacji beżu i brązu, a nie sterylnej bieli i szarości, na stoliku nie stoją tulipany, nie czytam Vogue do śniadania i nie śpię w pościeli z egipskiej bawełny.
Dalej - nie pijam kawy ze Starbucks więc naczynka z logo na fotce nie uświadczysz. Wprawdzie miałam okazję spróbować w Gdańsku ( w Częstochowie lokalu brak) ale jakoś mnie nie kusiło. Jak myślicie, może powinnam kupić i potem sobie kubeczek nosić na zdjęciach?
Owo śniadanie (bez Vogue, za to przeważnie przy komputerze albo z książka) to również nie puszyste croissanty z francuskiej piekarni i cappucino z serduszkiem z pianki. Ewentualnie jak w filmie "Bruce Wszechmogący" - kawa prosto od Kolumbijczyka, który pojawił się za oknem - świeżo mielona i parzona, prawie że z krzaczka! Niestety, jadam kanapki, jajecznicę i inne serki wiejski. Z herbatą, czarną, słodzoną, napojem jakże pospolitym.
Ubrania nabywam najczęściej na wyprzedażach albo w ulubionym sh, no chyba, że mnie coś zachwyci w nowej kolekcji. Rzadko jednak kupuję, bo co mnie naprawdę porywa wisi w sklepach, do których nawet nie wchodzę bo cena bluzki czy spódnicy ma trzy zera. Tudzież sklepów owych nie ma nawet w moim mieście.
Widzicie mnie w tym, co noszę, nie wypożyczam tylko do zdjęć, lub też nie kupuję i nie oddaję po sesji. Stylówki i fotki byłyby świetne, fakt, szkoda tylko, że ciuchy wrócą na wieszak sklepowy i w markecie na zakupach mnie w tym już nie spotkasz.
Ubieram to, co mi się podoba i w czym dobrze wyglądam, a nie to co, jest akurat najmodniejsze. Fajnie jest podążać za trendami, owszem, też się staram, ale nie kupię tylko dlatego, że "na czasie". Już wielokrotnie słyszałam, że teraz blogerki są jak klony, jakaś słynna typu Blonde Salad coś nosi, nagle muszą mieć wszystkie (oczywiście kopie od Chińczyka lub z Allegro). Z tą różnicą właśnie, że ona ma oryginały.
Mam alergię na podróbki, a już Louis Vuitton w szczególności. Fakt, ciężko teraz kupić coś, co nie jest inspirowane jakimś znanym projektantem, bo sieciówki same wypuszczają takie kolekcje. Ale jak widzę kogoś z torebką w logo LV - jeszcze model, który nawet nie istnieje - albo w koszulce z napisem Celine czy Balmain - ewidentnej kopii, śmiać mi się chce. Po co udawać, że się nosi coś, na co człowiek nie stać? Lepszy H&M czy inna Zara niż chiński Dior!

I wychodzi na to, że wszystko robię źle! Oglądam blogi, śledzę profile na FB i Instagramie i według wszelkich prawideł kurde żyję nieidealnie!

Wybaczcie, nie wierzę, że nagle wszystkie czytają Vogue na zmianę z książkami Murakami'ego, w kosmetyczkach noszą tylko najdroższe perfumy, malują usta błyszczkami od Diora i jadają w modnych restauracjach i kawiarniach. Naprawdę tylko zdrowe sałatki i inne frykasy popijane Perrier'em? Paznokcie koniecznie hybrydy w kolorowe wzorki? Codziennie świeże kwiaty w wazonie z weneckiego szkła? Szpilki jak sztylety od Zanotti przez 24 godziny na dobę, czy to zakupy, impreza czy spacer po parku?
Chyba coś się zaczyna zapętlać, skoro próbujemy przedstawiać swoje życie jak obrazek z gazety.
Powiecie, że zazdrość przeze mnie przemawia. Nie, nie o to chodzi. Pewnie, nie pogardziłabym milionem dolarów od złotej rybki czy pana Lotto i pewnie wtedy kupiłabym ten błyszczyk Diora i może nawet pościel z egipskiej bawełny...
Ale AUTENTYCZNOŚĆ, oto słowo klucz.
Lubię stronę Kasi T., jej stylizacje, relacje z wyjazdów, wystrój domu, bo wiem, że to prawdziwe, to jej normalność, stać ją na to i tak żyje. Tymczasem znam i obserwuję od dawna wiele blogów, które chyba tą autentyczność tracą. Próbują pokazywać nie swoją rzeczywistość, papierowo-gazetowy świat i życie-prawie-idealne, okraszone jednak ubraniami ze współprac z chińskimi sklepami internetowymi i tanimi butami z polskich. Nie mam nic przeciwko takim sklepom, żeby była jasność, o ile nie oferują podróbek a osoba, która rzeczy na blogu prezentuje nie udaje kogoś, kim nie jest.
Dziewczyny, mnóstwo Was lubię, cenię to co robicie, nie dajmy się wpędzić w jakieś błędne koło. Każda z Nas jest wyjątkowa, ma swój styl i to powinna pokazywać, bo wzorce kreowane przez media to tylko fotoshopowe maski, wygładzone, dopieszczone, IDEALNE.
A przecież ideały w prawdziwym życiu po prostu nie istnieją.

źródło: www.justalittlenutty.com

46 komentarzy:

  1. Dziewczyny się na oglądają takiego idealnego życia innych i potem załamka, a nie ma co się oszukiwać, że media lubią koloryzować takie rzeczy, a ludzie pokazywać coś innego, kolorowego i bajecznego niż szaro rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama prawda, zresztą swojego czasu popełniłam podobny tekst.
    Więc pod Twoimi słowami podpisuję w pełni!
    Nawet nie rozwinę specjalnie tego komentarza, bo byłoby to skopiowanie Twoich słów. Także jedynie przychylę się do apelu o autentyczność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewcia, Twój post mnie zainspirował w dużym stopniu!

      Usuń
  3. O jejku! No uwielbiam Cię! Masz takie samo podejście jak ja. Spoko, mam jeszcze gorzej- mam telefon najgorszy wśród znajomych (wolę wydać na karnet na sqasha), meble mam pomarańczowe (brąz jest bliższy bieli), a kawę pije z mojego zwykłego ekspresu, w dodatku pianke ubijam sama hehehe.
    Całuję :*.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też chce się śmiać z tego życia na pokaz i lansowania się markami na siłę. To wręcz śmieszne, komiczne. Niektóre zdjęcia są zbyt wyidealizowane i nie przedstawiają realnego życia osób, które je publikują, ale cóż na to poradzić.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie się czytało :)
    Grunt to być sobą i doceniać to co się ma, a nie oglądać się za tym co mają inni.
    Na co mi np 12-sto centymetrowe szpilki skoro nie umiem chodzić w tak wysokich butach i bym się w nich tylko męczyła? A nie, sorry... Zapewne leżałyby tylko w szafie i się kurzyły. - Co z tego, że wyglądałyby nieziemsko skoro nie mogłabym ich nosić? A nie nosiłabym na pewno. Od szpilek wolę buty na słupkowym obcasie- nawet jeśli jest wyższy to na pewno stabilniejszy i wiem, że kostki sobie nie skręcę ;)
    I na co mi błyszczyk Diora skoro na rynku jest dostępnych mnóstwo innych marek, które w swej ofercie mają praktycznie to samo. Bo co? Bo Dior czy YSL czy inne Chanel? - płaci się za markę, przepłaca tak naprawdę.
    Czytanie Vogue czy Elle... Tak... czasami lubię sobie przekartkować i zobaczyć co tam ciekawego. Ale głównie jest tak, że tylko oglądam zdjęcia bo rzadko trafi się w tych gazetach coś ciekawego do poczytania, dlatego nie czytam i nie kupuję nowych numerów co miesiąc :P
    Dziś moje śniadanie wyglądało tak: herbata i bułki z jajecznicą - zdjęcie wylądowało na instagramie. Daleko mu do idealnego, pięknego paryskiego śniadanka na tarasie. I co z tego?
    Dla mnie chwile kiedy mogę sobie dłużej poleżeć w łóżku i leniwie zjeść takie o byle jakie śniadanie są idealne!

    Pozdrawiam wszystkich myślących podobnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciężko stylowo przypasować każdemu i nie ważne czy chodzi o ciuchy, styl pisania, czy bycia. Najważniejsze dla mnie to być sobą, a nie próbować przypasować całemu światu.
    PS. Ja Twój styl podziwiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Trudno się nie zgodzić. Według mnie idealne blogi (przepraszam portale) modowe (wróć, lajfstajlowe) przypominające Elle kompletnie zatraciły swoją duszę. Blog z założenia ma być kreatywny, ale nie perfekcyjny, bo ta sterylność zabija właśnie to, co najważniejsze. Nie bez powodu kilka lat temu ludzie pokochali blogosferę. Przecież pięknych gazet im nie brakowało. Po prostu nie tego szukali. W tym momencie dziewczyny już się w te nieistniejące ideały, które kompletnie nie mają nic wspólnego z codziennością i kreatywnością zamieniły. Efekt jest taki, że ich popularność podtrzymują już tylko pudelkowe afery ;) Nie ma co się oglądać na innych, tylko robić swoje - to moja mała dewiza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Paula!!! Fantastycznie to ujęłaś! Czytało mi się to bardzo miło, i co chwile miałam lekki uśmiech na twarzy!
    Tak wiele tego wokół nas! Pozostawię resztę dla siebie, ale wspaniały post dobrze napisane!

    Jestem pod wrażeniem :*

    Całuję

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja myślę, że należy jednak rozgraniczyć blogi osobiste, które pokazują codzienność i modę taką swoją, własną od tych, które mają za zadanie pokazać modę TOP. W takich blogach nie dziwię się, że nawet ubrania są wypożyczone. To tak jak z modelkami do sesji, a potem wracają do swojej rzeczywistości. Trochę mnie zaskoczyłaś blogiem Kasi T. Można go lubić i nie lubić jednak właśnie ten blog nie jest dla mnie autentyczny. To są prawdziwe sesje z modelingu i sztab ludzi, który nad tym pracuje a każdy detal jest doskonale przemyślany marketingowo - ale to tylko moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz dla mnie Kasia jest autentyczna, bo ona NAPRAWDĘ tak żyje, jest znana i niczego nie udaje, ubiera się w rzeczy z bloga, pokazuje swój dom, podróżuje, ale stać ją na to.

      Usuń
    2. Właśnie mam wrażenie, że to nie jej dom tylko miejsca wystylizowane na potrzeby sesji zdjęciowej. Zresztą prasa już nie raz się rozpisywała nad sztabem ludzi, który pracuje dla tego bloga. Jakość każdego zdjęcia jest perfekcyjna, sesje zdjęciowe również. Trzeba jednak zrozumieć, że akurat ten blog "rządzi" się innymi prawami i ten blog to nie hobby (jak u większości blogerów) ale praca i źródło dochodów. Oczywiście szanuję Twoje zdanie :)

      Usuń
  10. "czekam" tylko aż Ci się od kogoś dostanie - ale nie, Panna F. zwana Reklamelką chyba do Ciebie nie zagląda, to nikt Cię od plebsu nie wyzwie :>

    Moja Droga!
    Ty to chociaż ładna jesteś, to wszystko masz usprawiedliwione - ja się ostatnio dowiedziałam, że nie dość, że jestem ze wsi (no bez jaj, całkiem spory ten mój Zgierz... a poza tym i tak właściwie w Łodzi mieszkam ;P), że jestem biedna (do korpo mnie nikt nie weźmie, angielski mi leży, ale hajs mi się zgadza, coś tam zawsze uciułam, coś gdzieś na zleceniach podgonię, o podwyżkę Szefową poproszę... mnie z moim stanem konta dobrze, na Korsa nie zbieram, po co mi więcej?), to jeszcze mam ryj jak idź stąd i wróć za wiele lat.
    Także tego, Paulina - inni mają gorzej, pamiętaj..... :>

    a tak poważnie - ludzie lubią się oszukiwać.
    to chyba stąd ten cały cyrk.
    tak myślę.
    tyle że im kiedyś ta bańka pęknie.
    a Ty będziesz miała nadal swoje życie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do panny F. też nie zaglądam więc jesteśmy kwita, a za obrażanie i wyzywanie od plebsu to są paragrafy :)
      Kochana, co do hejtów, i mnie się zdarzały, ja na przykład podobno za stara jestem na prowadzenie bloga, to zajęcie dla nastolatek :)

      Usuń
    2. ale u mnie to nie są hejty blogowe - to są "ciekawostki" jakie podsłuchuję na uczelni, na przykład - w toalecie, kiedy nikt nie wie, że w niej jestem i postanawia sobie o mnie porozmawiać ;)

      Usuń
  11. Masz oczywiście rację, aczkolwiek niekoniecznie. Są osoby, które muszą świecić światłem odbitym, i niech im tam. Podróbki marek to tochę jak podrabianie swojego życia, ale jeżeli ktoś to kocha, bo jedyną formą kreowania siebie jest naśladownictwo, lepsze, gorsze, ale jednak, to co z tego? Zatracają się w tym, bo tylko taką formę wyrazu mogą jakkolwiek przyswoić w swoim własnym, wykreowanym sztucznie świecie. Poważnie mogą je potraktować wyłącznie nastoletnie dziewczynki, potem nawet one widzą brak autentyzmu.
    Nie powinnaś sie tym wszystkim frustrować, bo świat żeruje na podróbkach, np, muzycznych, filmowych, modowych, czemu wiec nie mogłoby być również udawanego życia prywatnego, całkowicie wypranego z prawdy, ale za to jakże estetycznego? Ty jesteś sobą, i wcale nie musisz sie wszystkim podobać, bo to nawet niemożliwe. Uważasz siebie za bardziej siermiężną odmianę blogerki modowej? I dobrze. Tak też powinno być, dzięki temu taka jak Ty jest tylko jedna dziewczyna, czyli właśnie Ty. Mam jakieś takie wewnętrzne przekonanie, że u Ciebie zawsze znajdę urodę, fajne ciuchy, a przede wszystkim wpisy na wysokim, niepodrabianym, właściwym tylko Tobie poziomie. I jeszcze jedno, zawsze czytając Ciebie odnoszę wrażenie, że tam, po drugiej stronie jest dobry, wrażliwy, mądry człowiek. No i gitara!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, aczkolwiek nie czuję się siermiężna czy gorsza, po prostu stwierdzam fakty, bo źle się dzieje w blogosferze.

      Usuń
  12. Właśnie dlatego lubię Twój blog bo jesteś autentyczna, nie udajesz kogoś kim nie jesteś, nie stawiasz siebie ponad swoich czytelników , po prostu jesteś fajną normalną dziewczyną :) Niestety pozerek w blogosferze jest coraz więcej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Święte słowa Paulina! Ja jestem nadal "młoda" w tym naszym świecie i czasami przeraża mnie ta powszechna idealność i trochę dołuje, że ja taka nie jestem... Ale przecież masz rację, nikt nie jest idealny. Jeżeli już chcemy pokazywać coś od siebie - nasze ubrania, kosmetyki, które używamy, dekoracje czy po prostu swoje życie to niech to będzie prawda a nie fikcja wymyślona na potrzeby posta.

    Buziaki dla Ciebie za ten post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buziak i do zobaczenia na spotkaniu :)

      Usuń
  14. Co by tu jeszcze dodac...hmmm. No i to by bylo na tyle w temacie;)
    Tylko z Kasia T. sie nie zgadzam - robilam kilka podejsc do tego bloga - niestety nie przekonal mnie... Wymienilabym wiele trafniejszych przykladow autentycznosci blogowych osobowosci. Ale ja "za mloda" jestem, moze sie nie znam...;)
    Pozdrawiam Cie serdecznie Paulinko!! Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, mnie się akurat Kasia nasunęła, bo śledzę jej blog od początku i nie ukrywam, lubię. Natomiast rozumiem i szanuję, że masz odmienne zdanie :) Pozdrowienia Aniu!

      Usuń
    2. No to Aniu mamy podobne zdanie:)

      Usuń
  15. Oj, zdaje się, że mocno Cię frustruje ten wszechobecny kicz i brak autentyczności :) Jestem na Twoim blogu od dawna, lubię ten powiew elegancji w Twoim wydaniu, prawdziwie prezentowane życie, ale ostatnio mam wrażenie, że w krytyce sama jakby wpadasz w pułapkę perfect life. Przecież każdy z nas dąży do poprawy jakości swojego życia ( i samopoczucie też), a jeśli czasem- nie mówię, że zawsze, chce się poczuć odrobinę luksusu, nawet kosztem oryginalności na metce koszulki, to ja to rozumiem. Patrząc na włoskie kobiety z dumą noszące torebki LV made in china to uśmiecham się, właśnie dlatego, że są autentyczne! Przeciętnej Polki, ba- Europejki nie stać na światowe marki. Ale co w tym złego, że ubierają nas sieciówki albo że kupujemy w "wiejskich sklepikach" czy allegro- jak ja- rzeczy bez renomowanej nazwy? Nie wstydzę się tego, tak samo, że na blogu jestem na etapie "kalkulatora", bo pokazuję rzeczywistość. Tak samo jak Ty, nie kupuję i nie ubieram się pod bloga czy publiczkę, a to co pokazuję nie jest efektem krępującej współpracy. Każdy ma swoje życie, o tym należy pamiętać. Jeszcze raz podkreślę, jesteś wspaniała i bardzo lubię tu zaglądać, bo podziwiam Cię za to jaka jesteś, a nie jaka chciałabyś być. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alez zupełnie źle mnie zrozumiałaś, ja nie mam nic przeciw sieciówkom, czy zwykłym butikom, mnie frustrują podróby, oferowane przez niektóre tego typu przybytki. Napisałam przecież, że lepszy H&M niż chiński "Dior".

      Usuń
  16. podpisuję się pod tym każdą częścią swojego ciała!

    OdpowiedzUsuń
  17. Całkowicie pojmuję co chciałaś przekazać i zgadzam sie w 100000%. Trzeba się w dzisiejszych czasach mocno pilnować jak człowiek ma skłonności do łapania dołów z powodu 'perfekcyjności' innych, mimo tego, że wie, że tak na prawdę ich życie wcale tak kolorowo caly czas nie musi wyglądać... Ja lubię patrzeć na opisane przez Ciebie 'idealne śniadanka' itp, w sumie bardziej ze względów estetycznych, bo po prostu delektuję się dobrym kadrem, kolorami i estetyką. Ciuchy też kupuję po to by w nich chodzić, coś tylko do zdjęć ostatnio zdarza mi się kupić kiedy myślę o fotografii produktów na bloga ;p Jakieś ozdoby czy coś, ale to już inna bajka, trzeba jakoś urozmaicić zdjęcia :p A co do tej perfekcyjności jeszcze, to nie takie proste, bo każdy z nas dąży do tego by być jeszcze lepszym. No tak, tylko trzeba pamiętać o najważniejszych kwestiach mimo wszystko i czasem trzepnąć się w łeb jeżeli na siłę chcemy być lepsi i zadać pytanie - czy to mi NAPRAWDĘ do szczęścia potrzebne? :)
    Ech, ale Wiesz co, tak odbiegając to bardzo się cieszę, że się poznałyśmy i spędziłyśmy razem trochę dobrego czasu :) Teraz rozdzieliło nas morze ale przyznam się, że często zdarza mi sie z uśmiechem na twarzy wspominać 'stare czasy' i trochę mi się przy tym też smutno robi, że nie mogę być tam. Ale nie można mieć wszystkiego. Taka mi się sentymentalna dygresja wtrąciła;p Rób co robisz, bądź jaka jesteś, bo super z Ciebie babka :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, wszyscy myślą, że ja łapię doły z tego powodu, a mnie to śmieszy przede wszystkim! Ten teskt jest ironiczny :) A co do dążenia do bycia lepszy, jak najbardziej, ja tego nie neguję! Też do tego dążę! CHodzi mi o wrzucanie "plastikowych" fotek, kiedy wiem, że ludzie nie zawsze siedzą przy Vogue i croissantach przy śniadaniu :) To wstyd wrzucić foto kawy i jajecznicy? Bo nie wierzę, że takowej nie jadają, czy też zwykłych kanapek. O to mi chodzi, o publikowanie obrazków sztucznych i przesłodzonych na maksa.

      Usuń
  18. wow, Paulina, po prostu wyjęłaś mi te słowa z ust! A wiesz co mnie jeszcze rozwala? Przykładowo blogerka X dostaje coś od firmy Y i wstawia na Instagramie zdjęcie tego czegoś i pisze z takim uwielbieniem "OMATKOBOSKOKOCHANODZIĘKUJĘBARDZOFIRMOY". Normalnie ręce mi opadają :P Ale chyba tylko mnie to irytuje... Masz rację, kreujemy swoje życie na idealne. Choć w większości przypadków takie nie jest. I powiem Ci szczerze, że ja też wpadam w to błędne koło, bo też chciałabym mieć takie "idealne" życie. Ale czy coś takiego istnieje? Czy Maffashion, Jess etc. mają idealne życie? Na pewno im się udało, na pewno jeżdżą na piękne wycieczki, ale cóż mi oceniać... nie wiem jak wygląda ich prawdziwe życie a nie to pokazane na intagramie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ to jest błędne koło, ja też się chwilami łapię na tym, że powinnam inaczej, zaczynam kombinować i dopiero po chwili przychodzi refleksja - halo, to nie moja rzeczywistość!

      Usuń
  19. Zgadzam się z Tobą w 100%, ja też z racji tego że urodziłam synka tez obserwuję inne blogi niż tylko modowe również te "rodzicielskie" ;). Jezu....żygam normalnie jak wszystkie mają identyczne, właśnie śnieżnobiało szaro skandynawskie pokoje dla swoich dzieci. Ja jak byłam dzieckiem takiego bym nie chciała, dlatego mój syn ma pokój wymalowany na kolorowo, i od kiedy mu zmieniłam wystrój nie chce z niego wyłaził a wręcz mnie wyrzuca :D....nie jestem jakimś nie wiadomo wielce czytanym blogiem, ale mam swoich czytelników, którzy właśnie lubią mnie za to że pokazuję co naprawdę robię np. biegam ( w butach z decathlona za 59zł ) je zdze na rowerze ( za 600zł a fotelik mam po siostrze) a dziewczyny piszą że dzięki mnie właśnie zaczęły żyć na "sportowo" i to mnie cieszy :). Stać mnie i na markowe ciuchy i na kawę w starbuksie ;)( zresztą nawet jak zerkniesz na insta to zobaczysz że Misiol z tata na mnie w nim czekali dzisiaj, ale do wyboru był jeszcze tylko w pobliżu mc donalds ;) ), ale uważam że markowe ciuchy i wyglądanie jak milion innych blogów, to nie jest to co ja ubieranie się wg własnego stylu, niestety, wiele osób o tym zapomniało:(

    OdpowiedzUsuń
  20. dużo prawdy ale z tymi ciuchami pożyczanymi to ja bym sie nie czepiała bo cóż to złego ze dla rozwoju bloga wypożyczę bo mam pomysł na to ale mnie nie stać - ja pożyczyłam koszule od mojej kolezanki Anki hahah bo akurat mi przypasowała, mnie bawi jeszcze jedno - te zdrowe śniadania i w ogole diety itp a potem hipsterskie hamburgery ociekające kaloria i te foty z hu... wie kim i friends hahahah a słowa na FW pewnie nie zamienili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rasz, ja czasem też pożyczam ciuchy czy od Mamy czy od kumpelek, spoko, ale niektóre blogerki wypożyczają podobno ciuchy ze sklepów, focą i oddają... Mnie jeden sklep to proponował właśnie :) A co do fotek z FW to racja, wszyscy się nagle kolegują z Maff albo Macademian :)

      Usuń
  21. Przeczytałam i tak sobie myślę co by ci tu napisać. Z jednej strony zgadzam się z tobą zupełnie, a z drugiej tak sobie myślę, że wiele osób może bardzo podobnie myśleć o moim blogu. Zresztą nawet ostatnio ktoś do mnie napisał, że w kolejnym wcieleniu to chciałby być mną, bo ja to mam idealne życie. Zdjęcia w miarę profesjonalne, bo oboje z meżem zajmujemy się tym na codzień, wnętrze na czasie, bo dopiero co po remoncie, a urządzanie to moja pasja więc włożyłam w nie całe swoje serce, podróże dalekie i bliskie - to nasza miłość i sens życia. A teraz jeszcze dojdzie zdrowe jedzenie, bo kocham moje życie, jestem mega szczęśliwa i chciałabym się tym cieszyć jak najdłużej, a przy okazji pomóc innym. Ubrania kupuję takie na jakie mnie stać, wypożyczać nie musze. I jedno jest pewne, wszystko jest w 100% autentyczne, taka jestem i tak to wygląda na blogu. Tak więc osobiście byłabym ostrożna z taką oceną innych, bo może jednak nie wszyscy mają bloga na pokaz i do zarabiania pieniedzy, niektórzy robią to po prostu z pasji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marylko, ależ ja nie neguję, że dla wielu ludzi to codzienność, bo tak żyją. Od dawna śledzę Twojego bloga i wiem, że jesteś w 100% autentyczna. Chodzi mi bardziej o takie ślepe naśladowanie, udawanie czegoś czy też kogoś, kiedy zewsząd na blogu bije, że to nie rzeczywistość tej osoby.

      Usuń
  22. Kochana Paulino, to na prawdę świetny wpis... każda z nas pędzi do przodu i zdarza się, że zapomnimy się na chwilę zatrzymać i zastanowić nad tym co dla nas ważne...
    Blog ma być naszym płótnem i możliwością kreatywnej realizacji siebie

    OdpowiedzUsuń
  23. A co to jest ten blog?

    OdpowiedzUsuń
  24. Widzę, że możemy sobie przybić piąteczke :) Przeczytałam Twoją notkę i to nie raz i dokładnie wiem co chciałaś przekazać :)
    Bardzo cenie autentyczność i uważam, ze to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń