środa, 12 listopada 2014

Blue girl...





Kobaltowy płaszcz chciałam w swojej szafie już od zeszłej zimy. Najlepiej taki oversize, w którym można ukryć się jak w ciepły kokonie. Jest tylko jeden zasadniczy problem - przy moim wzroście i figurze, wyglądałabym w nim dosłownie jak w kokonie - bezkształtnie, szeroko po środku, wąsko na górze i dole :) Zrezygnowałam więc, bo dobrego dla mnie fasonu nie znalazłam.
Tej jesieni miałam więcej szczęścia i zdecydowałam się na klasyczny, dwurzędowy, o kroju marynarki. Idealnie pasuje do modnej szarości, a i z czernią całkiem się lubią.
Wczoraj, jak widzicie na foto zestawiłam go ze jasnosrebrnym sweterkiem oraz spodniami we wzór wężowej skóry. Do tego torebka z długimi frędzlami - ten motyw jak bumerang wraca co jakiś czas, obecnie znów jest na topie.


 

Foto by Mum


Botki/boots - H&M
Spodnie/trousers - Guess Jeans
Płaszcz/coat - OASAP
Sweter/sweater - H&M
Naszyjnik/necklace - H&M
Torebka/bag - H&M
Obrączki/rings - OASAP

niedziela, 9 listopada 2014

Prywatnie - fotomix

Trochę prywatnie, trochę o mnie, plus mix zdjęć, których na blogu nie było. Kto śledzi mój FB lub Instagram, część z nich widział, reszta zniknęła w czeluściach folderów w moim telefonie. Dziś ujrzały światło dzienne :)


Jesień... Nie przepadam, wygląda ładnie tylko na zdjęciach, zwłaszcza kiedy jest wczesna, ciepła i słoneczna. Trzeba jednak przyznać, że w tym roku jest wyjątkowo ładna.
Kasztany rosną koło mojego bloku, kiedyś wyczytałam, żę mają pozytywne działanie energetyczne - ale tylko w małych ilościach! Dwa, trzy wystarczą, noszę więc w torebce. Jesienią energia przyda mi się w każdej ilości!
Drugie foto to budynek gospodarczy przy rodzinnym domu. On oraz część ogrodzenia obrośnięte są jakąś odmianą pnącza, rozrasta się to jak dzikie, pnie po murze czy nawet drzewach, zaanaektowało nawet wysokie sosny. Wiosną i latem jest zielone, potem przyjmuje nadwyczaj dekoracyjną bordową barwę.


O - właśnie znalazłam powód, dla którego jesień jest do przeżycia! Grzyby!
Uwielbiam zbierać, uwielbiam jeść, zwłaszcza marynowane!


Książki przez ostatni kwartał dominowały w tematyce biografii oraz horrorów i kryminałów.  Ponieważ w październiku miałam imieniny, przyjaciółki obdarowały mnie pozycjami z ukochaną Audrey - po lewej album ze zdjęciami i faktami z jej życia, po prawej historia, jak powstawał film "Śniadanie u Tiffany'ego".


Jeśli zaś chodzi o ulubiony gatunek, czyli wspomniane wcześniej horrory i kryminały, to na tapecie był Dean Koontz - "Dom śmierci" oraz "Co wie noc". Pierwsza taka sobie, trochę futurystyczna i trochę dziwna. Druga doskonała, wciągająca jak diabli, autor po raz kolejny udowodnił, że jest nie bez powodu przedstawiany jako najgroźniejszy konkurent Stephena King'a.
"Zostań przy mnie" Harlana Cobena pochłonęłam w jeden wieczór i pół nocy - genialna. Zawiła, pokręcona, świetnie napisana. Nudzą mnie pozycje, gdzie już po pierwszych rozdziałach wiem, kto zabija, u Cobena nigdy mi się to nie zdarzyło.
Jeśli chodzi o kryminały jest on moim absolutnym nr 1 wśród pisarzy zagranicznych, dlatego było mi bardzo miło, kiedy dostałam od niego polubienie na Instagramie, dotyczyło oczywiście fragmentu owej książki.
Generalnie nie "kręcą mnie" zdjęcia z celebrytami, czy też jakimiś gwiazdkami, jakieś lajki od nich. Nie fotografuję się na Fashion Week ze znanymi blogerami, czy też tancerkami, które nagle zostały projektantkami mody Dla mnie gwiazdy to te przez duże "G" - osoby, które są ikonami swojej branży i osiągnęły pozycję swoją pracą. Gdybym więc spotkała Karla Lagerfelda, pewnie chciałabym mieć z nim foto, ale już ze wspomnianą "projektantką" niekoniecznie, choć z całym szacunkiem do niej, jest piękną kobietą i cudnie tańczy.



Pozostając w klimacie - co lubię - siatkówka. Od studiów chodzę na mecze częstochowskiego AZS, od kilku lat rzadziej, kiedyś byłam na każdym. To nasza rodzinna pasja, bo i moja Mama i Brat też są kibicami, robimy więc sobie wspólne wypady.


Wchodzimy po woli w świat mody, a w nim nieodmiennie kapelusze. Po lewej nabytek tej jesieni - wielki czarny z H&M. Po prawej, moja kolekcja, wszystkie (poza bladoróżowym) widzieliście już na blogu.
Swoją drogą nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, jak bardzo owa część garderoby zwraca uwagę i wywołuje konktrowersje. Idę przez miasto w czerwonej sukience, ogląda się za mną część ludzi, wiadomo, czerwień kontrastuje z włosami i zwraca uwagę. Założę do tego kapelusz - obejrzy się KAŻDY. Młody, stary, pojawiają się komentarze skrajne od "czarownica" do "ale pani pięknie wygląda". A to przecież tylko kapelusz!


Bordo to kolor typowo jesienny, zawsze więc o tej porze roku mam ochotę na jakieś nowości a tym odcieniu. W tym roku zapałałam miłością do...
 O ile z lakierem czy pomadką nie ma problemu, a granicą wyboru jest tylko zasobność portfela, o tyle z tymi pięknymi lordsami z H&M całość spełzła na niczym. W Częstochowie ich brak, a w Warszawie były tylko czarne. Obyłam się smakiem.
W szafie wylądowała za to bordowa spódnica z ekoskóry, którą widzicie poniżej. Świeży zakup, z czwartku - okazuje się, że dawna częstochowska Vero Moda w III Alei została przekształcona w outlet, także za to cudeńko zapłaciłam całe 40 zł. Wkrótce na blogu stylówka!


Żal po bordowych butach trwał chwilę, ale łzy zostały otarte, gdy na Zalando trafiłam na idealne kozaczki za kolano. Przymierzałam się do takich już od wiosny, ale zanim znalazłam zrobiło się ciepło. Jesienią zrobiłam drugie podejście, jak widać trafione. Uwielbiam je, zresztą widzicie po ostatnich stylizacjach, pasują mi prawie do wszystkiego! Zła wiadomość dla was jest taka, bo dużo czytelniczek i blogerek o nie pytało, że są już na stronie wyprzedane.


Kocham jeść - informuję, gdyby ktoś nie wiedział! Przeważnie staram się odżywiać zdrowo, dużo warzyw i owoców, uwielbiam ryby w każdej postaci (sushi!!) zaś nie przepadam za typowo polskim "kotlet-ziemniaki-surówka". Zjem, ale raz na jakiś czas. Za to zupy (oprócz pomidorówki) mogłabym konsumować codziennie.
Słodycze rzadko, jedyną słabością są żelki Haribo. Jednak gdy na imprezie firmowej serwowane są takie pyszności ja te z lewej, nie da się nie spróbować :)


To foto uświadomiło mi, że oprócz żelków uwielbiam jeszcze deser Oro serwowany w Caramelito. Świeże owoce, na to dwie gałki lodów, bita śmietana... i jeszcze trochę owoców - pychota! A potem godzina wyrzutów sumienia :)
BAMBI BOHO jak widać na foto po prawej próbuje mnie przeciągnąć na swoją disneyowską bambi-stronę :) Jakkolwiek przyjaźnimy się i jesteśmy bardzo zżyte, bluzę z jelonkiem zostawię jednak dla niej. Jeśli już miałabym wybierać, to wolałabym na przykład z ... Batmanem :) Jest to ulubiony superbohater, uwielbiam starego "Batmana" z Michaelem Keatonem i Jackiem Nicholsonem w roli Jocker'a, potem na kolejne części spuszczamy zasłonę milczenia aż do rewelacyjnej trylogii Christophera Nolana z Christianem Bale w roli głównej.


Pozostając w klimacie różnych postaci, mniej lub bardziej bajkowych, mój kostium na Haloween. Święto przywędrowało do Nas niedawno, ale chętnie się przyjęło, zwłaszcza wśród młodzieży i dzieciaków, które mają okazję na świetną zabawę i zebrani trochę słodyczy. Opinie są skrajne, jedni są na tak, inni na nie, bo to przecież przeddzień Wszystkich Świętych... Ja uważam, że nie ma w Haloween nic złego, a pamiętać o naszych zmarłych powinniśmy przez cały rok, a nie tylko 1 listopada. Pomijając już cmentarny pokaz mody, odbywający się wszędzie w tym dniu...
Kostium Lady Draculi powstał przypadkiem, trafiłam na niego w sh. O kłach wypowiadać się nie będę, nie kupujcie tych z Kryolan które mocuje się mocząc końcówki we wrzątku. Trzymały się kwadrans, Bambi zaczęły odpadać jeszcze szybciej. Na imprezę poszłyśmy jako wampiry bez zębów :)

czwartek, 6 listopada 2014

Jesienne trendy, czyli blogerki i Galeria Jurajska...


W ostatnią sobotę października, a dokładnie 25-ego, miałam przyjemność wziąć udział w evencie modowym, organizowanym w Galerii Jurajskiej w Częstochowie.
Cała impreza odbywałam się poda hasłem mody jesiennej, zaś sklepy biorące udział (ponad 20) w tym dniu udzielały swoim klientom bardzo korzystnych rabatów.
Razem z koleżankami blogerkami: BAMBI BOHO, GNESHKA i MARCHERRY, oraz stylistą i projektantem Dawidem, mieliśmy za zadanie przygotować zestawy dla modnej Pani i Pana, zgodnie z ofertą zgłoszonych marek. Dzięki różnorodności tych ostatnich, udało nam się przygotować propozycje sportowe, casualowe na co dzień, biurowe, a także eleganckie, na wieczór.
Zabawa była przednia, nasze modelki i modele spisali się na medal, wielkie słowa pochwały należą się również konfenansjerowi - Arkowi, który z wielkim profesjonalizmem poprowadził całą imprezę.
Były również przerywniki muzyczne, zapewniła je pochodząca z pobliskiego Kłobucka Iga Kozacka, która występuje obecnie w programie The Voice of Poland, w teamie Edyty Górniak. Iga to dziewczyna z niesamowitym głosem i charyzmą, o czym mieliśmy się okazję przekonać na owym evencie, a osoby śledzące program pewnie wiedzą o tym od dawna.

Podziękowania dla salonu HairCoif za fryzurę, a także INGLOT za makijaż.

Zdjęcia WHITE BOX STUDIO


Jurajski Dream Team :)

poniedziałek, 3 listopada 2014

Oversized sweater...



Znowu mnie nosi. Strasznie wprost, a myśl przewodnia jest jedna - iść, usiąść na fotelu i poprosić Go, żeby wziął w dłoń nożyczki...
Jesień to okres, kiedy moje włosy zaczynają się buntować. Z gładkich, błyszczących i skorych do współpracy latem, zmieniają się w suchą masę, choć nadal z połyskiem, to jednak elektryzującą się przy każdej okazji... Oczywiście noszenie kurtek, płaszczy, szalików i czapek tylko ten proces wzmaga.
Każdego roku walczę więc ze sobą, żeby tych włosów nie obcinać... W końcu nie po to dbałam, żeby tylko osiągnąwszy wreszcie upragniony etap długich, znów je skrócić. Piszę "znów" gdyż od liceum na zmianę zapuszczam - tnę.
Zazdroszczę dziewczynom, które mają zacięcie i czas, aby codziennie myć, układać, dopieszczać... W ogólniaku miałam koleżankę, która wstawała bladym świtem, żeby zrobić fryzurę! Ja jestem w tej materii leniem, wolę dłużej pospać, niż dłubać godzinę czy dwie przy włosach. Z tejże racji noszę też długie - prostowanie odpada, bo są z natury jak druciki więc wystarczy rano przeczesać, ewentualnie spiąć w kucyk lub szybki koczek, taki jak na foto.

No właśnie, dzisiaj porcja fotek w koku, z soboty. Pogoda nas rozpieszcza tej jesieni, korzystam więc jak mogę i nie opatulam się za bardzo.
Od pewnego czasu szukałam dłuższego, oversize'owego swetrzyska w jakiś fajny wzór. Niestety, fason z reglanowymi rękawami jest dość ciężki do zdobycia, tym bardziej w przystępnej cenie. Na szczęście od czego są second- handy!
Golf, który widzicie na zdjęciach, jest w rozmiarze XL i nie wiem również, czy to nie produkt z męskiej szafy :) Jest jednak dobry w gatunku, wystarczyło go tylko podrasować maszynką do golenia swetrów, wyprać i voila, idealne ciepłe odzienie jesienno-zimowe za całe 9 zł!
Do dłuższej góry pozwoliłam sobie na bardziej dopasowany dół, czyli kozaki za kolano i czarne legginsy. Należę do tej grupy dziewczyn, która nie uznaje getrów za spodnie więc noszę tylko z jakimiś tunikami czy swetrami sięgającymi do uda.
Jako biżuteria tylko duży pierścionek-kieł z Oasap, który bardzo lubię, jest nietypowy i zwraca uwagę.
Wykończenie całości to torebka w panterkę i bordowy szalik, ten drugi tez oczywiście z sh, 2 zł to chyba dobra cena, jak myślicie? :)


 




Golf/turtleneck - no name (sh)
Płaszcz/coat - Sheinside
Szalik/scarf - no name (sh)
Torebka/bag - Persunmall
Getry/leggins - no name
Kozaki/boots - Ann Field by Zalando
Pierścionek/ring - OASAP

piątek, 31 października 2014

Biurowo, czyli dress code i AIP...




Życie biurowe rządzi się swoimi prawami. Pewnych rzeczy po prostu nie wypada robić ani mówić. Pieprzne dowcipy czy przeglądanie zdjęć z wakacji, ploteczki przy kawie, to rzeczy zarezerwowane dla prywatnej sfery życia, "po godzinach".
To samo tyczy się ubioru. Zasady, jak prezentować się w pracy określa dress code, każda firma przestrzega go mniejszym lub większym stopniu, z doświadczenia wiem, że im większa korporacja, tym większy rygor. Aż do firmowych "mundurków" włącznie.
Jednak niezależnie od poziomu wymagań pracodawcy, jest kilka prostych, podstawowych zasad, jak wyglądać w pracy biurowej, tak by nikt nam nic nie zarzucił:

  • ciemne barwy powinny dominować - granat, czerń, szarość, brąz
  • Spódniczka na długość dłoni od kolana, ale nie krótsza
  • Żadnych dekoltów, odsłoniętych ramion, zbyt obcisłych ubrań
  • prosta fryzura, dyskretny makijaż i manicure
  • delikatna, stonowana biżuteria
Takie propozycje, co można założyć do pracy ilustrują zdjęcia. Ja w klasycznych spodniach w kant, białej koszuli i sweterku, lubię szczyptę ekstrawagancji więc i krawat. Sylwia, czyli Bambi Boho w stroju dla bardziej liberalnego pracodawcy :) - czarne spodnie, top i biały żakiet plus naszyjnik.

Sesja została wykonana w typowej przestrzeni biurowej częstochowskich Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości. Słów kilka, co to takiego, jeśli już o nich wspominam. Najlepiej chyba przytoczyć, co piszą sami o sobie:

"Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości to największa inicjatywa akademicka ostatnich lat, mająca na celu rozwój przedsiębiorczości wśród młodych Polaków.
Biuro AIP Częstochowa powstało w 2005 roku i do tej pory pomogło ponad 430 firmom sprawdzić się na rynku.
Od początku powstania firmy z ramienia AIP służymy fachowym wsparciem, specjalistyczną poradą prawną, a także prowadzimy księgowość firmy. Udostępniamy infrastrukturę biurową wszystkim zainteresowanym firmom powstałym jako StartUp. W każdym momencie można przyjść skorzystać z naszych urządzeń biurowych lub zorganizować spotkanie w sali konferencyjnej.
Współpraca z AIP umożliwia każdej osobie założenie firmy najniższym kosztem, najszybciej i najłatwiej w Polsce, przy minimalnym ryzyku. Przedsiębiorca nie musi mieć lokalu, grubego portfela i znajomości. Wystarczy dobry POMYSŁ!"






Spodnie/trousers - H&M
Koszula/shirt - Banana Republic
Sweter/sweater - Levi's
Krawat/tie - no name

środa, 29 października 2014

Whatever...



To jeden z tych "wyśnionych" zestawów...
Nie, nie chodzi o to, że marzyłam o nim od dawna :)
Po prostu (chyba już o tym kiedyś wspominałam), dosyć często na pomysł stylizacji wpadam usypiając. Na cienkiej granicy jawy i snu zestawy pojawiają się w mojej głowie zupełnie nagle. Jeśli jestem na tyle przytomna, by otworzyć oczy i je zapamiętać, efekty możecie oglądać na blogu czy też na mnie na żywo. Nie zawsze oczywiście, bo czasem po ubraniu całości okazuje się, że to fajny strój tylko w mojej wyobraźni, jednak w większości, moje "senne" stylizacje są potem przeze mnie zakładane.
Najgorsza sytuacja to taka, gdy półprzytomna dochodzę do wniosku, że fajny zestaw, ale rano już go nie pamiętam. Coś się tam po głowie kołacze, że chyba miał być kapelusz, że może botki, kojarzę tylko jakiś pojedynczy element. Marne wtedy szanse, żebym sobie przypomniała. Pozostaje mi jedynie czekać, aż znów mi się przyśni :)

Ten zestaw zapamiętałam, po zmierzeniu okazał się ok, dzielę się więc nim z Wami.
Debiutują kozaki za kolano - ile się ich naszukałam! I w sklepach stacjonarnych i on-line znalezienie fajnego fasonu, na stabilnym obcasie, bez pierdółek-ozdóbek-kokardek-cekinków graniczy z cudem. Przeważnie wzory idealne, gdy ktoś lubi styl "Pretty Woman" zanim stała się elegancką partnerką boskiego Richarda, tudzież kojarzące się z jej zawodem...
Jednak w końcu udało mi się znaleźć dokładnie takie, jakie chciałam, wygodne i dobrze dopasowane do nogi. To były moje pierwsze zakupy na Zalando, ale pewnie nie ostatnie, bo i obsługa zamówienia i produkt spełniły moje oczekiwania. I nie, nie jest to post sponsorowany, a jedynie opinia zadowolonej klientki :)




Foto  BAMBI BOHO

Kapelusz/hat - H&M
Koszula/shirt - Banana Republic
Żakiet/Jacket - Forever pink/eButik.pl
Spódnica/skirt - In Wear
Torebka/bag - H&M
Kozaki/boots - Zalando

poniedziałek, 27 października 2014

More colours please!



Zdjęcia na bloga można zepsuć na wiele sposobów:
  • słaby sprzęt, robienie zdjęć przysłowiowym kalkulatorem to nie jest dobry pomysł, uwierzcie
  • słaby fotograf (albo pseudofotograf z pseudotalentem i wielkimi aspiracjami - najgorsze, co może być!)
  • złe ustawienia aparatu, czasem widać efekt dopiero po zgraniu fotek i pozostaje nam albo wrzucać takie gorsze, albo powtarzać, na co przeważnie nie ma czasu
  • fatalna obróbka - tutaj również najgorsi są pseudoartyści, którzy czasem całkiem przyzwoitą sesję potrafią zamienić w foto - koszmarek...
  • czynniki niezależne, czyli albo jakieś zjawiska atmosferyczne, typu nagły podmuch wiatru i włosy, tak pięknie ułożone zaczynają przypominać kupkę siana, lub też tak zwany mistrz drugiego planu, który pojawia się nagle i przypadkiem (bądź celowo) ładuje się w kadr
  • inne - ta kategoria obejmuje wszystko, co nie mieści się w powyższych, a powoduje, że oglądając zdjęcia naciskamy lub mamy ochotę naciskać "delete" i z kwaśną miną zastanawiamy się, jak to się mogło stać? 
U mnie na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że wszystko ok. Etap kalkulatora mam za sobą, a Canon 600D może najnowszym szczytem techniki nie jest, ale całkiem z niego przyzwoity aparat. 
Fotograf też niezły, wprawdzie amator - w tym przypadku mój brat, ale ma dobrą rękę, zwłaszcza do portretów. Choć zdjęć robić nie znosi :)
Ustawienia aparatu całkiem całkiem, gubi trochę ostrość w okolicach dolnych kończyn, ale obawiam się, że wina to obiektywu, sprzęt to czuły i nawet lekkich uderzeń nie lubi...
Wiatr tym razem współpracował, grzywka na swoim miejscu, pozostała część czupryny również, a innych zjawisk niezależnych nie zanotowano.
Co pozostaje? Te nieszczęsne inne, które przybrały postać jakże niewinną i wydawałoby się, nieszkodliwą w materii fotografii. KLUCZE W KIESZENI. I już, pozamiatane! Nie jest to może element aż ta strasznie widoczny (a na portretach wcale) z tego też powodu publikuję fotki, ale mnie przeszkadza. 
Nauczyłam się już zresztą, że wszystkie tłumaczenia "na zdjęciach nie będzie widać" można wsadzić między bajki. Wierzcie, mi - będzie widać WSZYSTKO. Ślady po skarpetkach, zdjętych niedawno, odciskają piękne wzorki, opryszczkę zwalczy tylko kilogram PhotoShopa, zaś twarzy po całonocnej imprezie nie pomoże nic, nawet owego Photoshopa tona i dodatkowe dwie makijażu. 

A o kluczach po prostu zapomniałam, często noszę w kieszeni...


 


Foto by Dave

Płaszcz/coat - H&M
Szal/scarf - H&M
Sweter/sweater - Levi's
Spodnie/trousers - H&M
Adidaski/shoes - Nike
Torebka/bag - Wittchen