niedziela, 29 stycznia 2023

Purple rain


Kolor fioletowy zawładnął mną na dobre.

Od klasycznego, ciemnego odcienia, poprzez nasycony, aż do tzw. biskupiego, czyli mieszanki fioletu i różu.

Na moje szczęście, nie zmieniam całej garderoby, bo z takim na przykład cyklamenem romansowałam już dawno i spodnie ze zdjęć są w mojej szafie od dawna. Tak naprawdę dokupiłam więc tylko kilka ciuchów, w tym widoczny na zdjęciach golf. Ponieważ zdjęcia robiłyśmy już na zmierzchu, kolor wydaje się niebieskawy, w rzeczywistości to klasyczny fiolet.













 Zdjęcia by Oliwia Lewandowska


Płaszcz/coat - no name

Golf/turtleneck - Zara

Spodnie/trousers - Zara

Szal/scarf - Primark

Botki/boots - Zara

Torebka/bag - no name

niedziela, 27 listopada 2022

Autumn pictures


Ta sesja powstała na początku listopada, gdy pogoda jak na jesień rozpieszczała nas jeszcze do granic możliwości, stąd szpilki i sweter. 

W ciągu dwóch tygodni nastąpiła diametralna zmiana aury i obecnie pisząc te słowa patrzę na topniejący za oknem śnieg, kolejny więc zestaw na pewno nie będzie w jedwabnym topie i sweterku, ze szpilkami na bosych stopach :)

Tej jesieni stawiam na kolor! 

Zeszłej byłam blondynką i wszelkie czarne i ciemne barwy świetnie kontrastowały z jasnymi włosami. Teraz wygląda to ciut smutno, a noszenie czerwonej szminki na co dzień, by ożywić stylizację to chyba trochę za dużo :) Pokochałam się więc na nowo z różem, a dodatkowo zakręciłam się totalnie na fiolet i zieleń. 

Tej jesieni i zimy nie będzie więc nudno i zachowawczo!

Póki co, zostawiam Was z tymi fotami.










 Zdjęcia by Oliwia Lewandowska


Spodnie/trousers - Zara

Top/silk top - no name

Sweter/sweater - Bizuu

Naszyjnik/necklace - Stradivarius

Szpilki/high heels - Zara

niedziela, 18 września 2022

Ostatnie dni lata



Kiedy robiłam te zdjęcia w piątek, była naprawdę ładna pogoda i pomimo jesieni, którą już czuć w powietrzu, można było jednak powiedzieć, że nadal trwa lato.

Piszę te słowa w sobotę, gdy za oknem pada i jest jakieś 10 stopni, czyli pogodowo mniej więcej wczesny listopad, a nie połowa września.... cóż, w tym roku chyba przysłowiowa "złota polska" to będzie tylko marzenie...

Dla mnie to podwójnie ciężkie, bo kilka dni temu wróciłam z urlopu i z bikini w egipskim upale przeskoczyłam w parkę w polskiem deszczu. Ciężko się przestawić...

Po cichutku mam jednak nadzieję, że jeszcze aura będzie łaskawa i będzie można nosić strój choćby zbliżony do tego, który prezentuję dziś na zdjęciach. Oby!!!









Zdjęcia by Ewa


Marynarka - jacket - Sinsay
Bluzka/blouse - no name
Spodnie/trousers - Zara
Sandałki/sandals - Zara
Torebka/bag - Ochnik

wtorek, 30 sierpnia 2022

Prosto


Prosty ten zestaw do bólu, wiem o tym.

Czasem natomiast nie ma co kombinować, kiedy elementy grają ze sobą kolorystycznie, fasony do siebie pasują, a strój nadaje się i do pracy i na wiele innych okazji.

Dalej jestem chodzącą wyprzedażówką z Zary, ale w tym roku naprawdę obkupiłam się na samej jej końcówce. 

3 pary spodni (w tym te) po 39,99 zł, koszula widoczna na foto (59 zł, zakochałam się w kolorach!), komplet z poprzedniego posta i turkusowe klapki. Zmieściłam się z całością w kwocie 300 zł, co uważam za bardzo dobrą cenę za tyle ubrań. Zwłaszcza, że w większości pasują do siebie i mogę je miksować razem. 

Dziś więc taki zarowy prościak, enjoy!







Foto by Beassima


Bluzka/blouse - Zara

Spodnie/trousers - Zara

Sandałki/sandals - Stradivarius

Torebka/bag - Gino Rossi

niedziela, 21 sierpnia 2022

Manekin z Zary




Zapragnęłam kompletu.

Nie kostiumu z marynarką, tylko kompletu, z bluzką lub koszulą.

Myśl ta pojawiła się podczas przeglądania wyprzedaży na stronie Zary i została ze mną na dobre.

Niestety, wszelkie próby upolowania jakiejś fajnej całości kończyły się zawodem, bo gdy była dostępna góra, dołu już nie było w sprzedaży, i na odwrót, łapałam do koszyka spódniczkę czy spodnie, ale o upolowaniu bluzki można było zapomnieć.

A potem poszłam w końcu do częstochowskiej Zary pobuszować, trzymałam się dzielnie i unikałam wyprzedaży aż do końca lipca, w końcu uległam, bo na tej końcówce zawsze wyhaczam najlepsze rzeczy w mega niskich cenach, a wydanie kilkudziesięciu złotych już tak nie boli, jak wydanie kilkuset :)

I kupiłam piękną koszulę, za całe 39.99 zł. Że to cudo ma dół do kompletu wiedziałam, bo widziałam zestaw na stronie Zary już dawno.

I zaczęło się klikanie, odświeżanie o różnych porach, jednym słowem polowanie pełną gębą!

...zakończone sukcesem w sobotni wieczór, tuż przed pójściem spać. Zadziałała moja legendarna intuicja, weszłam na stronę marki i złapałam spódniczkę za całe 29,99 zł.

Mission complete!

Dziś więc prezentuję ten wymarzony zestaw, taki ze mnie trochę "zarowy" manekin, bo buty kupione na wyprzedaży kilka lat wcześniej są też tej marki.

Swoją drogą, jeszcze kilka lat temu, gdy Instagram raczkował, a blogi były mega popularne, w blogosferze funkcjonowało określenie "manekin z Zary". Miało wydźwięk pejoratywny i dotyczyło dziewczyn, które nie wysilając się zbytnio, kupowały w Zarze całe zestawy, często właśnie kopie setów jak na manekinach na wystawie, fotografowały na blog.... i zwracały do sklepu. Czyli właściwie, pokazywały nie to, w czym chodzą, tylko prezentowały nowe kolekcje sieciówki.

Utarło się więc, że jeśli ktoś nie wysilał się zbytnio, nie kombinował z własnymi ubraniami, tylko "wypożyczał" gotowce do zdjęć, na blogowych zlotach mówiło się o nim z przymrużeniem oka "manekin z Zary". 

Zawsze pokazuję swoje ubrania więc stricte manekinem z Zary nie jestem (bo i po co?) ale ponieważ mam na sobie większość rzeczy z tego właśnie sklepu, to w sumie taki ze mnie pół albo ćwierć manekin :)










Koszula/shirt - Zara

Spódnica/skirt - Zara

Sandałki/sandals - Zara

Torebka/bag - Ochnik

niedziela, 31 lipca 2022

Pani z wycieczki

 



Zaczepiła mnie kobieta...

Ta część z Was, która obserwuje moje konto na Instagramie wie zapewne, że pod koniec czerwca spędziłam niezwykle udany tydzień na pięknej Krecie. 

Jako, że moja dusza wielbicielki Indiany Jonesa nie pozwala mi usiedzieć na miejscu, gdy obok są zabytki, pewnego dnia wyruszyłam na wycieczkę do pałacu Minosa (ten od Minotaura) w Knossos.

Żar lał się wręcz z nieba, 35 stopni termometry pokazywały... w cieniu.

Ubrałam się więc odpowiednio do aury, w lekką, bawełnianą sukienkę, którą widzicie na zdjęciach. Mało tego ta stylówka (poza koszykiem) jest dokładną kopią tamtej.

Zanim jeszcze weszliśmy na teren wykopalisk i muzem, zaczepiła mnie kobieta. Pani z naszej wycieczki.

Pytanie było jedno, ale treściwe - gdzie Pani kupiła tą sukienkę, tu, na Krecie?

Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że to sukienka z H&M, kupiona w Polsce przed wyjazdem.

Gwoli ścisłości, to wpadłam do H&M w Jurajskiej pogrzebać w wyprzedaży i znalazłam jedną sztukę owego liliowego cuda, oraz drugą, nieco inną, białą. Obie były u nas stacjonarnie niedostępne, zapewne więc były to wywieszone zwroty internetowe, obie przecenione na 34,99 zł. 

Pani z wycieczki była tak zacięta, że później, w czasie wolnym, już w Heraklionie, najpierw poszła do H&M, który mijaliśmy po drodze :) Niestety sukienki nie było, ale zapowiedziała, że kupi sobie u siebie w Poznaniu.

A potem dodałam na Instagram zdjęcia z Knossos i lawina ruszyła...

Najpierw koleżanka od razu pod jednym zdjęciem zapytała o sukienkę i ją od razu zamówiła on line. 

Potem moja przyjaciółka z Irlandii wystosowała dramatyczny apel, że ona też chce a u nich nie ma, mam kupić w Polsce!!! 

Moja bratowa też niby od niechcenia zajrzała na stronę H&M.... 

Napisała kolejna koleżanka z pytaniem, skąd sukienka?

Wszystko przez jedną kieckę, którą kupiłam w sumie przypadkowo :)

A wiecie co najśmieszniejsze? Na stronie marki ta sukienka (i druga biała, kupiona przeze mnie) wcale nie są przecenione, a i tak już wyprzedane...




Sukienka/dress - H&M

Apaszka/silk scarf - no name

Koszyk/straw basket - no name

Naszyjniki/necklaces - Perlove

Buty/shoes - Dee Zee


niedziela, 8 maja 2022

Something different



"Jesteś jedyną osobą jaką znam, która może założyć takie spodnie". Takie mniej więcej słowa padły z ust mojej zaprzyjaźnionej fotografki, gdy mnie zobaczyła.

Uśmiechnęłam się tylko. Ona zna mnie na tyle, że wie, jak lubię ekstrawagancję i czuję się w takich stylówkach jak ryba w wodzie. Kolorowa ryba :)

W końcu, czemu służyć ma moda? Jest po prostu wyrażeniem siebie i tego, co w danej chwili w duszy gra. Czasem jest nastrój na szpilki i sukienkę, czasem na trampki i jeansy. Raz czujesz się super w wielkim swetrze, a innym razem w dopasowanym topie.

 Bardzo łatwo odróżnić osobę ubraną od "przebranej", ta pierwsza to przysłowiowa ryba, swoboda i luz, ta druga przeważnie całą sobą daje do zrozumienia, że nie czuje się zbyt komfortowo w danym stroju, pomimo uśmiechu na ustach. Mowy ciała nie oszukasz :)

Ja w tych portkach czuję się bosko więc chodzę! W połączeniu z jedwabną koszulą w nasyconym kolorze jest to zestaw, obok którego rzeczywiście ciężko przejść obojętnie. 

I dobrze :)










Zdjęcia by M.


Koszula/ silk shirt - vintage

Spodnie/trousers - H&M Studio

Torebka/bag - no name

Szpilki/heels - Buffalo London

Zegarek/watch - Michael Kors