niedziela, 14 października 2012

Very seriously...


 Jesień na poważnie zawitała dookoła i raczej prędko nas nie opuści. Opcja zdjęcia-bez-okrycia stała się niedostępna na kilka najbliższych miesięcy. Owszem widuję czasem na blogach drastyczne fotki outdoor typu "minus pięć,śnieg po pachy, szyfonowa koszula i szpilki" ale mnie to nie przekonuje. Nie zwykłam śmigać po śniegu w obuwiu innym niż śniegowce lub kozaczki, nie kręcą mnie również odmrożenia... Nastała teraz pora swetrów, kurtek i płaszczy i tego obecnie należy się spodziewać na moim blogu :) Również fotek a la żółwik, bowiem mam taki odruch, gdy jest mi zimno - kulę się i staram "schować" w szal lub chustę. Widać to na dzisiejszych zdjęciach :)
Burgund, karmel i czerń, te kolory generalnie zdominowały mój weekend. Ramonka, spodnie i botki już były dawniej lub bardziej dawno :) Nową zdobyczą jest pierścionek (Retro Chic Black Onyx Ring), oraz duża i pojemna torba (Simple Elegant Celebrity Zipped Shoulder Bag) w kolorze toffi, która już wskoczyła na półkę "ulubione".
Drugą ukochaną i najcudniejszą zdobyczą w kolorze karmelu jest... Figo alias Kevin :)


Trafił do Nas wczoraj, w każdy weekend od 14 w Kakadu w Galerii Jurajskiej odbywa się adopcja zwierząt, którą prowadzi ta sieć sklepów zoologicznych oraz  FUNDACJA ELPIS. Pojechaliśmy z zamiarem wzięcia małego szczeniaczka, którego wychowamy sami, tak jak poprzedniego, który był z Nami 14 lat, ale niestety odszedł w zeszłym roku. Trafiliśmy na tego uroczego zawadiakę, jakkolwiek można go nazwać, na pewno nie małym szczeniaczkiem, bowiem ma ok. 5 miesięcy i waży już trochę :) Gdy tylko spojrzał na mnie tymi orzechowymi oczami, wiedziałam, że to będzie Wielka Miłość :) Od momentu znalezienia jako maluszka (porzucono cały miot) przebywał w domu zastępczym Fundacji, a od wczoraj stał się naszym pełnoprawnym domownikiem, z czego już skwapliwie korzysta :) "Kupił" wszystkich z Mamą na czele :) Jak widać, jest bardzo rasowy, wielorasowy i takie psy uwielbiam najbardziej!
Na koniec jeszcze trochę mnie, w końcu to blog modowy :)


Botki/boots - Zara
Spodnie/trousers - Clockhouse by C&A
Torba/bag - OASAP
Kurtka/jacket - Denim CO
Pierścień/ring - OASAP

czwartek, 11 października 2012

Love You, miss H!


Pewnie stali bywalcy mojego bloga zdążyli zauważyć, że lubię elegancję i najlepiej czuję się w koszuli, z kopertówką w dłoni. Cenię również klasykę, i nie wariuję od razu na widok wszelkich nowinek w świecie mody, wolę rzeczy ponadczasowe. Fakt, gdy mi się coś spodoba, zapewne zagości prędzej czy później w mojej szafie, ale nie idę ślepo za trendami. Moimi ikonami stylu są między innymi Jackie Kennedy oraz Audrey Hepburn, zaś ukochanym miastem Paryż.
Dzisiejszy zestaw inspirowany tym klimatem, jest więc katedra (prawie jak Notre Dame :), okulary a la Jackie i proste czarne cygaretki, noszone przez gwiazdę "Śniadania u Tiffany'ego".
Zdjęcia: kasialedwon.blogspot.com


Baletki/shoes - Anna Klein
Spodnie/trousers - Troll
Torebka/bag - OASAP
Żakiet/jacket - Atmosphere
Obrączka/ring - H&M
Okulary/sunglasses - Zara

poniedziałek, 8 października 2012

Diamonds are forever...


Są dwie niepodważalne prawdy dotyczące diamentów - po pierwsze - są wieczne. "Diamonds are forever..." śpiewała Shirley Bassey w piosence przewodniej do jednego z filmów o Jamesie Bondzie o tym samym tytule. To nie tylko najpiękniejsza, ale i najtwardsza substancja z występujących w przyrodzie, mogą więc zasłużyć na takie miano.
Po drugie, te kamienie to podobno najlepszy przyjaciel każdej dziewczyny, przynajmniej tak uważała Marylin Monroe w filmie "Jak poślubić milionera". Boska MM miała oczywiście rację, bo która z Nas nie chciałaby takiego uroczego, połyskującego jak tęcza przyjaciela? Mają one jednak jedną wadę- cena, zbyt wygórowana jak dla zwykłego śmiertelnika. Sprawia ona, że rzeczywiście najpierw wypadałoby poślubić jakiegoś milionera... Cóż jednak zrobić, gdy żadnego na horyzoncie nie ma, natomiast cudne świecidełka kuszą? Wyjście jest proste, kupić coś bardzo, bardzo podobnego! A cóż rozsiewa blask podobny brylantom, jak nie kryształy Swarovski?


Nie ukrywam, że kocham wszelkie błyskotki, a ulubionymi są kryształy AB czyli Aurora Borealis, które rozsiewają niesamowity blask zorzy polarnej (stąd nazwa). Wszkatułce leży już bransoletka, musiałam mieć też kolczyki z tymi kamieniami. Stałam się ich posiadaczką za przyczyną sklepu ARTEO BIJOU, który ma w swojej ofercie wyroby właśnie z kryształami Swarovski'ego, nie tylko AB ale również i innymi. Znajdziemy tutaj fantastyczne propozycje na prezent świąteczny (warto pomyśleć wcześniej!), urodziny, a biżuteria ślubna zdobiona kryształami oraz perłami jest obłędna! Jak widać na fotce powyżej, każdy klejnocik zapakowany jest w gustowne firmowe pudełeczko, które można tylko przewiązać ładną wstążką i od razu wręczyć. Ponadto ułatwia ono przechowywanie bez martwienia się, by biżuteria nie uległa uszkodzeniu. Nie wiem jak Wy, ale ja przywiązuję wagę do takich szczegółów.
Moja Mama, gdy tylko zobaczyła owe kolczyki zobaczyła, skwitowała krótko - "cudne, pożyczysz..."
Nie byłabym sobą, gdybym ich od razu nie ubrała, zdjęcia z soboty, gdy było jeszcze pięknie i słonecznie, robione przed imprezą. Na wyjścia nie zabieram aparatu, bo za słaby na wnętrza i nie chcę się martwić, że ktoś się nim "zaopiekuje", dlatego jakie tło, każdy widzi :)
Spodnie znacie doskonale, bluzka debiutuje, zdobyczna z H&M-owej resztki SALE. Przeceniona z 99 na... 20 zł, a takich okazji nie przepuszczam :)

Na koniec mam dla Was niespodziankę!!! Mianowicie jeśli ktoś skusi się na te kryształowo-perłowe cuda, po wpisaniu kodu:  ASW653967 dostanie 10% rabatu! Dziewczyny i kobiety, warto porawić sobie humor na jesień :) Panowie, rozpieśćcie swoje Damy Serca, my kochamy piękną biżuterię :)


Szpilki/pumps - Atmosphere
Spodnie/trousers - H&M
Bluzka/blouse - H&M
Kolczyki/earrings - ARTEO BIJOU
Kopertówka/clutch - H&M
Obrączki/rings - H&M

piątek, 5 października 2012

Burning leaves...


Lubicie jesień?  Ja jesienią najbardziej uwielbiam kolorowe liście, te wszystkie brązy, żółcie, pomarańcze i czerwienie, które wyglądają, jakby płonęły. Są pięknym tłem do zdjęć i tworzą niepowtarzalny klimat... I to chyba wszystko co lubię o tej porze roku, bo zaczyna się robić zimno, wcześnie zapada zmierzch, idzie pora deszczowa. Czas na powroty do domu w przemokniętych butach, ze zmarzniętym nosem i dłońmi, marząc o kubku gorącej herbatki z cytryną i kocu. Nie znam osoby, która by przepadała za jesienią. A może się mylę, ktoś z Was jest zakochany w tej porze roku i czeka na nią z utęsknieniem?
Modowo, jesienią wracam do mojej ukochanej czerni,  z którą pozostanę przez kilka najbliższych miesięcy.  Tego roku zapewne dołączy do niej burgund, szarość oraz butelkowa, ciemna zieleń. Pastele a la Crystal Carrington ((TUTAJ) odchodzą do szafy czekając wiosny :)
Co więc dziś mam na sobie? Dużo H&M (spodnie i sweter), trochę Cudmody (koszula z krawatką), szczypta Stefano Serapian (torba), odrobna OASAP (kolczyki kły), oraz kapeńka Centro - buty. Wszystko już było, skórzane spodnie nawet w gigantycznej dawce :), nowością jest swetrzysko. Szukałam takiego dużego, luźnego, trochę oversizowego i jak zwykle znalazłam w H&M. Cena nie zmusiła mnie do natychmiastowego odłożenia na półkę, 59 zł to przyzwoicie jak na sweter z nowej kolekcji. U konkurencji poniżej 99 zł nie uświadczysz. Jeśli ktoś jest zainteresowany to informuję, że swetry te są w różnych opcjach kolorystycznych, nie tylko czerń i biel, jak mój. Wiem, że w sh miałabym taki za 10 czy 20 zł, ale kobieta pracująca nie bardzo ma czas zdążyć z pracy przed zamknięciem takiego przybytku :) więc trzeba się ratować sieciówką, a H&M zawsze niezawodny :)


Kolczyki/earrings - OASAP
Sweter/sweater - H&M
Koszula/shirt - Cudmoda
Spodnie/trousers - H&M
Torebka/bag - Stefano Serapian
Koturny/wedges - Centro
Obrączki/rings - H&M

wtorek, 2 października 2012

Crystal bright

Rozłożyłam się.
Na obie łopatki, nawet takiego odpornego twardziela jak ja dopadło. Przeziębienie połączone z przewlekłym zapaleniem zatok jest mieszanką bardzo uciążliwą, bo ciągle boli mnie głowa, mam wrażenie, że waży ze 30 kilogramów. Mam tydzień przymusowego siedzenia w domu plus antybiotyk, który działa na mnie osłabiająco, ale powienien być skuteczny. Nie brałam tego typu leków od dzieciństwa (nie na darmo piszę, że ze mnie twardziel :) więc mam nadzieję, że da solidnego "kopa" chorobie. No i jestem lżejsza o stówkę po wizycie w aptece...

Śniadanie mistrzów :) 


Dzisiaj wariacja tematyczna, nawiązująca do TEGO posta. Skoro była już Alexis, pojawiła się i Crystal, równowaga w przyrodzie musi być zachowana.
Potraktujcie tą stylizację z przymrużeniem oka, jak ja, trochę kiczu, dużo bizuterii i złote szpilki :)  Idealna na ekskluzywne letnie party przy basenie, jak więc ktoś ma takowy i wyda latem przyjęcie, proszę o zaproszenie :)
Nie będę długo pisać, bo choroba daje się we znaki, nie mogę siedzieć długo przy komputerze z bolącą głową. Pozostawiam Was ze zdjęciami, robione w zeszły weekend przez mojego brata Dawida.


Naszyjnik łańcuch/chain necklace - H&M
Naszyjnik perłowy/pearl necklace - no name DIY
Koszula/shirt - Hugo Boss
Pasek/belt - Mondi by Escada
Spodnie/trousers - Amisu by New Yorker
Szpilki/pumps - no name
Kopertówka/clutch - Atmosphere
Bransoletka/bracelet - Primark
Zegarek/watch - Guess

niedziela, 30 września 2012

Burgundy lips, burgundy heart...



No i mnie również dopadło burgundowe-love :)
Pisałam Wam wcześniej, że udało mi się kupić spodnie z wykorzystaniem 25% kuponu rabatowego w C&A i był to bardzo pozytywny przypadek. W Galerii Jurajskiej sklep ten zajmuje dwa pięra, dół - damsko-męski i góra dziecięca. A przynajmniej tak wygląda na pierwszy rzut oka, więc na wyższy poziom nigdy nie wjeżdżałam. Błąd! Okazuje się, że najfajniejsza linia Clochouse jest właśnie połączona z działem dla najmłodszych.  Gdyby nie ten kupon, nie weszłabym do tego sklepu, bo asortyment damskiej części mi nie odpowiadał. Ale mając go, dałam się złapać na marketingową sztuczkę i postanowiłam bardziej poszperać, a że moje wymiary swobodnie pozwalają ubierać się na dziecięcym, udałam się na górę. Bóstwa zakupowe chyba mnie wiodły, bo trafiłam bezbłędnie na te spodnie, jeszcze zrabatowane kosztowały mnie niecałe 50 zł, czyli ponad połowę taniej niż w innych sklepach. Miałam nadzieję jeszcze na jeansową koszulę, ale była ostatnia, w bardzo dużym rozmiarze. Również przypadkiem trafiła i kupiłam widoczne na fotkach bordowo-czarne lakierowane koturny, też niecałe 50 zł. Gdybym ja zawsze była taka oszczędna na zakupach... Niestety mam przypadłość typowo kobiecą, którą ma dużo z Nas, podobają mi się najbardziej rzeczy z najwyższej półki, które zdecydowanie przekraczają moje mozliwości finansowe... A na pomysł " nowe szpilki zamiast czynszu" JESZCZE nie wpadłam :)
Co do bordo-miłości, objawia się ona głównie dołem, jak widać na zdjęciach. Prozaicznie, jestem zbyt blada do bluzek czy sweterków w tym kolorze, więc do pasa trendy, od pasa klasyka :) Jedyne, o co się pokusiłam, to szminka w takim odcieniu. Cały czas marzę o marynarce w twedową angielską kratę, z dodatkiem burgundu właśnie, ale nie trafiłam na taką idealną. Mam w głowie ten wzór w wymarzonej kolorystyce i innej nie kupię. Czy jak zwykle trafię być może za 3 lata...
Za zdjęcia chcę bardzo podziękować mojemu kochanemu Młodszemu, czyli bratu Dawidowi, który bardzo tego nie lubi, ale da się czasem przekupić pizzą :)


Koturny/wedges - Centro
Spodnie/trousers - Clockhouse by C&A
Pasek/belt - Promod
Koszula/shirt - Zara
Naszyjnik/necklace - Coyco
Kopertówka/clutch - H&M